O śmierci IV władzy w dobie Internetu rozmowy w „Kulturze Liberalnej” z Michał Kobosko, Jerzym Baczyńskim, Andrzejem Skworzem i Tomaszem Machałą.
Łukasz Pawłowski pyta Michała Kobosko czy system Piano Media będzie remedium na spadek sprzedaży prasy papierowej. Kobosko, red. naczelny „Wprost” odpowiada: Tego tak naprawdę nikt nie wie. Nie mamy gotowego rozwiązania na kryzys sprzedażowy prasy. Wszyscy wydawcy szukają sposobu egzekwowanie pieniędzy za swoje treści trochę po omacku i tak samo jest w tym wypadku. Proszę zwrócić uwagę, że tylko część wydawnictw zdecydowała się wejść w system Piano Media, a patrząc na listę witryn, które będą w nim dostępne, widać, że to jest jedynie bardzo ostrożny pilotaż […]Nie rokuję jednak wielkiego sukcesu tej próbie.
Jerzy Baczyński, red. naczelny „Polityki”, wyjaśnia że: „>>Polityka<< nie przystąpiła do systemu Piano Media, ponieważ moim zdaniem nie przyciągnie on ani dużej liczby odbiorców, ani znaczących wpływów. Nie jest to żaden magiczny patent na rozwiązanie dramatycznych problemów, w jakich znalazły się wszystkie tradycyjne media skonfrontowane z rzeczywistością internetową.”
Tomasz Machała, red. naczelny serwisu na Temat.pl opisuje czym ten portal różni się od portali o charakterze informacyjnym:
„Po pierwsze podejściem do treści, bo nie mając serwisów agencyjnych nie produkujemy krótkich notek informacyjnych, które stanowią większość wiadomości w internecie. Tworzymy większe, autorskie historie. Po drugie staramy się utrzymywać bardzo bliski kontakt z czytelnikami. W żadnym innym miejscu nie można tak łatwo jak u nas napisać do redaktora naczelnego ze swoim tekstem, ze swoim tematem, ze swoim problemem. W ostatnich tygodniach kilka razy zdarzyło się tak, że czytelnicy przysyłali swoje teksty, ja je akceptowałem i po pół godziny wisiały na naszej stronie. Ludzie byli zdziwieni, że jesteśmy tak otwarci. Wreszcie po trzecie różnimy się podejściem do reklamy. Na naszej stronie nie ma banerów […]”
Ostatni z rozmówców „Kultury Liberalnej”, Andrzej Skworz, red. nacz. PRESS, odpowiada na pytanie o związki dziennikarzy z politykami oraz reklamodawcami w ciągu ostatnich 20 lat: „W ciągu minionych dwóch dekad nacisk polityków na media malał – opisuje Skworz - ale rosła presja reklamodawców. Wolny rynek mediów, oprócz koncesjonowanych i elektronicznych, stopniowo uniezależniał dziennikarzy od wpływu polityków. W mediach publicznych ich wpływ jest właściwie niezmienny. Bo media silniej niż do niezależności ciągnie do pieniędzy. W sytuacji, gdy coraz mniejsze kwoty pochodzą od odbiorców, rośnie znaczenie reklamy. Stąd te teksty, które w wydawnictwach nazywa się PR-kami, powstałe na potrzeby firm, które albo reklamują się obok, albo wprost płacą za pozytywne artykuły na swój temat. […] Pod wpływem nacisku reklamodawców biedniejący wydawcy i nadawcy łamali kręgosłupy swoich dziennikarzy, zgadzali się na pozamerytoryczne sugestie, więc zawodowe standardy się posypały” – stwierdza Andrzej Skworz.
