W ciągu ostatniego roku przybyło pism popularnych poświęconych historii. W każdym empiku czy Inmedio czytelnik znajdzie kilka, a czasem nawet kilkanaście czasopism z rzeczoną problematyką. Zainteresowałem się pięcioma tytułami i ostatnie, tzn. najnowsze numery tych pism poddam analizie w kolejności od najdłużej obecnego na rynku do niedawnego debiutanta.
I. „Mówią Wieki”, wrzesień 2012, nr 9/12 (632), ss. 66. Cena 9,50 zł. Wydawca Bellona SA, nakład 14 700 egz.
Tego pisma nie trzeba przedstawiać szerzej, bo zna je każdy miłośnik historii. Ukazuje się na rynku od 1958 roku, wydano dotychczas 632 numery, i cieszy się dużą popularnością. Redaktorem naczelnym jest Jarosław Krawczyk, a w skład rady redakcyjnej wchodzą m.in. Marcin Kula, Andrzej Paczkowski, Jerzy Samsonowicz, Barbara Szacka, Janusz Tazbir i Wiesław Władyka. Taki skład powinien gwarantować wysoki poziom pisma. I rzeczywiście, autorzy to uznani historycy, czy archeologowie, choć zdarzają się osoby poczatkujące w badaniach naukowych.
Najnowszy numer przynosi artykuły o sprawach ukraińskich (Andriej Portnow, „Bohdan Chmielnicki. Wiele twarzy hetmana”; Stanisław Kulczycki, „Wielki głód na Ukrainie”), o odkryciach archeologicznych w polskich badaczy w Syrii (Marcin Wagner, Dobrochna Zielińska, „Ciemność i światło czyli grota Mitry w Hawarte), o Władysławie Jagiellończyku (Łukasza Czarneckiego) i wiele innych, np. o jedzeniu w nowożytnej Europie, Herwardzie z Danii – pierwowzorze Robin Hooda (Dariusza Piwowarczyka), czy wojnie secesyjnej w Ameryce. Uznani autorzy, bogate i różnorodne teksty, interesujące rubryki „Komputer i Historia”, „Znaczki z Historią” (tym razem z wielkim poetą Apollinaire Kostrowickim), „Szkolna Liga Historyczna”, recenzje gier komputerowych i książek historycznych, wreszcie dział plotek i anegdot, zachęcają do lektury. Zaletą pisma są także zagraniczni autorzy, tłumaczone artykuły i – na końcu, ale nie najmniej ważne – barwna szata graficzna i bardzo dobrej jakości papier. Wszystko to czytelnik otrzymuje w przystępnej cenie i nie powinien żałować wydanych pieniędzy.
Dla mnie jest to pismo na 5 z plusem.

- II. „Focus Historia”, nr 9 (66)/2012 (wrzesień), ss. 92. Cena 7,99 zł. Wydawca G+J, nakład ok. 70 tys., sprzedaż ok. 28 tys.
Redaktor naczelny: Michał Wójcik. Pismo wychodzi od marca 2007 roku.
W numerze wrześniowym m.in. artykuł wstępny o zamrażaniu zarodków (?!), rozmowa o życiu polskiego metalurga i chemika Jana Czochralskiego, o mazurskim Stonehenge, odkryciach pary majtek w Lengbergu, sekcja „migawka”, w której znajdziemy kalendarium o ciekawych – zdaniem miesięcznika – wydarzeniach września w XIX i XX wieku (pod datą 1 września mamy wydarzenie z 1914 roku – że ok. godz. 13 w Cincinnati zmarł w wieku 29 lat ostatni gołąb wędrowny). Ponadto rozmowa z Tomaszem Łubieńskim o wrześniu 1939 roku, i wiele innych ciekawostek, krótkich materiałów biograficznych, a także o tajemnicach astrologicznych, magach, gwałcie na dworze węgierskim popełnionym przez Kazimierza, późniejszego króla Polski, itd., itp.
Przeglądając to pismo miałem wrażenie, że bardziej zajmuje się tropieniem tajemniczych i sensacyjnych historii, plotkami, wróżbiarstwem, astrologią niż poważną historią. Tej ostatniej jest tam niewiele, A jeżeli już jest podejmowana to raczej w felietonowej formie (Bogusław Wołoszański – „Sensacje 21. Wieku”). Mnie „Focus Historia” nie zainteresowało, gdyż informacje są przedstawiane głównie w konwencji sensacyjno-tabloidowej, pismo jest – moim zdaniem – nieuporządkowane i chaotyczne. Być może jednak znajduje swoich odbiorców wśród czytelników poszukujących lekkiej rozrywki a nie poważnych publicystycznych debat, czy rozpraw historycznych.
