Hajdarowicz stał się uczestnikiem walki politycznej i wciągnął „Rzeczpospolitą” w niekończącą się awanturę medialną – mówi Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Uważam Rze”. Wywiad, w którym Lisicki komentuje wydany przez Hajdarowicza dodatek specjalny do „Rzepy”, publikuje portal wPolityce.pl.

Dodatek „Rzecz o mediach”, który dołączany był do weekendowej (17-18 listopada) „Rzeczpospolitej” wprawił Pawła Lisickiego w najwyższe zdumienie. „W dziejach polskiej prasy to wydarzenie absolutnie niekonwencjonalne” – przekonuje redaktor naczelny „URze”. Po pierwsze – z powodu niejasnej roli Grzegorza Hajdarowicza. „Nigdy wydawca sam nie pisywał komentarzy publicystycznych i nie redagował gazety. Jeśli Hajdarowicz mówi o pilnowaniu zasad, to pierwszą rzeczą jaką powinien zrobić, byłoby mianowanie siebie redaktorem naczelnym >>Rzeczpospolitej<< - ma formalnie prawo do tego” – argumentuje Lisicki. Po drugie – jeśli ktoś chce odgrywać autorytet w dziedzinie dziennikarstwa, powinien umieć udokumentować swoje dokonania w tym obrębie. A tych u Hajdarowicza brak. „Gdzie są ważne teksty publicystyczne, znaczące wywiady, dobrze i z sukcesem redagowane pisma, znaczące artykuły dziennikarskie?” – pyta Lisicki. I sam sobie odpowiada: „Nic mi nie wiadomo o żadnych osiągnięciach wydawcy na tym polu”. Po trzecie – dodatek do weekendowej „Rzeczpospolitej” to jednostronny materiał, brak w nim komentarza Tomasza Wróblewskiego czy Cezarego Gmyza. „To wbrew wszelkim regułom sztuki dziennikarskiej” – podkreśla naczelny „Uważam Rze”. I wreszcie po czwarte – dziwna strategia marketingowa Hajdarowicza. Nietypowy to dość  pomysł, by wydawca najgłośniej mówił o błędach swojej gazety. Lisicki widzi w tym zachowaniu brak postawienia pytania o własną wiarygodność. „Skoro, jak pisze, w redakcji nie istniał moralny nadzór nad tekstami, to dlaczego przez rok o tym nie wiedział? (…) Jeśli >>Rzeczpospolita<< zrobiła błąd publikując w takiej formie tekst o trotylu, to przecież nie jest w interesie jej wydawcy nieustanne samobiczowanie i wyznawanie win” – mówi Lisicki w portali wPolityce.pl.

Redaktor naczelny „URze” przekonuje też w wywiadzie dla serwisu wPolityce.pl, że ujawnianie źródeł informacji, zwłaszcza w przypadku materiałów śledczych, to pozbawianie sensu całego wysiłku redaktora. Dziennikarstwo śledcze jest skuteczne tylko wtedy, jeśli dziennikarz wchodzi w rolę księdza i stosuje zasadę: maksimum dyskrecji zapewnia dotarcie do informacji.

Lisicki jako redaktor naczelny „Uważam Rze” zaznacza, że Hajdarowicz nigdy nie próbował ingerować w publikowane w kierowanym przez niego tygodniku treści. Dodaje jednak, że należałoby się zastanowić na promocją pisma i nakładami na rozwój „URze”. Tym bardziej teraz, kiedy – w ocenie Lisickiego – źle się dzieje z „Rzeczpospolitą”. Jego zdaniem, działania Hajdarowicza po publikacji tekstu o trotylu powinny ograniczyć się do zmiany redaktora naczelnego i pozostawienia w jego rękach wyjaśnienia sprawy. „Grzegorz Hajdarowicz wybrał inną drogę. Stał się z dnia na dzień uczestnikiem walki politycznej i wciągnął >>Rzeczpospolitą<< i całe wydawnictwo w niekończącą się awanturę medialną” – podsumowuje redaktor naczelny „Uważam Rze”.

 

Więcej: http://wpolityce.pl/wydarzenia/40833-nasz-wywiad-red-pawel-lisicki-grzegorz-hajdarowicz-stal-sie-uczestnikiem-walki-politycznej-i-wciagnal-rzeczpospolita-w-niekonczaca-sie-awanture

Opr. OG

 

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl