Miało to być medium wiedzy, nauki i informacji. Miała powstać globalna sieć infostrad, za pomocą której każdy komunikat w ułamku sekundy docierać mógłby i do pasterza z Idaho, i do rybaka spod Archangielska. Tak miało być. Ale powstało jedno wielkie… No właśnie, co? Kto i jak z tego czegoś korzysta badają ankieterzy Głównego Urzędu Statystycznego.

Człowiek jest jak kamień, wybiera drogę o najmniejszej linii oporu, korzysta z siły grawitacji, która zawsze ciągnie w jednym kierunku: w dół; wiedza ma zaś to do siebie, że stawia opór. Ale to prawdy stare niczym świat, więc chyba nie ma co się dziwić, że zamiast dobrodziejstw nauki, ludzie wygrzebują z sieci zmysłowe popłuczyny i intelektualne wytłoki.

Według badań jednej z wiodących korporacji internetowych, 80 do 90  procent czasu spędzanego w sieci, tzw. internauci poświęcają na eksplorację portali społecznościowych, sieciowe gatki-szmatki, przeglądanie fotek i filmików z nieskromnymi kobietami, tudzież ściąganie plików muzycznych, gier i superprodukcji o superbohaterach… Tematyka sieciowych poszukiwań oscyluje głównie wokół ciekawostek, dowcipów i nowych technologii. O wiele mniej osób zainteresowanych jest polityką, historią czy nauką, a ludzie wykorzystujący sieć do pracy stanowią wręcz margines – co notabene nie jest przedmiotem specjalnej troski możnych tego świata… A jednak problem z internetem istnieje i polega na tym, że w głównym, a więc rozrywkowym nurcie jego konsumpcji, gwałtownie rośnie liczba osób uzależnionych, a to już owym możnym przynosi wymierne straty, również finansowe.

W krajach wysoko rozwiniętych, gdzie każdy, prócz przenośnego komputera, tabletu, smartfona i smartwatcha, ma dostęp do jeszcze kilku innych „inteligentnych” gadżetów - liczba sieciowych „narkomanów” rośnie w zastraszającym tempie i staje się powoli poważnym problemem społecznym. Naukowcy oceniają, że w niektórych krajach liczba internetowych „ćpunów” już dawno przekroczyła liczbę uzależnionych od substancji psychoaktywnych. Godziny spędzane w sieci, to czas ukradziony rodzinie, czas zmarnowany w pracy i w szkole.

Uzależnienie dotyka głównie dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia. Poważnie narażeni są na nie ludzie samotni, wywodzący się z niższych grup społecznych, oraz osoby bezrobotne. Internetowi „narkomani” buszują po sieci średnio 34 godziny tygodniowo, czyli nie wiele mniej niż wynosi przeciętny tygodniowy czas pracy. Tracą tam nie tylko czas i wzrok, lecz również umiejętność nawiązywania kontaktów z realnie żyjącymi istotami. Tracą też zainteresowanie innymi - poza rzeczywistością wirtualną - sprawami, w tym rodziną i pracą zawodową.

Czy jednak przestrzeń wirtualna jest aż tak niebezpieczna? Czy rzeczywiście miast odkrywać nowe horyzonty, spadamy w bezdenny krater półanalfabetyzmu? Odpowiedzi na te pytania szukać będą ankieterzy GUS, którzy od 1 kwietnia do 8 maja br. odwiedzą w całym kraju ponad 8 tysięcy gospodarstw domowych.

Ankieta, którą przygotował GUS skierowana jest do Polaków w wieku od 16 do 74 lat. Zawiera pytania m.in. o dostęp do nowoczesnych technologii i o korzystanie z nich. Urzędnicy chcą wiedzieć, czy posiadamy dostęp do komputera i internetu, a jeśli nie, to dlaczego? Ankieterów interesuje także, czego szukamy w sieci i do jakich celów ją wykorzystujemy. Ustalą też, czy użytkowanie internetu ma związek z rozrywką, nauką, robieniem zakupów lub kontaktowaniem się z urzędami administracji publicznej? 


Mówi się, że internet zabił muzykę, i że powoli zabija książkę i prasę. Jego wrogowie prorokują, że kolejnymi ofiarami globalnej sieci staną się telewizja i kino. Internetowi entuzjaści zaprzeczają jakiemukolwiek zagrożeniu i wykazują, że światowa „sieć sieci” ma przede wszystkim korzystne zastosowania. Że dzięki mającej zaledwie pół wieku technologii wybuchło kilka rewolucji, obalono paru dyktatorów, że powstały masowe fora dyskusyjne, komunikatory, wideotelefonia, telewizja i radio internetowe, że przez interent można przesłać faks i mail, zamówić z końca świata dowolny towar, dokonać przelewu gotówki, wziąć udział w aukcji, zagrać w dowolną grę; a wszystko w czasie rzeczywistym.

Dzięki internetowi istnieje również ten portal.   

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl