Podobno Krakówek to konserwatywne miasto. He, he, he. Już całe lata temu na krakowskim teatrze lalek „Groteska” widniała reklama: „Lalki dla dorosłych.pl” zachęcająca do odwiedzenia sceny dla dorosłych. Teraz Agencja Rozwoju Krakowa w ramach poszukiwania sponsora dla nowej hali widowiskowo – sportowej (tej od mistrzostw w siatkówce) rzuciła hasło: „Młoda, atrakcyjna pozna solidnego i bogatego sponsora, na lata”. Bardzo zabawne zwłaszcza, że niedawno czytałem jakiś promocyjny tekścik, który zachwalał nową krakowską Arenę jako świetne miejsce do wspólnego spędzenia czasu przez całą rodzinę. Tych, których swoboda promocyjnego hasła oburzyła (ciągle są tacy w Krakowie) rzecznik magistratu cierpliwie przekonywał, że „chwytliwe hasła przyciągają sponsorów, a w trudnych czasach nie możemy pozwolić sobie na nudne, standardowe działania promocyjne”.

Rzeczywiście czasy mamy trudne. Trudno się zorientować co jest co i co oznacza. Np. do niedawna w akademickim Krakówku promotor to był naukowy opiekun magistranta czy doktoranta. Dotkniętych tym, że to wyjaśniam przepraszam, ale właśnie się dowiedziałem, że teraz promotor to uliczny naganiacz do knajp na krakowskim Starym Mieście. Jest promotorem, bo promuje. Nota bene ów promotor to często absolwent jednej z pobliskich uczelni, więc mam i ciekawą informację na temat owego wyższego wykształcenia.

RMF FM, Trójka i Radio ZET mają najwięcej słuchaczy z wyższym wykształceniem, przy czym liderem jest właśnie RMF. To, jakby to ująć… dość różne stacje, ale takie czasy, że ludzi z wyższym wykształceniem u nas dużo, a nawet tak dużo, że też są bardzo różnie wyżej wykształceni. Jeden z nich - nie wiem czego słucha - ale wiem, że pisze w interia.pl, stworzył taki lead: „Marynarka wojenna Stanów Zjednoczonych (US Navy) przetestowała prototyp ciężkiej amfibii transportowej. Do czego zamierza wykorzystać tą bezkompromisową konstrukcję?”. Jeśli ktoś się domyśla, co autor miał na myśli, proszę mnie oświecić w komentarzach.

W ramach kłopotów z rozróżnianiem co jest co, mieliśmy też ostatnio przypadek artykułu w „Polityce”. Szanująca się redakcja opisała krytycznie publikacje tabloidów i jak się zaraz okazało palnęła w swoim tekście nieprawdziwą wiadomość o rozwodzie Kazimierza i Izabeli Marcinkiewiczów. Autor przepraszając stwierdził, że „uległ atmosferze” kolorowych pisemek. Te oczywiście też jej uległy i masowo powtórzyły nieprawdziwą informację. Żeby było zabawniej błąd wykrył i prostował ku własnej wielkiej uciesze… „Super Express”.

W kosmosie jakim jest Internet znalazłem w tym tygodniu filmiki z planu nowego sezonu „Czasu Honoru”. Jego akcja dzieje się podczas Powstania Warszawskiego. Serial jest zgodnie chwalony przez media prawicowe i mainstreamowe jako (nie wiem właściwie dlaczego) świetne źródło wiedzy historycznej dla młodego pokolenia. Jakież było moje zdumienie, gdy zobaczyłem owe oficjalne promocyjne filmiki z planu, na których aktorzy nie mogą się nacieszyć, że grając w filmie o jednej z największych polskich tragedii mają doskonałą okazję do zrealizowania chłopięcych marzeń, czyli banalnego postrzelania sobie ze Stena lub innej pukawki. Żeby była jasność. Młodych aktorów rozumiem, ale takiej reklamy podobno poważnego dzieła już nie, no ale czasy mamy ciężkie…

W tych ciężkich czasach całkiem dobrze radzi sobie NaTemat.pl. Właśnie razem z popularną aktorką Anną Muchą tworzą serwis dla młodych rodziców. Serwis ma być „wyjątkowym portalem” gdzie „pojawiają się ważne pytania i mądre odpowiedzi”, a wszystko to połączone z „angażującą reklamą natywną”, czyli moim zdaniem taką, która umieszczona w owych ważnych tekstach ma zadanie nieomal podprogowo zagnieździć się w mózgach poszukujących rady rodziców.

Właśnie zacząłem się zastanowić co zrobić ze sowim życiem skoro niewiele mogę zrobić z coraz dziwniejszym dla mnie światem i w tym momencie dostałem spam: „Zrób coś ze swoim życiem – zbuduj wieżowiec lub zostań gladiatorem”. Poczułem się jak w „Raporcie mniejszości”.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl