W Polsce ewidentnie brakuje mediów dla młodzieży szkolnej dających odpowiedzi na pytania i wątpliwości z jakimi zmaga się każde młode pokolenie.
„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie…” Autorem tej, powszechnie znanej sentencji jest Jan Zamoyski, kanclerz, wielki hetman koronny Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jej dalsza, rzadziej cytowana część: „…tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli” jeszcze wymowniej podkreśla rolę państwa w kształtowaniu postaw obywatelskich wśród najmłodszych.
Maksyma kanclerza Zamoyskiego liczy ponad 400 lat, jednak do dziś nie straciła na aktualności. Wręcz przeciwnie - jest jak nigdy aktualna. O kształt obywatelskiego „rządu dusz” młodego pokolenia toczy się zaciekły bój - i kto wie, czy walka ta, nie jest jeszcze bardziej wyrafinowana, niż zmagania polityków o władzę. O tym, czy w Polsce ostatecznie zwycięży koncepcja liberalna, czy konserwatywna, kosmopolityczna, czy narodowa, zdecyduje w dużej mierze wynik zmagań o zaufanie pokolenia dzisiejszych 15-latków. Bo to oni za kilka lat kreować będą nie tylko politykę naszego państwa, lecz przede wszystkim jego przyszły kształt i byt.
Jak istotny wpływ na kształtowanie osobowości ludzi młodych i budowę ich systemu wartości ma wychowanie, najlepiej wiedzą oczywiście rodzice i nauczyciele. Wiedzą o tym jednak również politycy, którzy - często kierując się wyłącznie własnym interesem - próbują kształtować światopogląd i potrzeby młodych obywateli. Inżynieria społeczna, propaganda, a nawet medialna manipulacja, której szczególnie niebezpiecznym przejawem są tzw. „fake-newsy”, stały się ostatnio niezwykle skutecznymi narzędziami w walce politycznej. Brutalizacja tej dziedziny życia nie ominęła również młodego pokolenia. Nic więc dziwnego, że przeciętny, młody Polak coraz częściej deklaruje, że „polityka, go nie interesuje”, a jeśli nawet przejawia jakiekolwiek zainteresowania prospołeczne, to wybiera działalność charytatywną. Wydaje się więc, że bierność młodego pokolenia Polaków jest jedynie pozorna i wynika z naturalnego „młodzieńczego” buntu i zmęczenia nachalną propagandą. To z kolei daje nadzieję, że wcześniej, czy później polityka przestanie mu być obca.
Problem polega jednak na tym, że współczesna polska młodzież poddawana jest ogromnej presji medialnej ze strony środowisk niekoniecznie mających na celu interes Polski, jako państwa suwerennego, i że presji tej nie równoważy pozytywny przekaz propaństwowy. Suflowane przez środowiska liberalno-lewicowe treści, koncentrują się na propagowaniu postaw konsumpcyjnych, przy jednoczesnym ignorowaniu lub nawet jawnym zwalczaniu wartości wyższych, takich jak rodzina, wiara, tradycja i świadomość wspólnotowa. Pożądana aktywizacja społeczna młodzieży - rozumiana jako promocja celów i postaw społecznie wartościowych - byłaby więc elementem niezwykle istotnym.
Przed laty istniały takie pisma jak „Miś”, „Świerszczyk”, „Płomyczek”, „Płomyk”, „Młody Technik” „Mówią wieki”, „Poznaj swój kraj”. Ich łączny nakład w roku 1984 wynosił 73 689 700 egzemplarzy, a jeszcze w roku 1989 sięgał prawie 34 mln. Wydawcą tych pism był Instytut Wydawniczy „Nasza Księgarnia”.
Po roku 1989 Instytut upadł, mniejsza z tym, czy sam, czy ktoś mu w tym pomógł… Jako że rynek nie znosi próżni, miejsce po zlikwidowanych periodykach szybko zajęły kolorowe mutacje zachodnich pism „dla chłopców i dziewcząt”, wydawane głównie przez niemieckie koncerny medialne. Nie trudno się domyślić, że priorytetem tych wydawców nie jest bynajmniej dbałość o jakość i wartość przekazywanych treści, a więc zaspakajanie wiedzy i kształtowanie propaństwowych postaw młodego polskiego odbiorcy, lecz że są nimi wyłącznie wyniki sprzedaży i promocja lokowanych produktów.
Czy zatem postawione w tytule pytanie ma anno domini 2019 sens? Czy wskrzeszenie czegoś w rodzaju „Naszej Księgarni” miałoby rację bytu? Czy wchodzącemu w życie dorosłe pokoleniu młodych Polaków przypadłby do gustu periodyk (rozumiany również jako portal) informacyjny o szerokim spektrum tematycznym, zaangażowany społecznie, na którego łamach pisaliby najlepsi polscy publicyści, historycy, pisarze itp.? I najważniejsze - czy takie medium miałoby szansę wywrzeć istotny wpływ na kształtowanie się osobowości młodych czytelników?
Myślę, że tak. Oczywiście pod warunkiem, że realizacją takiego projektu zająłby się któryś z narodowych instytutów kultury. Może rolę koordynatora przyjęłoby na siebie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które zainicjowałoby i objęło patronatem wydawanie - na przykład bezpłatnego, rozdawanego w szkołach - ogólnopolskiego miesięcznika i portalu dla uczniów szkół ponadpodstawowych.
Na łamach takiego medium mogłyby się znaleźć treści związane nie tylko z bieżącymi zagadnieniami społecznymi i politycznymi, lecz także z nauką, techniką, przyrodą, motoryzacją, muzyka, sportem, sztuką, literaturą, filmem, ekologią, zdrowym żywieniem, spędzaniem wolnego czasu, grami komputerowymi i planszowymi, i oczywiście historią Polski oraz elementami nauki społecznej Kościoła. Jestem przekonany, że takie właśnie wydawnictwo miałoby szansę stać się atrakcyjną alternatywą dla wszechogarniającej liberalno-lewicowej propagandy, a być może nawet swoistym „startupem”, inicjującym społecznie i politycznie polską młodzież.
W Polsce, po roku 1989, brakuje bowiem ewidentnie mediów dla młodzieży szkolnej, wychowujących w duchu patriotycznym i chrześcijańskim i dających odpowiedzi na pytania i wątpliwości, z jakimi zmaga się każde młode pokolenie.
Krzysztof M. Załuski
