„<<Wprost>> najbardziej opiniotwórczy” donoszą wirtualnemedia.pl. O rany! Pomyślałem. Ale się porobiło. Natychmiast wgryzłem się w tekst i… okazało się, że słowo opiniotwórczy to synonim określenia: najbardziej cytowany. No tak. To wiele wyjaśnia, ale i wiele zaciemnia.
Jak wiadomo nasze podzielone na polityczne i światopoglądowe plemiona media żyć bez siebie nie mogą. Sądząc z ilości wzajemnych cytowań i przyjmując definicję opiniotwórczości jak powyżej można dojść do wniosku, że dla portalu wpolityce.pl najbardziej opiniotwórcza jest… „Gazeta Wyborcza”, Tomasz Lis i TVN, a dla „Wyborczej” fronda.pl, Radio Maryja i TV Trwam. To oczywiście nie koniec.
Od kiedy na Krymie pojawiły się zielone ludziki media w Polsce z zamiłowaniem cytują reżimowe media rosyjskie. Robią to wprawdzie nie z głębokiego do nich zaufania, ale z chęci pokazania działania moskiewskiej machiny propagandowej, jednak według przyjętej definicji wychodzi na to, że w Polsce całkiem dużym zaufaniem darzymy „Rossijską gazietę”, „Izwiestie”, rosyjską rządową telewizję, a także prezydenta Putina i jego ministra Ławrowa.
Ciekawy wynik dałoby też badanie przy pomocy tej metody np. najbardziej opiniotwórczych użytkowników Twittera. Właściwie to takie badania już się robi. Za wyjątkowo opiniotwórczych uznaje się w nich tych, którzy mają najwięcej „śledzących”, lub których „ćwierknięcia” są wyjątkowo często retwittowane, lub też bardzo często dodawane do „ulubionych”. Otóż we wszystkich tych przypadkach może to być równie dobrze przejawem uznania jak i zaliczenia do kategorii wyjątkowo kuriozalnych. Wiele osób swą obecność na TT sprowadza po prostu do hejtowania.
Żeby nie szukać daleko zatrzymajmy się przy sprawie osiołków z poznańskiego ZOO, które tak wzburzyły poznańskie matki i ich radną z PiS, że ta doprowadziła do ich rozdzielenia. Osiołków oczywiście, nie matek z dziećmi. Temat był absolutnym przebojem tygodnia, a cytowaniem poznańskiej radnej i dyrektora ZOO zajmowały się nawet media za oceanem. Większość dziennikarzy pisząc kulała się ze śmiechu, ale wyszło na to, że mamy do czynienia z wydarzeniem opiniotwórczym. Nie wiadomo jedynie kto z bohaterów był opiniotwórczy szczególnie. Ja stawiam na dyrektora, który najpierw zgodził się z opinią radnej, a potem z opinią krytykujących ją mediów i w ten sposób zadowolił wszystkich niezależnie od ich opinii w tej sprawie.
Najmniej opiniotwórcze, choć najbardziej poszkodowane, okazały się oczywiście osły, które ze względu na niewerbalny sposób wypowiadania się były cytowane jedynie przez radio i telewizję.
