Oryginalna definicja Normana Mailera z 1973 roku brzmi: it looks like a fact, could be a fact, but in the fact isn’t a fact (cytuję za angielskim wydaniem wikipedii). Wydanie polskie, choć nie wspomina o pionierskiej w tym zakresie roli ś. p. Bronisława Geremka z roku bodaj 1990, dość poprawnie podaje, czym zwykły fakt różni się* od faktu medialnego (wpisz w gugle). Nie od rzeczy będzie także przypomnieć w tym miejscu ogólne podobieństwo faktu medialnego do trzeciej góralskiej prawdy księdza Tischnera.
[28.10.12] Nadspodziewanie szybko sprawa KLARUJE SIĘ. Zainteresowanych dziennikarskimi konkretami odsyłam – porównawczo – do pierwotnego oryginalnego tekstu „Nowej Trybuny Opolskiej”: http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121026/POWIAT01/121029584 ; do komentarza stowarzyszenia Iusticia: http://www.iustitia.pl/index.php/603-oswiadczenie-prezesa-stowarzyszenia-sedziow-polskich-iustitia-w-sprawie-zatrzymania-w-dniu-25-pazdziernika-2012-r-kobiety-w-opolu ; do komunikatu Rzecznika Praw Dziecka: http://www.brpd.gov.pl/detail.php?recid=2148 ; oraz do bieżących wyjaśnień sądowych: http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20121027/POWIAT01/121029478 i policyjnych: http://www.policja.pl/portal/pol/1/81921/Oswiadczenie_Komendy_Glownej_Policji_w_sprawie_zatrzymania_w_Opolu_matki_dwojga_.html
- Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają auta? - Prawda. Tylko że nie auta, lecz rowery, i nie rozdają, tylko kradną...
