W tym tygodniu polskie media borykały się z dwoma problemami: nakazem autoryzacji i poziomem dziennikarstwa śledczego. Z jednym nie chce być lepiej, a z drugim jest coraz gorzej.

            Marszałek Sikorski usiłujący wybrnąć z problemu jaki sam stworzył udzielając wywiadu portalowi Politico bronił się używając argumentu, że wywiad był nieautoryzowany. Autentyczna kupa śmiechu gdy takie słowa padają z ust człowieka chcącego uchodzić za światowca, mającego co najmniej europejskie ambicje polityczne, a zaczynającego niegdyś swoją zawodową karierę od… zdobywania szlifów dziennikarskich w świecie anglosaskim gdzie pojęcie autoryzacji wywiadu nie funkcjonuje. Chciałbym zobaczyć minę Anne Applebaum, żony Marszałka Sejmu i uznanej amerykańskiej dziennikarki, gdy mąż pyta ją: „Kochanie czy autoryzowałaś już swój ostatni wywiad, bo myślę, że jednak powinnaś ?”.

            Kto wie może tabloid, który wysłał dron nad dom b. szefa MSZ ma już takie nagranie. Dawać, dawać. Nie ma co czekać! Obstawiam kilka milionów odsłon na You Tube i specjalną nagrodę SDP za „Dziennikarskie Pytanie Roku”. A tak naprawdę to: Nie! Nie!, bo może jakieś nagranie rzeczywiście istnieje, a nie chcę mieć na sumieniu podżegania do nieprzyzwoitej publikacji domowych rozmów b. ministra. Nawet takiego, który przebija się przez tłumek dziennikarzy używając jako tarana Straży Marszałkowskiej.

            Drugim przypadkiem „autoryzacji” był wywiad Wyborczej z kandydatką Zielonych na prezydenta/prezydentkę Warszawy, który gazeta opublikowała w wersji autoryzowanej (Internet) i nieautoryzowanej (papier). „Czy pani wie, ilu miejsc w żłobkach i przedszkolach brakuje w Warszawie?” – pyta Katarzyna Kęsicka. „Niestety, nie wiem dokładnie” – odpowiada w wersji nieautoryzowanej Joanna Erbel. Natomiast w wersji autoryzowanej brzmi to tak: „Zdaję sobie doskonale sprawę z tego, jak wielu miejsc brakuje. Rodzice z Bemowa, gdzie brakuje przedszkoli, muszą dowozić swoje dzieci do przedszkoli na Woli. To absurd. Problem żłobków i przedszkoli bardzo często pojawiał się na moich spotkaniach z mieszkankami i mieszkańcami Warszawy i znalazł swoje odzwierciedlenie w nowej wersji mojego programu”. I takich przykładów jest więcej. Trudno o lepszy argument za zmianą przestarzałego, pochodzącego jeszcze z PRL prawa prasowego.

            Mnie jednak bardziej w tej sprawie poruszyło coś innego. Otóż Tomasz Piątek, felietonista Wyborczej i jak sam deklaruje zwolennik Zielonych, opisał sms-y i maile na fejsie jakie otrzymał od innych zwolenników partii kandydatki. Mieli pretensje, że gazeta, po której spodziewali się przychylności dopuściła się „świństwa” i „egzekucji”. Zieloni reklamujący się jako nowa, ożywcza siła na politycznym rynku okazali się mieć oczekiwania tak charakterystyczne dla starych politycznych wyjadaczy. Uważają, że media, zwłaszcza zaprzyjaźnione, powinny być na ich usługi. I co się tu dziwić, że nie tak dawno opisywałem jak znany poseł PiS w autoryzowanym wywiadzie straszy nieprzychylne media odebraniem reklam zlecanych przez spółki z udziałem skarbu państwa.

            No i na koniec o naszym dziennikarstwie śledczym, które ma się coraz gorzej, choć chyba nigdy za III RP (z epizodem czwartej) nie miało się najlepiej. Słynne śledztwo dziennikarskie „Gazety Wyborczej” w sprawie propozycji Rywina trwało kilka miesięcy i do dziś nie dowiedzieliśmy się na czym właściwie polegało. „Wprost” zadeklarował sprawdzenie informacji zawartych w podsłuchanych rozmowach dopiero po ich publikacji, a o wynikach tego spóźnionego śledztwa też jakoś cicho. W tym tygodniu „Do rzeczy” z dumą doniosło na okładce: „Śledztwo ,,do Rzeczy - Sekta Gender - Nasza reporterka przeniknęła do środowiska polskich feministek”.

            To „przeniknięcie” okazało się po prostu zapisaniem się na płatne podyplomowe gender studies w IBL PAN i odnotowaniem co zabawniejszych prowadzonych tam dyskusji. Portal Krytyki Politycznej odpowiedział na to zmyślonym wywiadem z dziennikarzem śledczym tygodnika „Od Rzeczy”. Też miejscami zabawnym. W ten sposób wszyscy się pośmiali, oczywiście z tych drugich, ale nikt nie jest ani trochę mądrzejszy.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl