W świetnej atmosferze przy pełnym zainteresowaniu i równie pełnej sali Klubu „Cudzysłów” odbyło się 3 lutego kolejne spotkanie Klubu Publicystyki Kulturalnej SDP.

Gościem była tym razem dr Ewa Kurek – historyk, wielka znawczyni stosunków polsko – rosyjskich i polsko – żydowskich.

Jak sama stwierdziła na początku, temat spotkania - „Polacy-Żydzi-Rosja” – był dla niej trudnym wyzwaniem. Zmierzyła się z nim jednak ze znakomitym efektem.

Przywołując najważniejsze ustalenia ze swej świetnej książki „Rosji rozumem nie pojmiesz?” dr Kurek przeprowadziła błyskotliwą analizę dwu głównych dróg rozwojowych, jakimi poszła z jednej strony Europa Zachodnia i Środkowo – Wschodnia, z drugiej strony Rosja. Nowatorską wydaje się teza, że fakt, iż świat zachodni, świat cywilizowany, nie może uporać się z Rosją, z jej polityką, z jej polityczną pragmatyką, z jej obyczajowością, celami jej polityki, że wszystko to ma źródło w… religii. Wybór, dokonany przez Rosję (Ruś) w 988 r., tzn. przyjęcie chrześcijaństwa w obrządku wschodnim, bizantyjskim, spowodował, że kraje, które dziś składają się na Rosję, poszły drogą zamknięcia się na resztę świata, drogą urzeczowienia jednostki, jej pełnego uzależnienia od Bizancjum, które w centrum wszystkiego, w centrum Uniwersum postawiły Boga – a więc istotę z natury rzeczy niepoznawalną lub poznawalną w niewielkim stopniu. Dodatkowym elementem, odcinającym te ziemie, tej kraje od reszty świata, stało się przyjęcie cyrylicy.

Za najważniejszy akt obywatela, mieszkańca tamtych ziem, uznany był akt tzw. przebóstwienia (hesychazmu), czyli doznania oświecenia, bezpośredniego poznania Boga, zjednoczenia się z nim. Akt ten składał się z prostych w gruncie rzeczy czynności, które dawały człowiekowi bez żadnych jego zasług jedność z Bogiem, osiągnięcie przebóstwienia.

Chrześcijaństwo w tym czasie (Polska przyjęła chrzest 20 lat wcześniej niż Ruś i przyjęła je z Rzymu) w centrum wszystkiego postawiła człowieka, który swym życiem dopiero zasługiwał na łaskę zbliżenia się do Boga, zasłużenia na jego miłość i miłosierdzie, a w końcu, po dobrym, uczciwym i godnym życiu na bycie z nim w Wiecznej Szczęśliwości.

Ale sam fakt niejako „mechanicznego”, „technicznego” przebóstwienia to był dopiero początek, rozwiązanie w kwestii jednostki. Pojawiły się z czasem teorie, mówiące, że to nie wystarczy, że trzeba przebóstwić cały świat. A jeśli świat będzie się opierać (a będzie!), należy go stopniowo podbijać. „Tą drogą – mówiła dr. Ewa Kurek – doszło do bluźnierczego połączenia w religii prawosławnej pierwiastka sacrum (przebóstwienie) i profanum (podboje, zbrodnie, dążenie do dominacji nad światem)”. Rosja, która te zamiary zaczęła wcielać w życie szczególnie od wieku XV, nigdy się ich nie wyrzekła. Jakąkolwiek formę przybrała tam władza, zawsze miała ten sam cel.  Komunizm, bolszewizm, a dziś „putinizm” mają wspólne źródła.

Interesujący fragment wystąpienia naszego Gścia stanowiła wzmianka o tym, że bardzo zbliżonym do hesychazmu poglądem blisko z Bizancjum sąsiadującego państwa żydowskiego był chasydyzm. W późniejszych dziejach ten żydowski ruch religijny odegrał w stosunkach polsko – żydowskich niesławną raczej rolę.

W Rosji nie istnieje pojęcie prawdy, więc nie ma też pojęcia kłamstwa. Już w I połowie VI w. zlikwidowano w Atenach Akademię Platońską, a ówczesny cesarz wydał edykt, w którym głosił, że odtąd nigdy w Atenach nie będzie się już objaśniać praw. Prawem miało być to, co postanowił cesarz.

W tym samym czasie na górze Monte Cassino (!) w pierwszym stworzonym benedyktyńskim klasztorze mnisi dokonali pierwszej w dziejach kodyfikacji praw, tworząc jakby pierwszą konstytucję. Człowiek odpowiadał tam za swe czyny, sam podejmował decyzje i ponosił ich konsekwencje. Nagroda od Boga czekała go po śmierci, po godnym życiu. O ile więc chrześcijanin za swe niepowodzenia mógł winić tylko siebie, Rusin (Rosjanin), od którego przecież nic nie zależało, niepowodzenia zwalał na los (sud’ba). Owo rozprzestrzenienie się takiego myślenia doprowadziło do tego, że ofiary rosyjskich zbrodni, podbojów, oszustw, rabunków też nie mogły wołać o sprawiedliwość – fakt, że ginęli, to był ich los, ich sud’ba. Jak więc mówić tu o jakiejkolwiek winie? Ofiary np. Katynia też były ofiarami losu, który ich spotkał – taka była ich sud’ba. A bolszewicy wcale, rzez jasna, nie chcieli Polaków mordować – ale cóż… taka sud’ba…

To, co mówiła dr Kurek, było szokujące, nowe, ale dawało, jak stwierdzano w dyskusji po wystąpieniu Gościa, jedyne przekonywające wyjaśnienie tego, że Rosja jest (i raczej pozostanie) dla świata wielkim problemem. I nie jest prawdą, jak w XIX w. napisał Tiutczew, że Rosji nie da się ogarnąć rozumem. W gruncie rzeczy wszystko jest przecież jasne, tyle że… straszne.

Spotkanie zdecydowanie się przedłużyło ponad zaplanowany czas, wielkim powodzeniem cieszyły się też najnowsze książki dr Ewy Kurek, których trochę przywiozła na spotkanie, szczególnie wspomniana już pozycja „Rosji rozumem nie pojmiesz?” – efekt, jak wyznała Autorka – niemal 30 lat badań, spotkań, lektur i podróży.

 

wpk.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl