Prokurator Generalny Andrzej Seremet polecił prokuratorom by jeszcze raz zbadali ponad 400 spraw osób już skazanych przez sądy, które cierpią na zaburzenia psychiczne lub ograniczoną poczytalność. To odpowiedź na stanowisko Rzeczniczki Praw Obywatelskich Ireny Lipowicz, która w zeszłym roku informowała, że w więzieniach przebywa 260 osób, które ze względu na ich choroby umysłowe nie powinny się tam znajdować. Wcześniej media obiegła informacja o niepełnosprawnym umysłowo sprawcy drobnych kradzieży, który w więzieniu mógł stać się ofiarą współwięźniów. Decyzja Prokuratora Generalnego cieszy, ale…
… akurat w tym samym tygodniu zapadł prawomocny wyrok skazujący w sprawie płk. Krzysztofa Olkowicza. Pułkownik odkrył, że w jego więzieniu znalazł się ubezwłasnowolniony z powodu choroby umysłowej więzień skazany za kradzież batonika o wartości 99 gr. (słownie dziewięćdziesiąt dziewięć). Chory odzyskał wolność, bo szef więzienia wpłacił za niego 40 złotową kaucję. Wpłacanie kaucji przez osoby trzecie jest niezgodne z prawem, więc sąd skazał dyrektora chociaż go nie ukarał. Mam nadzieję, że jakiś inny przepis nie zabrania bycia dyrektorem więzienia z wyrokiem skazującym za przestępstwo umyślne. Wtedy pułkownikowi jako nagroda pocieszenia na pamiątkę po próbie naprawienia błędu państwa pozostanie jedynie Nagroda Radia TOK FM i fragment laudacji Pawła Moczydłowskiego, który stwierdził, że obecny skazany, a wtedy nagrodzony „zajmuje się analizą i krytyką sędziowskiej niezawisłości od rozumu”.
W minionym tygodniu uprawomocnił się też inny ciekawy wyrok. Na dwa tysiące grzywny skazany został Endy Gęsina-Torres, który jako reporter TVP (współprace z nim już zakończono) udając nielegalnego imigranta nagrał ukrytą kamerą reportaż o warunkach panujących w ośrodkach dla cudzoziemców. Udokumentował łamanie ich praw, ale niestety aby dać się zamknąć, wcześniej złożył przed sądem fałszywe zeznania i podał nieprawdziwą tożsamość. No cóż. Grzywny za kolegę po fachu nie zapłacę, bo to nielegalne, a i pracy dać nie mogę, ale mam dobre słowo na pocieszenie.
Niejaki Matthew Miller, obywatel amerykański, wylądował w Korei Północnej i na lotnisku podarł wizę oraz poprosił o azyl. Jednak władze uznały, że po podarciu wizy przebywa w kraju nielegalnie i, że jest szpiegiem, bo chce się dostać do więzienia „przez co mógłby zbadać stan przestrzegania praw człowieka”
.
No cóż redaktorze Gęsina. Z perspektywy koreańskiej Pan to w sumie jesteś szczęściarz.
