Na portalu wpolityce.pl wywiad z Zofią Romaszewską o Marszu 13/12. Tytuł: „Walczymy o demokrację, żebyśmy pokojowo mogli zmienić władzę na lepszą” świadczy, że sprawa jest poważna, do tego Zofia Romaszewska czyli osoba wielkich zasług czego mam nadzieję nikomu wyjaśniać nie trzeba, a jednak… Jednak w naszych czasach (a może tak jest zawsze) powaga często miesza się z groteską.
W poszukiwaniu nowych form reklamy pojawił się jakiś czas temu pomysł, żeby niektóre słowa lub fragmenty w internetowych tekstach udawały linki do rozszerzenia na wspomniany temat. I tak oto gdy najeżdżam myszką na „Stefan Niesiołowski” pojawia mi się reklama… „kurczak z chodu wybiegowego”, a pod „obozem władzy” kryje się „Rewolucja w makijażu”. Wiem, niektórych to może nawet szczerze ubawić, ale ta sama „makijażowa rewolucja” pojawia się gdy najeżdżam na „ten protest”, a gdy dochodzę do fragmentu „demokracja to możliwość kontroli władzy” oraz do słowa „Polska” pojawia mi się… reklama OC i AC. Na koniec pod „zamazywaniem pamięci” o 13 grudnia odkrywam „zwrot gotówki przy zakupie najnowszego procesora”. I śmieszno i straszno, zależy jak na to spojrzeć.
Sobotni marsz PiS odbył się pod hasłem „obrony demokracji i wolności mediów”. Starałem się z odległego Krakowa śledzić przebieg protestu. Obronie demokracji i zmianie władzy (na taką z udziałem PiS) poświęcono tam słów wiele. Wolności mediów już trochę mniej. Za to dość liczna była dziennikarska reprezentacja w komitecie honorowym. Lisicki, Terlikowski, Sakiewicz, nasz prezes Skowroński, bracia Karnowscy itd. Właśnie połączenie – jak rozumiem szczerej – troski części dziennikarzy o wolność słowa z partyjnym marszem wydało mi się równie groteskowe jak połączenie wywiadu z Zofią Romaszewską z „rewolucją w makijażu”.
Tak się składa, że przepracowałem w mediach publicznych III RP prawie 20 lat. Na własnej skórze odczułem ich zawłaszczanie przez UW, PSL, SLD, a także koalicję PiS – LPR – Samoobrona. Żadna z parlamentarnych partii (tylko takie miały taką możliwość) nie jest w tej kwestii bez grzechu i to ciężkiego, aczkolwiek SLD i później koalicja z PiS na czele wyróżniły się na tym tle doprowadzając do zmonopolizowania KRRiT. Nikomu z wymienionych dziennikarzy nie przyszłoby do głowy maszerować na partyjnym pochodzie SLD. Czemu więc oficjalnie poparli marsz 13/12 ?
W Polsce bez trudu można znaleźć dobre powody, by alarmować w sprawie wolności mediów. Wolałbym jednak, by środowisko dziennikarskie wybrało do protestowania własne towarzystwo, a nie podpinało się do demonstracji partyjnych niezależnie od tego, która partia je organizuje. To nawet byłoby zabawne widzieć maszerujących w jednym szeregu i w jednej sprawie braci Karnowskich i Michnika, Lisickiego i Lisa oraz Terlikowskiego z Żakowskim. Jednak na swój sposób cieszę się, że taka wspólna demonstracja ponad podziałami nie jest w tej chwili możliwa. Oznaczałaby to bowiem, że sytuacja jest naprawdę tak dramatyczna jak 13 grudnia 1981.