Moja ocena: 3 z plusem.

- III. „Uważam Rze Historia”, nr 6/Wrzesień 2012, ss. 100. Cena 6,90 zł. Nakład nr 1 – 60 tys. plus dodruk 59 tys.
Czasopismo wydaje Presspublica sp. z o.o. od kwietnia bieżącego roku. Redaktorem naczelnym jest Paweł Lisicki. Autorami są zawodowi historycy i publicyści.
Numer wrześniowy – jakże mogłoby być inaczej – poświęcony jest przede wszystkim II wojnie światowej. W numerze Piotr Zychowicz pisze o wielkim blefie Józefa Becka i rozmawia z Leszkiem Moczulskim o tym, czy mogliśmy wygrać kampanię 1939 roku, Piotr Semka kontynuuje polemikę z tezami książki Piotra Zychowicza „Pakt Ribbetrop-Beck”, zaś Tymoteusz Pawłowski pisze o armii Rydza – Śmigłego, zauważając, że wojsko polskie miało najlepszy sprzęt w swojej historii. Interesująca jest rozmowa Macieja Rosolaka z prof. Krzysztofem Jasiewiczem o wystąpieniach mniejszości etnicznych II RP po 17 września 1939 roku. Odkrywa ona fakty dotąd mało znane i przez historiografię PRL-owską przemilczane. W numerze jest jeszcze kilka artykułów (np. Zbigniewa Wawera, czy Agnieszki Rybak), które opisują dzielność i honor polskiego żołnierza w kampanii wrześniowej).
Ale nie tylko tą wojną pismo żyje, bo jest również artykuł Tomasza Stańczyka o zamachach i morderstwach popełnianych na Piastach (Mieszku, otrutym przez Władysława Hermana, Siemowicie I zamordowanym po wzięciu go do niewoli, podtruwaniu Henryka IV Probusa, zabiciu Władysława Laskonogiego przez broniąca się przed gwałtem niemiecką dziewczynę, i wielu, wielu innych), ale również o śmierci przedstawicieli tego rodu na polu bitwy, czy podczas turnieju rycerskiego. Autor artykułu syntetyzuje znane opowieści, przekazy historyczne i legendy, i daje barwny obraz życia książąt piastowskich w średniowiecznej Polsce.
Jest też kilka opowieści ujawniających inną, mniej znaną, czasem bardziej osobistą, stronę naszych lub cudzych dziejów: o tęsknocie polskich zesłańców na Syberię za ojczyzną i ucieczkach z Syberii, o planowanym ataku brytyjskich spadochroniarzy na Argentynę w czasie wojny o Falklandy w 1982 roku, a także o Holokauście Polaków (rozmowa Piotra Zychowicza z prof. Richardem Lukasem z USA).
Na ostatnich stronach czytelnik może poczytać felietony i recenzje Piotra Goćka, Piotra Zychowicza, Rafała A. Ziemkiewicza, Wiktora Suworowa i Bronisława Wildsteina. Całość pisma ma przejrzystą strukturę i prezentuje wysoki poziom publicystyki historycznej. Jej nastawienie konserwatywne jest widoczne u kilku autorów, ale – bynajmniej - nie kryją się oni ze swoimi poglądami i pokazują historię widzianą ze swojej subiektywnej perspektywy. To, co mi przeszkadza w niektórych tekstach, to stosowana przez autora – jak to nazywam – mniemanologia stosowana. Jako historyk z wykształcenia zasadniczo nie akceptuję tego rodzaju rozważań, ale nie będę ortodoksem, bo de gustibus non est disputandum.
Pismo oceniam na 5.

- IV. „21 Wiek. History revue”. 04 jesień/2012, ss. 100, cena 7,99 zł, nakład 45 tys.
Pismo wydawane przez Amconex sp. z o.o. Redaktorem naczelnym jest Marta Giziewicz.
W piśmie historia d’Artagnana, o kobietach walczących w pojedynkach, o damskich torebkach, tajemnicach Egiptu i barwnym świecie impresjonistów. Inaczej mówiąc: jest wszystko, kogel-mogel, mydło i powidło.
