„Groźny wybuch w Białym Domu. Prezydent z rodziną ewakuowani” przeczytałem na głos doniesienie popularnego portalu, a moja żona, która ma do mediów nader sceptyczne podejście odparła: „Pewnie wybuchła budka z hot dogami”. No… i miała rację. Dokładnie tak właśnie było o czym bez żenady doniósł ten sam portal choć nieco później. Niestety w kontaktach z mediami czyhają na nas groźniejsze pułapki.

            W „Plusie Minusie” ukazał się tekst Dominika Zdorta pt.: „Dokąd deportować Tatarów”. Naprawdę! Chodzi o deportację polskich Tatarów, bo zdaniem Zdorta „jeśli od końcówki XIV do początku XX wieku, żyjąc wśród chrześcijan, nie nawrócili się, nie wyrzekli się islamu, to może jest się czym niepokoić” oczywiście w kontekście zagrożenia islamskim fundamentalizmem. Pomysł deportacji owego zagrożenia nie jest autorstwa szefa „Plusa Minusa”. Sam przyznaje, że tylko rozszerza myśl George'a Friedmana uznając ją za „śmiałą” ale i „kuszącą”. Rozszerza o polskich Tatarów, bo Friedman pewnie nic o ich istnieniu nie wie. Czy w przyszłości pomysł da się rozszerzyć na polskich protestantów i prawosławnych nie wiadomo, bo to przecież jednak chrześcijanie ale przecież wiadomo, że nasi protestanci są poniemieccy, a prawosławni to ukryta opcja prorosyjska. Zresztą część prawosławnych już deportowaliśmy i to jeszcze przed akcją „Wisła”. Pół miliona Rusinów po roku 1944 zostało „przekonanych” do przekroczenia granicy z ZSRR.

            Zadziwiające, że w kraju tak doświadczonym w wieku XX deportacjami i przesiedleniami ktoś na poważnie proponuje powtórkę z tego barbarzyńskiego doświadczenia. To nawet przybiera pewien wymiar groteskowy. Dlaczego? Bo potomkiem Tatarów litewskich (ci obecni polscy to właśnie onegdaj tzw. litewscy) był m.in. Henryk Sienkiewicz. Co z jego książkami? Spalimy? A co zrobimy z tradycją ułańską? Nazwa i tradycja słynnej lekkiej jazdy pochodzi właśnie od Tatarów litewskich. Wyrzucimy buńczuki z Muzeum Wojska Polskiego? Wykreślimy ze słowników przysłowiową ułańską fantazję?

            Na szczęście na razie pomysł Zdorta/Friedmana nie jest poważnym zagrożeniem, bo nikt u nas go nie popiera. Skrytykowano go od gazety.pl po goscia.pl. Skrytykowano z opóźnieniem, bo opublikowany na początku lutego tekst odkryto dopiero po… miesiącu. Może dlatego reakcje były bardziej wyważone niż doniesienia o wybuchu w Białym Domu.

            Póki co większe zagrożenie odnajduję gdzie indziej i to w rzeczach z pozoru banalnych. W Polsacie ruszył właśnie nowy show: „Celebrity Splash”. W jury zasiada znana artystka dramatyczna oraz olimpijska medalistka, a uczestnicy/celebryci skaczą do basenu gdzie po zderzeniu z wodą niektórym zsuwają się nieco stroje, co podwodna kamera rejestruje, a producent reklamuje jako mocną stronę programu. Wiadomo dla oglądalności tzw. momenty są ważne. Natemat.pl zachwyca się, że scenografia zrobiona jest „na bogato” i w ogóle „Celebrity Splash” to „nadawany na żywo program”, a „w nagraniach bierze udział także widownia”.

            Chyba w tym samym dniu Polsat News pokazał trzeci odcinek nowego programu „Skandaliści”. I rzeczywiście zaproszono tam najpierw Janusza Palikota, potem Janusza Korwin-Mikke, a ostatnio Jerzego Urbana. Tego ostatniego redakcja namówiła (to nie był jego pomysł!) żeby wystąpił w stroju biskupa. Nawet programy typu gadające głowy w kanałach informacyjnych zamieniają się w show, w którym nie tyle ważne jest co gość powie lecz to co przyniesie (np. świński ryj) lub za kogo się przebierze. Przypomina to inny show „Twoja twarz brzmi znajomo” (polegający na przebierankach) również emitowany w Polsacie. Elementy show wkraczają również do programów informacyjnych, bo przecież te informacje też trzeba jakoś uatrakcyjnić, bo same z siebie to nuda.

            No i tak dobrnęliśmy do pointy. Tekst Zdorta na razie nie jest groźny, bo w Polsce jak wiadomo tekstów dłuższych niż trzy strony właściwie nikt nie czyta. Natomiast w telewizor wpatrują się miliony i to coraz dłużej. Według ostatnich badań średnio ponad cztery godziny dziennie. Dojazd do roboty, praca, powrót, cztery godziny z tv i spać. Tak to wygląda statystycznie, a owe 4 godziny z tv to nieustanny show. Więc kiedy już kompletnie zdurniejemy na basen przerobiony na studio może przyjść red. Zdort. Skoczy do basenu, gdzie zsuną mu się kąpielówki, ale on szybko zakryje miejsca wstydliwe przygotowanym specjalnie plakatem z napisem: „Deportować Tatarów” (co pokaże podwodna kamera) i wtedy już nie będzie ani śmiesznie ani bezmyślnie tylko strasznie.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl