W najnowszych SM artykuł, który z pewnością zainteresuje nie tylko dziennikarzy: „Wykonywanie prawa do informacji publicznej przez media”. Powszechnie wiadomo, że Konstytucja RP zapewnia wolność prasy. Gwarantuje też jawność życia publicznego i określa zakres dostępu do informacji publicznej. Jak media urzeczywistniają ową jawność – pisze o tym dr nauk prawnych Magdalena Niziołek.
Jawność życia publicznego gwarantuje art. 61 Konstytucji RP, który stanowi m.in., że „Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne”. W art. 61 ust.2. znajdujemy zapis, że „Prawo do uzyskiwania informacji obejmuje dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu”. Prasa – co wydaje się oczywiste - korzysta z prawa do poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania informacji, ale – jak widać z powyższego zapisu – z tego prawa korzystać mogą wszyscy obywatele. Ciekawa jest uwaga autorki artykułu, że przepis mówiący o zakresie dostępu do informacji publicznej zrównuje prawa dziennikarza z prawami każdego obywatela, który się o taką informację ubiega. Zatem prawo nie przyznaje w tym względzie dziennikarzowi jakichś dodatkowych uprawnień.
Jednym z kluczowych pojęć, które należy wyjaśnić jest samo pojęcie „informacja publiczna”. Z ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika, że jest to każda informacja o sprawach publicznych. Autorka zwraca jednak uwagę, że ustawodawca nie stworzył definicji „sprawy publicznej”, wobec tego często podnosi się zarzut, że ta definicja jest obarczona błędem ignotus per ignotus (albo ignotum per ignotum – red.), czyli wyjaśnianiem pojęcia nieznanego przez inne pojęcie też nieznane. W doktrynie prawa administracyjnego „sprawa publiczna” to „każdy przejaw aktywności władzy publicznej (jej organów), osób pełniących funkcje publiczne i samorządów […]”. Wymienia się również inne osoby, ale tylko takie, które wykonują zadania publiczne przy jednoczesnym dysponowaniu majątkiem publicznym. Informacją publiczną będzie na przykład treść dokumentów wytworzonych przez organy władzy publicznej i podmioty niebędące organami administracji publicznej. Tak samo jak informacja o osobach realizujących zadania publiczne w ramach zakresu działania danego przedmiotu oraz wszelkie informacje wytworzone przez władze publiczne oraz osoby pełniące funkcje publiczne. Nawiązując do tych stwierdzeń Autorka podkreśla, że dziennikarze nierzadko mają problemy z dostępem do akt postępowania administracyjnego, karnego lub sądowego. Tylko informacje (a nie całe akta), które dotyczą określonych sfer życia publicznego mogą być udostępnione.
Przepisy udip (Ustawy o dostępie do informacji publicznej – red.) rozróżniają informację prostą i przetworzoną. Prosta jest taka, którą można udostępnić w formie, w jakiej istnieje, natomiast przetworzona to informacja, która zostanie specjalnie przygotowana dla wnioskodawcy według podanych przez niego kryteriów. Dostęp do informacji prostej ma nieograniczony charakter, lecz udostępnienie informacji przetworzonej wymaga wykazania przez wnioskodawcę, że jej uzyskanie jest „szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Istnieją ograniczenia w dostępie do informacji publicznej, jeśli dotyczy to informacji niejawnych oraz tajemnic ustawowo chronionych, a także prywatności osoby fizycznej (o ile nie jest to osoba pełniąca funkcje publiczne) lub ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy.
Autorka przytacza dwa przykłady różnych orzeczeń sądowych. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał, że pytanie dotyczące tajnych porozumień służb wywiadu wojskowego zmierza do uzyskania informacji mających walor niejawnych, tworzących tajemnicę państwową, i może to stanowić podstawę odmowy udzielenia takiej informacji. Znowuż w sprawie rozpatrywanej przez WSA w Kielcach uznano, że wysokość zarobków pracowników samorządu gminnego stanowi informację publiczną i nie może być chroniona przepisami o ochronie danych osobowych.
Autorka podkreśla, że przepisy o autoryzacji wypowiedzi obecne w Prawie Prasowym nie mają zastosowania do informacji publicznej udzielonej w formie ustnej lub pisemnej w trybie określonym w udip. Żądanie autoryzacji należałoby traktować jako ograniczenie prawa do informacji publicznej. Jeżeli nie uzyskamy informacji, o którą prosimy, możemy złożyć skargę do WSA. Organ, do którego zwracamy się o informacje powinien powiadomić pisemnie wnioskodawcę jeśli takiej informacji nie posiada lub też wskazać, że informacja, o którą występuje wnioskodawca nie jest informacją publiczną.
Media napotykają na opór urzędów w dostępie do informacji publicznej. Według dr Niziołek orzecznictwo sądów w w/w sprawach jest niejednolite. Rzetelne informowanie społeczeństwa o sprawach publicznych jest utrudnione. Jawność życia publicznego i jego kontrola często zależy od urzędników. Tymczasem – stwierdza Autorka – obywatele mają prawo wiedzieć, jak funkcjonuje ich państwo. W Wielkiej Brytanii czy w Stanach Zjednoczonych nie ma z tym problemu, np. w USA udostępniono całość korespondencji prowadzonej przez kandydatkę na urząd wiceprezydenta Sarę Palin, a w Wielkiej Brytanii korespondencję Banku Anglii na temat projektów zmian sposobów obliczania stóp procentowych. Autorka wyraża nadzieję, że „polskie ustawodawstwo i orzecznictwo również będzie zmierzać w podobnym kierunku”.
Kwestia dostępu do informacji publicznej wydaje mi się kwestią jak najbardziej palącą. Dobrze, że powstają teoretyczne opracowania na ten temat. Dobrze by również było, żeby te kwestie zostały przedstawione na konkretnych przykładach, a te przeanalizowane przez prawników pod kątem i w kontekście naruszenia prawa przez urzędy i instytucje odmawiające dziennikarzom informacji, które mają charakter publiczny. W tym świetle skandaliczne wydają się zachowania organów władzy w przypadku usuwania dziennikarzy z siedziby PKW. Ta sprawa jeszcze się nie skończyła, ale sam fakt, że doszło do próby zablokowania dziennikarzom dostępu do organu, którego oczywistą powinnością było udzielenie informacji, rzuca światło na to jak w Polsce postrzegane są relacje pomiędzy władzą a obywatelem. Jednak ta kwestia wymagałaby osobnych opracowań. Ważne, że „Studia Medioznawcze” po raz kolejny poruszają tematy z pogranicza prawa i dziennikarstwa. Polecam zapoznanie się z całym artykułem na stronach 43-53 wspomnianego periodyku.
Marek Palczewski