W numerze mnóstwo ciekawostek, prostowania mitów, krótkich opowieści i anegdot… i przyznam się, że szybko się w tym pogubiłem. Dużo ilustracji, śródtytułów, zawiłości łamania gazety, sprawiły, że nie byłem w stanie skupić się na żadnym tekście. Taki sposób, nieco internetowej i mozaikowej prezentacji materiału, nie odpowiada moim potrzebom. Być może zainteresuje młodego czytelnika, do mnie, przywiązanego do stałych rubryk, przejrzystego łamania i oszczędnej grafiki, taka forma nie trafia. Teksty są w zasadzie zdawkowe, poszatkowane, pisane tak, żeby czytelnik czytaniem się nie przemęczył. Myślę, że to wystarczy za ocenę: dla mnie 3.

V. „Historia Newsweek”, nr 4/2012, wydawca Ringier Axel Springer Polska, redaktor naczelny Tomasz Lis,cena 8,90 zł. ss.98.
Na okładce Jan III Sobieski. Okładka nawiązuje do filmu „Bitwa pod Wiedniem” z Jerzym Skolimowskim jako królem polskim, który od 12 października będzie wyświetlany w kinach. A w historii Jana III i Marysieńki jest wszystko czego potrzebuje dobre kino – pisze Marek Rabij: „Wierność i zdrada, wojna i sielanka, polityka i skandale, i miłość, która wyprzedziła swoją epokę”. Rabij pisze o królu i o Marysieńce, cytuje Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przypomina listy miłosne obojga, wiktorię wiedeńską i testament Marysieńki. Historia opowiedziana tak, że można ją czytać bez znużenia, ale i do poduszki. Kolejna odsłona to artykuł Marcina Marczaka o polskich husarzach – kim byli, skąd się wzięli, jaką rolę odegrali pod Wiedniem. Po tej instrukcji obsługi husarza, rozmowa Moniki Rebały z prof. Ferozem Ahmadem ze Stambułu o klęsce niezwyciężonych (czyli Turków), który przyznaje, że bitwa pod Wiedniem była jedną z najważniejszych w dziejach świata.
Oprócz tej sekwencji artykułów o bitwie z 12 września 1683 roku, numer przynosi innych kilka intrygujących tekstów, w tym o KL Warschau, o 13 milionach sierot, jakie zostawiła II wojna światowa, zbrodniarzu-astrologu (Wilhelmie Wulffie, astrologu Himmlera), chińskiej armii terakotowej, wolnomularstwie, pornoklasycyzmie i największych oszustwach archeologicznych.
W „Newsweeku Historia” piszą zarówno dziennikarze (Marek Rabij, Katarzyna Burda, Marek Rybarczyk, Bogusław Wołoszański, Igor T. Miecik – ten ostatni o Ed Murrowie, znanym z filmu „Good Night, Good Luck” dziennikarzu amerykańskim), jak i historycy z publicystycznym zacięciem (Mariusz Nowik, Monika Rębała, Piotr Osęka). Artykuły są pisane w konwencji publicystycznej, bez obciążania czytelnika nadmierną naukowością. W kilku przypadkach nawiązują do filmu czy literatury. To, czego mi zabrakło w tym numerze „Newsweeka Historia”, to polemicznego tonu i kontrowersji, które mogłyby wywołać tekstu traktujące przecież o ważnych wydarzeniach z historii Polski i świata.
Numer oceniam na 4 z plusem.
Podsumowanie.
Cieszy fakt, że czytelnik poszukujący artykułów o historii ma w czym wybierać. Po latach posuchy, czy możliwości „wyboru” spośród jednego czy dwóch tytułów, można powiedzieć, że mamy renesans zainteresowania historią, szczególnie najnowszą, i wysyp tytułów prasowych z artykułami dotyczącymi historii i archeologii.
Moja klasyfikacja to raczej forma zabawy, ocena oparta na wrażeniach po lekturze najnowszych numerów wyżej wymienionych czasopism. Jeśli kogoś jednak ta recenzja skłoni do własnych poszukiwań i sięgnięcia po któreś z wymienionych pism, to cel będzie spełniony. Bo kto nie zna swojej przeszłości, ten nie będzie w stanie zrozumieć teraźniejszości i przyszłości.
Marek Palczewski
29 września 2012
