W poprzedni weekend w jasnogórskim klasztorze zabrali się przedstawiciele prawicowych stowarzyszeń i powołali Ruch Kontroli Wyborów. Wśród organizatorów/założycieli były też Ewa Stankiewicz, nasza koleżanka po fachu, liderka Solidarnych 2010 i uczestniczka okupacji siedziby PKW oraz dziennikarka Dorota Kania. Idea obywatelskiej kontroli wyborów sama z siebie jest ideą zacną, a uczestnictwo dziennikarzy w ruchu obywatelskim też można uznać za cenne jednak….
Jeden z sygnatariuszy dokumentu o powołaniu do życia Ruchu tak przedstawił się pozostałym zebranym: „Nas znacie. To dzięki nam w Poznaniu nie odbył się <Golgota Picnic>. Naszym celem jest odsunięcie od władzy obecnej ekipy, zdelegalizowanie ich partii, rozwiązanie TVN i Polsatu, a w końcu posadzenie Komorowskiego i Tuska”. Kontrola społeczna wyborów, której celem jest przejęcie władzy, zdelegalizowanie największej partii opozycyjnej, posadzenie w kryminale jej liderów i – jak to przy okazji bywa, a nawet jest konieczne – likwidacja nieprzychylnych mediów. Takie towarzystwo dobierają sobie dwie niezależne i niepokorne dziennikarki oczywiście walczące o… prawdę. Nieco zaskakujące, ale jak widać zdarza się.
W trzy dni później na wpolityce.pl pojawił się tekst Barbary Bubuli (posłanki PiS i b. członka KRRiT) ostrzegający przed skutkami możliwego nabycia TVN przez koncern Bauer. Pani poseł zauważa, że niemiecki koncern już dziś ma w Polsce 25-30% rynku radiowego, około 40% rynku prasy kolorowej i jeden z trzech głównych portali internetowych. Ewentualny następny nabytek czyli TVN to 20 % udziałów w polskiej widowni. Nie podzielam różnych fobii związanych z obecnością obcych na naszym rynku, ale i mnie niepokoi fakt, że trójka dużych graczy na naszym rynku medialnym to przedstawiciele tego samego kraju. Jest bowiem jeszcze Verlagsgruppe Pasauer posiadający obecnie 90% rynku gazet i portali regionalnych oraz Ringier Axel Springer. Ten ostatni, w połowie niemiecki koncern, jest właścicielem m.in. „Faktu”, polskiego „Newsweeka”, „Forbesa” i prawie połowy udziałów w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.
Co ma piernik do wiatraka, czyli tekst Barbary Bubuli do Ruchu Kontroli Wyborów? Otóż Ruch jest z PiS bardzo spokrewniony, m.in. sygnatariuszem jasnogórskiego dokumentu jest ojciec Andrzej Dudy kandydata na prezydenta RP, a Barbara Bubula była członkiem KRRiT z ramienia tej partii. Chciałbym wiedzieć który z tych głosów jest szczerym wyznaniem wiary tego środowiska w kwestii mediów. Czy zatroskanie pani poseł z powodu zanikania pluralizmu czy jakobinizm i cenzorskie zapędy Ruchu Kontroli Wyborów? A może oba głosy są szczere?
Żeby jednak nie było, że czepiam się jedynie prawicy to na zakończenie doniosę, że oczywiście odnotowałem cytat tygodnia: „My, czyli ci którzy popierają Pana osobę”, pochodzący z wywiadu Krzysztofa Grzesiowskiego (publiczna Jedynka) z prezydentem Komorowskim. Odnotowałem też błyskawiczną zapowiedź władz Polskiego Radia, że ta „niezręczność językowa będzie wyjaśniona” oraz ostateczny wyrok dyrektora Jedynki, że to jedynie „lapsus językowy, który nie może podważyć obiektywizmu i wysokich standardów Grzesiowskiego i innych naszych dziennikarzy”.
Zapytałbym chętnie jak żyć? Jednak nie wiem do kogo skierować to pytanie, bo i z prawej i z lewej opresja.
