Podczas niedawnego toruńskiego seminarium nt sytuacji mediów w Polsce podło wiele bardzo ważnych słów, diagnoz i refleksji na powyższy temat. Co może lekko niepokoić – to częste używanie terminu „telewizja publiczna” w odniesieniu do TVP SA. Nawet w „Rozmowach niedokończonych” po seminarium obecni w studio Radia Maryja znani twórcy i publicyści Mariusz Pilis i Artur Dmochowski w rozmowach telefonicznych ze słuchaczami dość często używali zwrotu „telewizja publiczna”, mając na myśli firmę z ul. Woronicza. Gdy wreszcie ktoś poprosił o wyjaśnienie, dlaczego tak czynią, jeden z rozmówców stwierdził, że TVP SA korzysta ze „środków publicznych”, czyli naszych pieniędzy, a skoro tak, można ją uznać za medium publiczne…

Myślenie takie jest całkowitym nieporozumieniem! To nie pieniądze, nie ich pochodzenie rozstrzyga, czy jakieś przedsięwzięcie można uznać za „publiczne”. Gdyby tak było, „publiczny” byłby Owsiak i jego „orkiestra”, tymczasem jest to – jak pokazują coraz liczniejsze dowody – prywatny biznes cwanego, bezczelnego didżeja, z którego (jak okruchy z pańskiego stołu) coś tam kapnie na cele publiczne. „Publiczna” byłaby także np. Fundacja „Polsatu”… A np. prywatne media fundacji „Veritatis Splendor” byłyby oczywiście publiczne! Dlaczego?

I tu przechodzimy do sedna sprawy.

Media publiczne to media, które realizują publiczny interes, czyli działają „pro publico bono”. Oczywiście należy przedtem zdefiniować, co jest dziś w Polsce interesem publicznym, co jest dobrem publicznym. Nie będzie z tym problemu, choć z konieczności potraktować trzeba sprawę skrótowo.

Publiczny interes w Polsce AD 2015 to wszelkie działania, które służą naprawie, umocnieniu walącego się państwa, które przybliżają (ułatwiają) zrozumienie najważniejszych mechanizmów politycznych, ekonomicznych, społecznych, kulturalnych, rządzących naszym(a może i nie tylko naszym!) życiem, które wreszcie umożliwiają podjęcie realnych działań naprawczych, uzdrowicielskich.

I teraz popatrzmy, co służy tak ogólnie określonym celom, a co nie.

Z pewnością nie służy im polityka obecnej władzy – co do tego nie mają już wątpliwości nawet lizusowskie wobec tej władzy media. A skoro TVP SA jak niepodległości broni ekipy pani Kopacz i pana Piechocińskiego, skoro wielki parasol ochronny rozpina ona nad Komorowskim (który ma „za uszami” tyle, że ew. proces byłby bardzo, bardzo przewlekły), znaczy że z działaniem „pro publico bono” nie ma ten twór nic wspólnego. TVP SA broni dziś władzy, bo broni siebie: swoich portfeli, swoich przywilejów, swoich pozycji. Nie ulega chyba bowiem wątpliwości, że zmiana (autentyczna, nie kosmetyczna!) władzy doprowadzi do tego, że z establishmentu z ul. Woronicza nie zostanie kamień na kamieniu. To warunek sine qua non, żeby naprawa państwa się udała.

TVP SA zabiera pieniądze z abonamentu, płaconego przez ludzi, którym ta firma na co dzień po prostu szkodzi, okłamując ich, manipulując nimi, wreszcie – uprawiając tzw. dilerkę głupoty (najbardziej ewidentny dowód – epidemia antenowa „kabaretów”, czyli promocja prostactwa, chamstwa, złego smaku i czego tam jeszcze). Utrzymuje się więc ona po części ze środków publicznych – ale nie jest w żadnym razie telewizją publiczną, bo nie służy publicznemu interesowi, czyli interesowi nas wszystkich (lub przynajmniej większości).

Każdy więc, kto mówi o TVP SA „telewizja publiczna”, dowodzi, że albo kłamie albo jest oderwany od rzeczywistości.

Czy w Polsce są media publiczne? Są. Żeby było zabawniej, są to niektóre… media prywatne! Za takie z pewnością uznać można Telewizję TRWAM, Telewizję Republika, Radio Maryja, Radio WNET, a z mediów „papierowych” - „Nasz Dziennik”, „DoRzeczy”, „wSieci”, obie „Gazety Polskie”, „Naszą Polskę”, „Warszawską Gazetę”. Wymieniam te największe, najważniejsze, mające największy zasięg. Prócz tego są dziesiątki gazet lokalnych niezależnych od lokalnej władzy, a piszących prawdę; są małe stacje radiowe i telewizyjne, broniące społecznego interesu na różnych poziomach. Nie można też nie wspomnieć o pewnych segmentach państwowego rynku medialnego – np. o lokalnych rozgłośniach Polskiego Radia, dobrze służących interesowi publicznemu, jak Lublin, Białystok czy Wrocław (pokazał to rozstrzygnięty waśnie XXII konkurs SDP). I tyle.

Dobrze jest wiedzieć, o czym się mówi, kiedy zabiera się głos w sprawach tak ważnych, jak rynek medialny w Polsce. Wielu komentatorów, analityków uważa bowiem, że „system Tuska”, stworzony 8 lat temu i wciąż działający w Polsce, trwa wyłącznie dzięki mediom.

Uważam, że jest w tym bardzo dużo racji.

 

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl