Redakcja Press.pl zapytała szefów telewizji o ramówkę ich marzeń, czyli taką jaką zaproponowaliby gdyby nie mieli ograniczeń budżetowych. Dyrektor publicznej Dwójki Jerzy Kapuściński wyznał, że chciałby mieć więcej reportaży, i że już w jesiennej ramówce – choć nie jest to ta wymarzona – będzie ich trzy razy więcej niż dotychczas. Tymczasem właśnie się okazało, że program Tomasza Sekielskiego „Po prostu” od jesieni będzie produkowany bez… reporterów. Prace przy programie straciła cała trójka reporterów w tym Endy Gęsina–Torres autor słynnego reportażu z ośrodka dla nielegalnych imigrantów.
Jeśli ktoś znalazł w tym jakąś sprzeczność wyjaśniam. Więcej reportaży chce mieć szef Dwójki, a „Po prostu” jest programem TVP 1, która ma inne marzenia. Marzeniem dyrektora publicznej Jedynki jest więcej premier Teatru Telewizji. Nawet raz w miesiącu! Przy tej okazji trzeba zauważyć, że abonamentowa bida z bryndzą mocno ograniczyła wyobraźnię menadżerów TVP. Z dzieciństwa pamiętam, że Teatr TV porywał się na premierę prawie co tydzień. No ale jak widać nawet marzenia mamy na miarę naszych możliwości.
Nie ma jednak co narzekać. Z mediami publicznymi na pewno będzie lepiej. Ba, nawet będzie bardzo dobrze. Telewizja Polska i Polskie Radio właśnie znalazły się na liście 22 przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu dla gospodarki, natomiast rozgłośnie regionalne publicznego radia Ministerstwo Skarbu Państwa uznało za „podmioty o istotnym znaczeniu”. Dlaczego Polskie Radio jest „strategiczne”, a rozgłośnie regionalne tylko „istotne” nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że istotniejszy od rozgłośni regionalnych jest Totalizator Sportowy, który trafił na listę „strategicznych”. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze i w wypadku wyższej pozycji Totka ta teoria pasuje jak ulał.
Nie czepiajmy się jednak tylko cieszmy, że chociaż dwa publiczne centralne media uznano za „strategiczne”, bo i tak stało się to bynajmniej nie z miłości do nich ministra skarbu, lecz z ustawowego zapisu w ustawie o radiofonii i telewizji. Tak czy inaczej zakwalifikowanie do „strategicznych” oznacza, że firma nie może być sprywatyzowana. Tak oto Informacyjna Agencja Radiowa jako część Polskiego Radia sprywatyzowana być nie może, a Polska Agencja Prasowa, która jest jedynie „istotna” już tak. Wprawdzie tylko w 49.poc., ale jednak.
No więc wiadomo, że Państwo Polskie mediów publicznych nie odda. Niestety ciągle dla nich jest aktualne pytanie: „Panie premierze jak żyć?”. Dokładnie to jak żyć z abonamentu, no bo się nie da. Okazuje się jednak, że i tu mamy dobrą wiadomość. Właśnie wirtualnemedia.pl doniosły, że nowa minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Małgorzata Omilanowska zapowiedziała, „że jej celem jest aby gotowy projekt ustawy o opłacie audiowizualnej trafił do Sejmu jeszcze w trakcie tej kadencji”.
Czym prędzej rzuciłem się studiowania, co jeszcze na temat zaawansowania prac ujawniło ministerstwo. Otóż ujawniło, że powstał ważny dokument po nazwą „Koncepcja zasad finansowania mediów publicznych”, i że „Wspólną cechą wszystkich przedstawionych w dokumencie koncepcji jest zerwanie z zasadą rejestracji odbiorników, która jest anachroniczna i nie spełnia swojej funkcji. Obecnie trwają prace mające na celu rozstrzygnięcie, czy nowa opłata powinna być pobierana wraz z rachunkiem za energię elektryczną czy w inny sposób np. poprzez powiązanie opłaty z tytułem prawnym do nieruchomości”. No cóż. Niewtajemniczony wyjaśniam, że opisany powyżej dylemat ministerstwo kultury próbuje rozwiązać od kiedy Platforma wygrała wybory. Oczywiście te poprzednie wybory.
Trzeciej „dobrej” wiadomości na temat mediów publicznych nie mam. Mam natomiast złą wiadomość dla tych nielicznych korektorów, którzy pomimo wprowadzanych w prasie i internecie oszczędności jeszcze ocalili miejsca pracy. Otóż w Press.pl na końcu każdej informacji znajduje się następujący tekst: „Jeśli znajdziesz błąd, zaznacz go i wciśnij Ctrl + Enter”. Mamy już obywatelskie dziennikarstwo, możemy mieć i obywatelską korektę.
