Na mój (może zarozumiały) gust wszystkie kampanie wyborcze prowadzone są do d. I nie mam tu na myśli np. d jak Duda, choć i ta pozostawia wiele do życzenia. A że jestem zwolennikiem tego Pana i bardzo chciałbym żeby wygrał pozwolę sobie przedstawić 10 propozycji. Może będą wyśmiane. Niech tam! Nieskromnie tylko przypomnę, że byłem szefem kilkudziesięcioosobowego zespołu tzw Studia Solidarności. Zostałem demokratycznie wybrany przez zespół dziennikarek i dziennikarzy wyrzuconych z TVP po 13 grudnia, ochotniczo skrzyknięty i powracający na wiosnę '89 do roboty. Coś tam – 80 godzin programu wyborczego - wtedy zrobiliśmy i nasz faktyczny udział w wyborach (wtedy entuzjastycznie przyjmowanych) był.
A więc oto co jeszcze proponuję zrobić, by... ziemia zadudniła.
-
W przededniu głosowania powinny przejść przez nasze miasta wielkie - kilkudziesięciotysięczne – marsze obszarpanych biedaków. Szmat ci u nas pod dostatkiem. W Warszawie to całe oczywiście inscenizowane kostiumowo towarzystwo powinno gwiaździście dojść przed Pałac Namiestnikowski i rozłożyć się tam szeroko. Każdy uczestnik może poświęcić 1 stare ubranie, pociąć je i pomalować farbą, najlepiej czerwoną. Każdy powinien przynieść ile może drewna na ogniko palone potem w nocy przed pałacem Pana K. To wszystko samorzutnie. Bez żadnej organizacji czy partii. I to nie żadna agitacja wyborcza (przecież zabroniona) a tylko przemarsz przypadkowo spotykających się nędzarzy. Władza kultywuje bezruch gospodarczy. A to będzie ruch obywatelski. Usiądziemy przed Pałacem i ratuszami w całej Polsce i posiedzimy sobie do rana. A potem pójdziemy głosować. Nie starczy „zomo”, by nas pałować. Wystarczy na pewno Omo by się doczyścić.
-
Wszyscy uczciwi Polacy chodzą przez całą niedzielę i publicznie gwiżdżą – obojętnie czy na palcach czy gwizdkami. Samochody trąbią! Jeśli nawet tego czy owego zamandatują – zrobimy społeczną składkę. Głośno będzie. I o to właśnie chodzi. Syrenki też mile widziane. Trudno. Może głucha i ślepa władza usłyszy donośny protest.
-
W czasie obecności w lokalach wyborczych żądajmy imiennego przedstawiania się członków komisji. Spisujmy te nazwiska. Musimy je znać. Skoro oni żądają od nas dowodów tożsamości to sami też winni się przedstawiać. To ich na pewno utwierdzi w przekonaniu, że ponieważ stają się powszechnie znani - powinni pracować dobrze albo nawet jeszcze lepiej. A już z pewnością – uczciwie.
-
Kontrola głosowania to nie tylko przyglądanie się temu wszystkiemu, co dzieje się w lokalach wyborczych. Przez cały czas podliczania i spisywania protokołów muszą być obecne kontrolne oczy. I to nie pojedynczo trzeba pilnować i towarzyszyć urnom wyborczym przez cały czas bez spuszczania z nich wzroku, nawet na chwilę. Trzeba zebrać dużą ilość wolontariuszy do dyspozycji osób odpowiedzialnych za nadzorowanie każdej komisji. To tylko 2-3 dni dyżuru: wytrzymamy. Stawka jest wysoka. A krętaczy – jak śpiewa Andrzej Rosiewicz – mamy co niemiara.
-
Trzeba mieć plan działania na wypadek gdyby jednak doszło do oszustwa wyborczego. Ten plan musi być konkretny, zdolny do wprowadzenia natychmiast przez ludzi zdeterminowanych, odważnych. Warto przypomnieć, że takimi są m.in. piłkarscy kibice.
-
„Nie lękajcie się”. Bladym świtem zalecany jest paciorek. Najlepiej wspólnie, w świątyni. Ale potem to już trzeba liczyć na siebie. Pan Bóg pomoże. Ale niedorajdów i mazgajów to On nie lubi.
-
Nie wyjeżdżajcie w niedzielę wyborczą. Lemingi – owszem, niech sobie jadą precz. Bo Polska - to nie jest ich rzecz.
-
Odwiedźcie sąsiadów. Porozmawiajcie. Spokojnie i rzeczowo. Tak jak Andrzej Duda rozmawia z Polską.
-
Jeszcze jest czas. Jeszcze są dni do pomyślenia i wymyślenia co można zrobić, by Polska naprawdę w przewidywanym czasie urosła w siłę, a ludzie zaczęli żyć dostatnie, czyli normalnie. „Nie stój, nie czekaj – pomóż” - już raz takie hasło było i poskutkowało. Teraz przydadzą się narzędzia: rozum, komputer, a może i coś cięższego. Zależnie od tego w czym jesteście dobrzy. Takie narzędzia „na wszelki wypadek”. Dla asekuracji.
-
Aniele Boży Stróżu Nasz pokaż tym razem, że o nas dbasz.
To był mój prywatny wyborczy poradnik!
20 IV 2015 Stefan Truszczyński
