Z okazji 750-lecia pierwszej wzmianki o Radzie Miasta Krakowa podwawelscy rajcy otrzymali w prezencie kartonowy model ratusza do sklejania. Oczami wyobraźni zobaczyłem jak rajcy natychmiast rzucają się do sklejania i posiedzenie rady w zabytkowej sali obrad w krakowskim pałacu Wielopolskich zamienia się w terapię zajęciową. Okazało się jednak, że ten żarcik pozostaje jedynie dalekim cieniem rzeczywistości.
Oto „Wyborcza” doniosła, że w ramach testów kompetencyjnych zorganizowanych przez firmę Leasing Team (obecny pracodawca b. pracowników TVP), mających zdecydować kto zostanie zakwalifikowanych do zwolnienia w ramach zwolnień grupowych przewidziano… konstruowanie geometrycznych figur z kartonu i symulację ich sprzedaży.
Od dawna uważam, że to co najciekawsze w telewizji – przynajmniej publicznej - nie dzieje się bynajmniej na ekranie. Tam jedynie rolnik szuka żony, gwiazdy tańczą na tym i na owym, ludzie z powodzeniem i bez oczekiwania w wieloletniej kolejce leczą się w szpitalu w Leśnej Górze, który nie przypomina żadnego polskiego szpitala, za to sztandarowe programy informacyjne coraz bardziej przypominają coś co z powodzeniem mogłoby się znaleźć w ramówce TVP Rozrywka. Tymczasem w zakulisowej rzeczywistości dzieją się rzeczy naprawdę ciekawe. Premier nawołuje do niepłacenia abonamentu, a właściciel mediów publicznych w postaci ministra skarbu przyjmuje to w milczeniu do wiadomości. Ani koalicja ani opozycja od lat nie są w stanie przedstawić projektu nowelizacji ustawy medialnej (w tym wprowadzenia skutecznej opłaty audiowizualnej). Superwiktora za całokształt otrzymuje prezes TVP, który by uniknąć zwolnień grupowych dziennikarzy wyoutsourcingował większość dziennikarzy do firmy Leasing Team, gdzie właśnie… są grupowo zwalniani, no chyba, że wykażą się zdolnościami w składaniu kartonowych figur geometrycznych i ich sprzedaży.
Właśnie jesteśmy w przeddzień kolejnego ważnego zakulisowego wydarzenia w „programie” telewizyjnych. To ciekawy i nasz czysto polski format. W tym roku kończą się kadencje zarządów TVP, Polskiego Radia i 17 radiowych spółek regionalnych. W związku z tym czeka nas seria konkursów. Oficjalnie będzie sprawdzana wiedza kandydatów o zarządzaniu, mediach elektronicznych i kulturze. W praktyce o wynikach konkursów zadecydują zakulisowe pertraktacje przedstawicieli partii parlamentarnych, które zdołały umieścić swoich przedstawicieli w radach nadzorczych.
Wprawdzie przewodniczący KRRiT rekomenduje, by nowe zarządy były jednoosobowe, bo takie „są dużo skuteczniejsze”, ale rada nadzorcza TVP już zdecydowała, że zarząd będzie trzyosobowy. Nic dziwnego. Może w spółkach regionalnych, których jest 17 gdzieś uda się powołać jednoosobowy zarząd (już takie są), bo jest dużo stołków do podziału, ale w jedynej TVP wpływowe partie nie pozwolą na zupełne odsunięcie ich od władzy. Moim zdaniem sytuacja powtórzy się w Polskim Radiu. Co tam skuteczność zarządzania publicznymi mediami. Dla partii trzymających medialną władzę ważna jest ich własna skuteczność.
Żeby było jasne. Nie jest to krytyka jedynie tych ugrupowań, którzy obecnie mają wpływ na wybór rad nadzorczych i zarządów. Za koalicji PiS – LPR – Samoobrona na czele spółek też stawali ludzie, których znajomość mediów publicznych ograniczała się do posługiwania się pilotem. Może więc zamiast – jak to zapowiedziała rada nadzorcza TVP – trzech etapów czyli formalnej oceny zgłoszeń, merytorycznej oceny zgłoszeń i rozmowy kwalifikacyjnej od razu rozdajmy kandydatom kartonowe modele posiadłości przy Woronicza, bo decyzje i tak zapadają za kulisami. Nota bene taki pokaz kandydatów sklejających modele TVP można by z powodzeniem pokazać w jako nowe reality show.
