Poruszony blogowym wpisem oraz felietonem kol. Marka Palczewskiego (http://www.sdp.pl/node/7928 http://www.sdp.pl/jednosc-na-cmentarzu-felieton-marek-palczewski), uprzejmie informuję, że też zastanawiam się nad przynależnością do SDP, którego Zarząd od roku tak oto traktuje swojego, za przeproszeniem, czterdziestoletniego członka:
Warszawa, 10 października 2012
Pan
Stefan Truszczyński
Zarząd Główny SDP
Foksal 3/5
00-366 Warszawa
Wielce Szanowny Panie Redaktorze,
Wkrótce minie rok od chwili, gdy poprosiłem Zarząd naszego Stowarzyszenia o pomoc w absolutnie bezprecedensowej sprawie dotyczącej wolności słowa, ładu medialnego, polskiej historii najnowszej i polskiej demokracji. Liczyłem na zajęcie stanowiska oraz na ewentualną interwencję. Jednak na tę moją prośbę do dziś nikt w żaden sposób nie zareagował.
Gdy w listopadzie 2011 roku złożyłem swoje proszalne pismo (załączam) – okazało się, że o książce “Gazeta Wyborcza. Początki i okolice” pierwsze słyszy nasz prezes, pan redaktor Krzysztof Skowroński, i trudno doprawdy o wymowniejszy “dowód w sprawie”. To najbardziej przemilczana i zbojkotowana książka III Rzeczpospolitej. Mimo trzech wydań sprzedanych w łącznej liczbie dwudziestu tysięcy egzemplarzy (zapłacone podatki), w czołowych mediach nigdy nie ukazała się na jej temat żadna informacja. Uwaga: nie opinia czy recenzja, lecz wiadomość o istnieniu. Notka bibliograficzna. Choćby jednowierszowa księgarniana wzmianka. Nic.
Uważam, że jakaś odpowiedź SDP mi się należy. Na przykład: zawiadamiamy, że nie zamierzamy kiwnąć palcem (nie jesteśmy zainteresowani sprawą, niech kolega sam się miksuje, etc.). Przypomnę, że regularnie płacę składki, a do Stowarzyszenia należę już ponad czterdzieści lat.
To jest trzecie i ostatnie ciągnięcie Państwa za rękaw.
Z należnym respektem
Stanisław Remuszko
P.S. Niniejszy list wraz z załącznikami adresuję imiennie – do każdego z trzynastu członków ZG SDP z osobna - i te trzynaście listów składam za pokwitowaniem w sekretariacie.
