W telewizjach ruszyły jesienne ramówki. Weekendy tradycyjnie są zdominowane przez różne reality show. A to tańczące gwiazdy, a to rolnicy szukający żony, a to matki publicznie swatające sowich synów… itd., itp. Reality w tym przeważnie mało, albo zgoła nic, ale za to show coraz więcej. Z założenia to owe ustylizowane widowiska miały naśladować podkolorowaną rzeczywistość. Tymczasem w praktyce to rzeczywistość stara się wystylizować na show.

 

Pierwszym przecierającym szlaki w polskiej telewizji - jeszcze w latach 90. - był Big Brother. W ramach budowania w studiu naturalnego świata uczestnicy dawali się podglądać nieomal we wszystkich naturalnych sytuacjach z tym, że akurat wtedy filmowanie i podsłuchiwanie wszystkich i wszędzie wcale nie było takie naturalne. Dziś jest. Podsłuch w intymnym restauracyjnym saloniku i monitoring video na każdym rogu ulicy. Cała Polska z zainteresowaniem odsłuchuje „sowie” taśmy, a w lokalnych referendach domaga się zwiększenia ilości kamer na ulicach, parkingach i wewnątrz mieszkalnych budynków.

 

Chowamy swoje intymne zdjęcia na internetowe chmurki – jak ostatnio amerykańskie gwiazdki – a potem one nawet nie wyciekają tylko zalewają ów Internet niczym deszcz ziemię podczas oberwania chmury. Zakładam, że ten przypadek to dzieło hakera, ale jestem przekonany, że już wkrótce wschodzące lub nie chcące wypaść z rynku gwiazdy i gwiazdki będą same organizować kontrolowane oberwania internetowych chmurek, by dzięki wynikłej z tego popularności podreperować swoją popularność i oczywiście stan swojego konta. Już dziś w notkach biograficznych Wikipedii można przeczytać o ilościach sesji danej aktorki dla Playboya. W przyszłości redaktorzy internetowej encyklopedii będą informować o ilości autowycieków z wirtualnych dysków celebrytów.

Ba! Już teraz na Facebooku i Twitterze mamy do czynienia z zadziwiającym zjawiskiem samodonosów. Drogowy pirat sam nagrywa i upublicznia swój rajd ulicami miasta z prędkością 250 km/h, a zielone ludziki ze specnazu prezentują na swoich kontach przebieg swojego urlopu na wschodniej Ukrainie obnażając moskiewską propagandę.

 

Media nie tyle straciły kontrolę nad skłonnością do kreowania świata, co znalazły w tym kreowaniu sadomasochistyczną przyjemność. Ostatnimi Mohikanami starają się pozostać satyrycy kombinując jak konie pod górę jakby tu choć na chwilę powołać do życia coś bardziej absurdalnego niż otaczająca nas rzeczywistość. Niestety te starania bywają śmieszniejsze od całkiem zresztą zabawnych dowcipów. Kilka tygodni temu ASZDziennik wymyślił krotochwilę jakoby KRRiT z dbałości o psychikę nieletnich zabroniła emisji przed godziną 23 obciachowych spotów wyborczych kilku polityków. W odpowiedzi przewodniczący Krajowej Rady do Spraw Medialnej Powagi wysłał do portalu list z protestem przeciw niewinnej publikacji.

 

W tym tygodniu ASZDziennik zażartował, że na rynku pokazały się streszczenia nowego darmowego elementarza, i że cieszą się olbrzymią popularnością wśród rodziców, którzy kupują je dla pociech, żeby te nie przemęczały się lekturą całości podręcznika. Ładna aluzja do faktu, że obecni uczniowie nie czytają już nielicznych lektur obowiązkowych w całości lecz zadawalają się mnożącymi się jak króliki opracowaniami i streszczeniami. Okazało się jednak, że i tym razem real pokonał show. Znalazły się szkoły, w których postanowiono tak skrzętnie zadbać o bezpieczeństwo wielorazowych elementarzy, że udostępnia się je uczniom jedynie w szkolnej bibliotece.

Jeżeli kogoś to pomieszanie rzeczywistości i mistyfikacji osłabiło to mam coś na wzmocnienie organizmu. Właśnie pod moje drzwi trafiła ulotka reklamująca suplement diety w formie rozpuszczalnej naturalnej kawy zbożowej. Jest ona tym bardziej naturalna, że jest dostępna w smaku waniliowym lub toffi.

 

Wirtualnemedia.pl opublikowały właśnie listę najpopularniejszych polskich miesięczników. Czołówkę stanowią najróżniejsze poradniki, ale nie ma wśród nich poradnika odróżniania jawy od medialnego snu, bo i po co skoro taką umiejętność za zbędną uważają i media i ich odbiorcy.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl