Uwielbiam ten mój Górny Śląsk i dlatego na bieżąco będę o nim pisał. Już nie jeden tekst był poszedł do kosza, myśląc, że nie należy, nie trzeba, po co? - zmieniłem zdanie. Będę pisał tak długo, aż polubicie go i Wy, albo znienawidzicie mnie.
Niedawno "Die Welt" napisał: Jak można doprowadzić Polaków do szału? Przyszło mi na myśl: co takiego trzeba powiedzieć, żeby „wnerwić” Ślązaka.
Trzeba:
-
Powiedzieć, że byłeś już na Śląsku parę razy: w Sosnowcu, Dąbrowie Górniczej i Czeladzi;
-
Powiedzieć, że jest Goebbelsem i trzyma w domu parę flag: z hakenkreuzem, niemiecką (schwartz, weiss, rote) i czerwoną z sierpem i młotem – jeszcze z masówek z jego ziomalem Gierkiem;
-
Powiedzieć, że zawsze miał dobrze, bo sklepy górnicze, bo talony, bo tyle pieniędzy, tyle przemysłu i że teraz wszystko sprzedał;
-
Powiedzieć, że wystarczy 25 lat na kopalni i sowita emerytura, a my do 67;
-
Powiedzieć, że nie umie mówić po polsku, bo tak jakoś gada chyba po niemiecku – mało co można zrozumieć, no i ten akcent nie na te sylaby co trzeba;
-
Powiedzieć, że umie tylko palić opony - przed Sejmem w Warszawie, bo wiecznie mu mało;
-
Powiedzieć, że co tam kopalnia - wszak to biuro, tylko bez okien, a wielki piec, stalownia to po prostu dobrze ogrzewane pomieszczenia;
-
Powiedzieć, że sam jest sobie winny, bo nie umiecie się rządzić, a wszystko dla siebie i nigdy nie chcieliście się z nikim podzielić;
-
Powiedzieć, że jest separatystą, że wszyscy chcą autonomii, że wszyscy to RAŚ, a wszyscy w RAŚ to antypolskie elementy.
To nie wszystkie możliwe stwierdzenia, ale każde z tych wymienionych, w razie użycia, może spowodować krwawe podbiegnięcia, siniaki lub inne nieprzyjemne skutki.
Sorry, takie mamy...stereotypy.
Może spróbujemy je obalić? Po kolei:
Ad. 1: W Mysłowicach znajduje się tzw. Trójkąt Trzech Cesarzy – tam przebiegały granice trzech zaborów: pruskiego, austriackiego i rosyjskiego. Tam też przebiegały również granice kulturowe. I tak rzeczony Sosnowiec, Dąbrowa, Czeladź znajdowały się w zaborze rosyjskim, zaś Górny Śląsk – pruskim. Przecież nawet po II wojnie światowej województwo to nazywało się Śląsko-Dąbrowskie. I do dzisiaj, znając te różnice, Region „S”-ki nosi nazwę Śląsko-Dąbrowski.
Ad. 2: To, że Ślązacy używają w swojej gwarze niemieckich naleciałości wynika z faktu, iż byli pod zaborem pruskim. Ale mają też zapożyczenia czeskie. Poprzez wspólne zamieszkiwanie tych terenów, następowała naturalna mieszanka narodowościowa. Do tego emigracja, przede wszystkim do Niemiec – nie narodowościowa, ale typowo ekonomiczna, która może sprawiać wrażenie, że Ślązakom bliżej do Niemiec niż Polski. Okres II wojny światowej to słynne Volkslisty, które podpisywali Ślązacy. Podpisywali, bo nie było innego wyjścia, czemu dał wyraz wielce zasłużony i roztropny biskup katowicki Stanisław Adamski, który, aby chronić ludność polską, namawiał do ich podpisywania. Także udział Ślązaków w wojnie w ramach Wehrmachtu również nie był ich wolą a przymusem. Wszak Niemcy traktowali ten region jako swój. Ci sami żołnierze wracali po wojnie często jako andersowcy, albo szerzej alianci. A komuniści stworzyli im, o zgrozo!, komunistyczne obozy koncentracyjne (patrz obóz w Świętochłowicach i działalność Salomona Morela). A Gierek był zagłębiakiem...
Ad. 3: Cały przemysł, przede wszystkim, górniczy i hutniczy, był „rozgrywany” przez władzę ludową. Ściąganie ludności z całego kraju, podkręcanie norm, współzawodnictwo, później system IV brygadowy, miało na celu rozbicie tego monolitu kulturowego jakim niewątpliwie był Śląsk. Dla przyjezdnych: lepsze warunki mieszkaniowe, przywileje i niedopuszczanie do stanowisk kierowniczych rdzennych mieszkańców Śląska poróżniło i wymieszało ludność napływową i rdzenną – w myśl maksymy divide et impera.
Ad. 4: Kto nigdy nie był choć na jednej „szychcie” w kopalni, czy nie stał przy piecu martenowskim, nie może wypowiadać się na ten temat! Tam trzeba być, to trzeba przeżyć, to trzeba widzieć! I nie z wycieczką do zabytkowej kopalni GUIDO w Zabrzu, ale na normalnej, czynnej kopalni. Jestem przekonany, jestem pewny, że wtedy wszyscy powiedzą jedno – dlaczego muszą pracować aż 25 lat w takich warunkach!
Ad. 5: Gwara śląska to piękna staropolszczyzna! Tak staropolszczyzna. To do tej gwary sięgał sam Sienkiewicz pisząc Trylogię. Z uwarunkowań historycznych gwara ta ma zapożyczenia, przede wszystkim, z niemieckiego i czeskiego. Ale czy Ślązak mówiący gwarą może być zrozumiany przez Polaka – TAK! Przez Niemca na pewno NIE!
Ad. 6: Rozmawiając na temat Śląska w różnych częściach Polski wiele razy spotkałem się ze stwierdzeniem, że Śląsk kojarzy się im z paleniem opon pod Sejmem. Czego wy chcecie, przecież macie takie wysokie zarobki? Nieprawda! Średnie zarobki w górnictwie są rzeczywiście wysokie, ale to są właśnie średnie. Przeciętny górnik zarabia tak „śmieszne” pieniądze, że mało kto w ogóle by ją podjął. Tu ludzie nie mają alternatywy. To nie jest już Śląsk z tym ogromnym przemysłem, gdzie pracy jest w brud. Teraz to tu jest ogromne, ale bezrobocie!
Ad. 7: Kopalnia to średnio od 400 do 1200 metrów w dół. Pod szybem zimno, na ścianie tropikalnie, po drodze niesamowite przeciągi. Ciemno i nieustanne zagrożenie: kolejka u góry i na dole, jak jedzie trzeba się chować w niszach. Dojście do ściany to parę kilometrów, najczęściej pieszo. Sypiący się węgiel ze ścian, i trzaski, i błoto, i dziury i wszystkie możliwe przeszkody jakich możesz doznać jedynie w survivalu. No i strach: bo metan, bo pył węglowy, bo tąpnięcia. Hutnicza stalownia nie lepsza. Specjalny wełniany strój, bez względu na porę roku
i niesamowity „war”, i ogień, i zendra i cały układ suwnic: wsadowych, stryperowych, kokilowych.
Ad. 8: Nie umiemy się sami rządzić, bo tę władzę Ślązakom odebrano. Większość lub prawie wszystkie wysokie stanowiska były i są obsadzane przez ludzi z zewnątrz.
Ad. 9: Ślązacy nie są separatystami. Ślązacy jedynie chcą sami się rządzić na swoim poletku. Chcą decydować o kierunkach rozwoju bez narzucania im tego z góry. Projekt polityczny jakim jest RAŚ, może przyciągać sympatyków, ale tylko dlatego, że zwykli ludzie szukają oparcia. Oparcie to jest im tak potrzebne, bo zostali z swoimi problemami naprawdę sami! I to co najważniejsze: to Ślązacy wykazali się największą odwagą jak przyszło stanąć „naprzeciw tankom”. Było to 16 grudnia 1981 roku. Tych 9 z „Wujka” zapewne chciało powiedzieć, używając „rodzinnego nazewnictwa”, nie chcemy być w Polsce UBOGIMI KREWNYMI!
Trochę „wnerwiony”, ale pełen zrozumienia i nadziei -
Grzegorz Mika
