Aby podtrzymać nową, świecką tradycję pisania laurek żyjącym, spieszę polecić klerykalną książkę o księdzu. Ksiądz ten to Bernard Czernecki a autorami książki o nim są Jan Dziadul i Marek Kempski. Tytuł: „Wiarą i węglem ciosany”.
I nic w tym dziwnego, że powstała książka, bo tych ci u nas dostatek: o wszystkim i o wszystkich. Najczęściej to o ludziach zasłużonych (rzekomo). Walczyli, ryzykowali i walczą i ryzykują dalej – żeby być przy władzy, żeby nikt nie odkrył ich przeszłości, żeby ich nikt nie utożsamiał z systemem.
Drugi akapit tylko wtrąciłem...żeby się wyróżniało.
Ksiądz Prałat Bernard Czernecki to postać nietuzinkowa, inna niż większość, o których książki pisano. Człowiek rzeczywiście zasłużony dla Śląska, Polski, Kościoła, Solidarności. Ceniony do dzisiaj przez wszystkich. To też na samej promocji książki w Bibliotece Śląskiej można było spotkać ludzi o różnym zabarwieniu – mówiąc kolokwialnie od czerwonego do czarnego.
Pochodzi z Kobióra koło Tych. Rocznik 1930. Ślązak – Polak. Opiekun duchowy i duszpasterz strajkujących górników w Jastrzębiu. Organizator, twórca wielu przedsięwzięć, o których Weronika Rudnicka w Encyklopedii Solidarności pisze tak: „...Po strajkach ukrywał na terenie kościoła sztandary „S”, udzielał pomocy finansowej, opłacał kary pieniężne oraz obrońców strajkujących górników, przetrzymywał w pomieszczeniach kościelnych ukrywających się uczestników strajków. Współtwórca Komitetu Pomocy Internowanym i Poszkodowanym. W VII 1982 organizator apteki zaopatrywanej dzięki darom z Francji; zatrudniał w parafii 15 działaczy zwolnionych z pracy [...], którym zapewnił pełne wynagrodzenie na takich warunkach, jakie mieli przed zwolnieniem. Współpracował z diecezją przemyską w zakresie wymiany transportów żywności na dostawy węgla (plony dostarczane z diecezji przemyskiej sprzedawano na targu w Jastrzębiu-Zdroju po niskich cenach, za zarobione pieniądze kupowano węgiel i ciężarówkami, które przywoziły plony, wysyłano do diecezji przemyskiej). 1982-1989 celebrans Mszy za Ojczyznę, głosiciel patriotycznych kazań; umożliwiał organizowanie spotkań struktur opozycyjnych w salkach katechetycznych. W 1984 pomagał w zorganizowaniu w przykościelnych pomieszczeniach tajnej drukarni podziemnego pisma „Ość”...”
Książka to zapis rozmów autorów z Prałatem i próba pokazania Go z innej strony, tej mniej znanej, jak dzieciństwo, okres wojny, studiów, okres powojenny i czasy po 1989 roku. Publikacja ta może służyć jako materiał historyczny np. w kwestii stosunków społecznych na Śląsku, sposobu życia i bycia ludzi związanych
z górnictwem.
Ksiądz Prałat Bernard Czernecki jest porównywany z Ks. Henrykiem Jankowskim. Jankowski na Wybrzeżu, Czernecki na Śląsku. I niczego nie ujmując z zasług Księdza Jankowskiego, jest jedna różnica między nimi: Ks. Czernecki nigdy nie wchodził w inne buty...i to dosłownie i w przenośni...
A dlaczego tytuł felietonu „Wymuszona książka”? - właśnie przez skromność Prałata, aż dwóch arcybiskupów katowickich, emerytowany i obecny, musiało Go prosić, żeby zgodził się na jej powstanie.
Aby zweryfikować to co napisałem należy zdobyć książkę, która już jest lub znajdzie się w księgarniach. To z oklei da satysfakcję, nie tylko prestiżową, autorom, a czytającym pozwoli na refleksję i możliwość wkomponowania niektórych pryncypiów z życia skromnego księdza w swoje życie. Co i ja spróbuję uczynić.
Grzegorz Mika
A anegdot co niemiara...
