[W piątek i sobotę 9-10 maja 2008 w Belwederze odbyła się wyjątkowo interesująca (dobór tematów, rzeczowość wypowiedzi) konferencja zorganizowana przez Kancelarię Prezydenta RP oraz krakowski Ośrodek Myśli Politycznej. W sześciu tematycznych sesjach obradowano nad wyzwaniami, przed którymi stoi Polska. Wśród dyskutantów byli m.in. Lech Kaczyński, Zdzisław Krasnodębski, Ryszard Legutko, Jadwiga Staniszkis, Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz i Tomasz Żukowski, a zapis całej debaty ma w lipcu ukazać się w formie książkowej. Czytelników już teraz zachęcam do tej niezwykle ciekawej lektury, niżej zaś zamieszczam swój głos: ]

Wolność słowa czy wolność mediów?
Dla państwa polskiego współczesne media są wyzwaniem o randze ustrojowej na miarę nowej epoki, ponieważ ich istnienie i funkcjonowanie oznacza de facto kres monteskiuszowskiego trójpodziału władzy. Ludzie mediów, ich właściciele i zarządcy oraz dziennikarze, mają władzę realną i ogromną - jednak, z pewnym wyłączeniem mediów publicznych, nie pochodzi ona z demokratycznych wyborów, a same media za swą działalność nie ponoszą dziś praktycznie żadnej odpowiedzialności. Uważam, że to jest zły stan rzeczy, że trzeba to zmienić, i że da się to zrobić. Niestety, politycy boją się mediów jak diabeł święconej wody, ponieważ przy wszelkich próbach ustawowej regulacji media natychmiast krzyczą o zagrożeniu świętej wolności słowa. Ale to nieprawda. Media chciałyby nieograniczonej i niekontrolowanej wolności nie dla słowa, lecz dla siebie, czyli dla mediów – a to dalece nie to samo! Wartością nadrzędną (ogólnoludzką, międzynarodową, konstytucyjną) jest wolność słowa, a wolność mediów staje przed szereg dopiero wtedy i tylko wtedy, gdy służy tej pierwszej wolności.
Po drugie, na styku mediów z państwem nic nie zmieni się na lepsze dopóty, dopóki nie zostanie uchwalone nowe prawo prasowe, które oprócz przywilejów da dziennikarzom również pewne obowiązki, obecną zaś medialną wolnoamerykankę włoży w ramy państwa prawnego. Taki projekt ustawy od niedawna istnieje, oto on, autorski projekt doktor Joanny Taczkowskiej opracowany na zlecenie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i posiadający jego rekomendacje. Największą zaletą tego projektu jest to, że powstał i nie ma konkurentów. A drugą ogromną zaletą jest jego wewnętrzna spójność oraz zgodność z nowoczesnymi regulacjami europejskimi. Apeluję do Szanownych Państwa o intensywne wsparcie dla tego projektu ustawy, tak, aby jak najszybciej stał się obowiązującym prawem.

Dziękuję za uwagę

Stanisław Remuszko

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl