Prezydent najwyraźniej boi się głównego rywala. Ale czegóż boją się panowie Braun, Piwowar i Zalewski?
Dlaczego Telewizja Polska mogąc mieć za darmo (prawie) wspaniałe widowisko – nie chce go sobie zafundować. Oto przed kamerami w studio, nawet po godzinie 24, odbywa się dzień po dniu przegląd kandydatów na prezesów. Zainteresowanie telewidzów gwarantowane.
Ludzie! Przecież taki Prezes Telewizji Polskiej (a powinien być tylko jeden, nawet na krótko i do wymiany) to ogromnie ważny decydent.
Wszyscy wiedzą jak ważne jest oddziaływanie głównej tuby propagandowej jaką stanowi od lat TVP. Wszyscy o tym wiemy i co? Gucio! Partie wkładają, partie wyjmują. Już nawet nie zachowując pozorów, że liczą się z opinią społeczeństwa. Telewizja od lat jest organem władzy.
I oto mamy 31 chętnych, którzy stanęli w szranki o fotel prezesa. Należałoby ich pokazać! Przedstawić na wizji z fonią. Odpytać. Publicznie. Na żywo. Jeśli boją się i nie chcą – to jak będą w przyszłości pełnić tak ważną funkcję. Na kolanach, dygocząc przed każdym politycznym.
Do czerwca mają ważyć się i zostać rozstrzygnięte ich losy. Rozmowy prowadzone będą przez Uber-Nadzorców, czyli także jak najbardziej polityczną Radę Nadzorczą TVP, wybraną właśnie przez aktualnie władających decydentów. No i oczywiście oni znowu wybiorą swoich.
Raczej pewne jest, że będzie to zupełnie nieświęta trójca: B-P-Z. A gdyby jednak przed kamerami, na oczach widzów? Kuszące, prawda? To byłaby lekcja demokracji, mobilizacji i prawdziwej konfrontacji. Trzeba by każdemu chętnemu dać co najmniej po pół godziny, na żywo na antenie. Przepytywać mogą oczywiście również członkowie Rady Nadzorczej, ale w towarzystwie przynajmniej jednego – dwóch prawdziwych, uczciwych dziennikarzy z przeciwnych sobie opcji (bo o obiektywnych dziennikarzy powiedzmy sobie szczerze jest dzisiaj bardzo trudno). Jeszcze jest czas by to wszystko zrobić. Chyba nie muszę ale podkreślam – sprawa jest niezwykle ważna. I proszę nie opowiadać, że przepisy regulaminy, ble, ble, ble…. Jeśli nawet takie niedemokratyczne ustalenia formalne były respektowane to trzeba je natychmiast zmienić. I można je zmienić. Nie czekając na następne pięć lat. Czego się boicie uzurpatorzy władzy?
Pomyślcie Państwo cóż to będzie za frajda. Oto wreszcie tłumaczyć się będą musieli prezesi. Zobaczymy ich wreszcie. Na pewno wypadną pięknie i elokwentnie. A my wreszcie sami naocznie poznamy tych, którzy tak partolili robotę, która jest ciekawa a mogła by być i ważna i znacząca. Ale pal licho prezesów. Niech sobie jadą do Afryki na ambasadorów., bo podobno znowu mamy otwierać pozamykane niedawno placówki. Przypatrzmy się całej liście zgłaszających się. Kogoż my tu mamy?
Większość nazwisk nic nie mówi, ot zachciało się komuś zostać prezesem TVP. Bezkrytycznie wobec samego siebie. Bezczelnie wobec społeczeństwa, bez żenady wobec ludzi. Pokażmy więc takiego typa – typkę. Są jednak i tacy, którzy mają już za sobą telewizyjne boje – elegancko mówiąc doświadczenie, lub raczej anty-wiedzę, np. wytrenowane cwaniactwo.
Oto dama, która zakochała się w troglodycie o nacjonalistycznych zapędach. Przyjęła od niego ważną nominację i – pamiętam – powiedziała wówczas: „teraz idę na urlop a po nim przedstawię co chcę zrobić w TVP”. Gdy wróciła to wkrótce jej protektora w telewizji już nie było. Więc i ją wymieniono. A przecież należałoby wybierać tych, którzy wiedzą czego chcą, a nie dopiero po wyborze będą się zastanawiać.
Takie wybieranie na kredyt to wymierne w złotówkach straty.
Kolejna Pani z listy. Też już w telewizji była. Tak wówczas zagrała, że pokochała ją i prawica i lewica. A ona z tego wszystkiego capnęła luksusowe mieszkanie i jeszcze długo, długo po zwolnieniu z funkcji otrzymywała etatowe pieniądze. I to niezłe. Mówią, że była ładna. Na mój gust brzydsza niż Ogórek.
I wreszcie kobieta przebojowa, filmowa z racji doświadczeń zawodowych i wyglądu. Ta by złapała wreszcie całą firmę za pysk. Tyle, że najprawdopodobniej pociągnęła by ją w lewą stronę. Może jednak warto by było zaryzykować.
Jest na liście też malutki człowieczek ale o dużych ambicjach. Gdyby pozwolono mu zrobić sobie samemu reklamę - była by ona w amerykańskim stylu. Miałby też prawo wystąpić w komży. Zobaczymy jak się sprawy potoczą. Może wygra?
Zupełnie po przeciwnej stronie barykady jest pewien sławny, mirem lewicy otoczony dziennikarz, którego podejrzewają o bardzo brzydkie zaszłości. Zdolny, ale chyba do wszystkiego, wędrujący ekspresowo po telewizjach. Mówią - niezłe ziółko. Ale chyba ma małe szanse. Bo aż tak daleko na lewo Platforma Obywatelska to jeszcze nie pójdzie.
Dziennikarzy na tej liście jak na lekarstwo. Myślę o takich, którzy mają zawodowy dorobek. Nie będę wymieniał ich nazwisk ani opisywał szerzej, bo jeszcze im zaszkodzę. A przecież szkodzić komukolwiek zupełnie nie zamierzam. Dałbym temu i owemu kopa, ale nie mogę bo nie wypada aż tak się złościć. Wszystko to, we trosce o to by Woronicza było godne nazwy imienia patrona, od którego ta ulica wzięła nazwę. Jeśli popatrzeć na przepotężne gmaszysko – centralę TVP – zaprojektowaną przez Czesława Bieleckiego, które temu i owemu nie za bardzo się podoba, to trzeba przyznać, że może należałoby wybrać na prezesa TVP właśnie autora projektu. Czesław Bielecki to bardzo odważny człowiek, walczył, siedział za to , potrafi pisać i interesująco mówić. Ma też dobre telewizyjne zaplecze.
A tak w ogóle to – pomyślnego wyboru wszystkim, którzy odważnie na Woronicza się wybierają.
29.04.2015 Stefan Truszczyński
