Nie chciałem już tego robić, bo ile można o pisać o poziomie publicznych mediów (zwłaszcza telewizji) i zamianie abonamentu na opłatę audiowizualną. Nie chcem więc, ale muszem (jak powiada klasyk), bo do tablicy wywołał mnie sam wiceminister kultury Andrzej Wyrobiec świeżo powołany na to stanowisko w celu doprowadzenia do uchwalenia jeszcze w tej kadencji parlamentu nowej ustawy medialnej.

Otóż wiceminister wypowiedział się publicznie i właśnie różne aspekty jego expose sprowokowały mnie do pochylenia się na jego wizją przyszłości publicznego radia i tv. Co jest w jego wypowiedzi takiego prowokująco nowego? Otóż problem polega na tym, że nowe jest tylko rządowe wezwanie do płacenia daniny.

"Mamy już przygotowane założenia techniczne dotyczące zmiany systemu finansowania mediów publicznych. By jednak wprowadzić zapowiadaną opłatę audiowizualną, potrzebna jest społeczna akceptacja.” Hmmm… Rzeczywiście problem z akceptacją nowej opłaty może być spory w sytuacji gdy nie kto inny jak obecny premier parę lat temu zasugerował, że danina na publiczne media to coś w rodzaju haraczu narzuconego przez państwo obywatelom. Trzeba przyznać, że spora część Polaków posłuchała wezwania premiera do obywatelskiego nieposłuszeństwa i teraz jest problem. Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, więc teraz kombinuj.

W ramach kombinowania minister obiecuje, że nowa ustawa powstanie w wyniku dialogu z partnerami, którymi mają być środowiska naukowe i artystyczne. Uff. Prawdziwe deju vu. Przecież te środowiska przygotowały już własny projekt ustawy i to kilka lat temu, a zrobiły to właśnie dlatego, że politycy słabo się do tego garnęli. Opinie tych środowisk są więc znane i zalegają w szufladach nie gdzie indziej, ale właśnie w ministerstwie kultury. Wiem, że proces legislacyjny nakazuje konsultacje, ale gdy na czymś Platformie zależy to potrafi ten nakaz zlekceważyć i procedować w iście rewolucyjnym tempie. Najwyraźniej to nie ten przypadek.

Wśród starych/nowych pomysłów w planach wiceministra jest też słynny fundusz misji publicznej, do którego ma spływać nowa opłata i który będzie dzielił pieniądze nie tylko pomiędzy media publiczne, ale i… komercyjne! Na ową misję w komercji ma być przeznaczone 10 proc. środków. „Sama opłata audiowizualna nie poprawi jakości mediów publicznych” - słusznie zauważa Andrzej Wyrobiec. Dodam więc tylko: sama dopłata z funduszu misji publicznej nie uczyni z komercyjnej ramówki rzeczy misyjnej. Misyjność to pewien styl i smak, którego komercja mieć nie chce, a publiczna telewizja mieć nie potrafi. Przynajmniej obecnie. Szansy na ów dobry styl telewizję pozbawiły brak pieniędzy i upartyjnienie władz. To, że za kilku poprzednich rządów działy się w TVP rzeczy jeszcze bardziej karczemne niż obecnie (przynajmniej moim zdaniem) nie zmienia faktu, że wszystkie nasze parlamentarne partie starały się i starają, by tv była bardziej „ich” niż publiczna. Kto wie, może zmiana tego stanu rzeczy mogłaby wpłynąć na poziom akceptacji nowej ustawy bardziej niż inne czynniki. Może warto to rozważyć Panie Ministrze?

Martwi mnie również diagnoza, że rozgłośnie radiowe realizują misję wzorowo. Nic podobnego. Po prostu były mniej dociskane, by realizować misję partyjną, a poza tym radio jest znacznie tańsze, więc łatwiej jest zrealizować w miarę przyzwoity program. Martwi fakt, że odpowiedzialny wiceminister zdaje się nic nie wiedzieć o tym, że część regionalnych rozgłośni, by dopiąć budżet wyzbywała się w ostatnich latach swoich nieruchomości. Moje podejrzenia o nikłej wiedzy o życiu mediów w polskim interiorze wzmacnia też pragnienie Andrzeja Wyrobca, by „miejscem dla adeptów dziennikarstwa stały się ośrodki regionalne telewizji publicznej”, które na wzór regionalnych rozgłośni radiowych miałyby być kuźnią dziennikarskich talentów. Otóż minister nie zdaje sobie sprawy, że w ośrodkach regionalnych TVP doszło już do tego, że dziennikarze w wyniku zapaści finansowej odgrywają rolę akwizytorów, mając szansę na własny program jedynie wtedy, gdy zdobędą sponsora, którym często okazuje się lokalny samorząd, który to właśnie przez lokalną telewizję powinien być kontrolowany.

Reasumując. Jakoś „wiary mi dziś brak” (jak śpiewał inny klasyk) w to, że buńczuczne zapowiedzi uzdrowienia mediów publicznych nastąpią i to jeszcze przed końcem kadencji parlamentu. Raczej stawiam na to, że jeszcze długo misja publicznej TVP będzie się przejawiać w takich pozycjach jak „Voice of Poland”, „Rolnik szuka żony” czy zapowiadany „Talent, zgłoś się”. Ten ostatni program ma promować młodych nowatorskich biznesmenów. Ich biznesowe zdolności oceni jury: Anna Mucha, Tomasz Karolak i Roman Młodkowski. Nic się nie da dodać, a ujmować nie ma czego.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl