Na bardzo potrzebnym i udanym zjeździe programowym oddaliśmy ( prawie jednogłośnie) hołd prezesowi Robertowi Kwiatkowskiemu. Jego „złota myśl”, powielana tak długo, aż przyniosła owoce, utrwaliła się w umysłach wielu z nas.

„Tyle misji, ile abonamentu”- triumfująca arogancja i niekompetencja zawarta w tym stwierdzeniu nie poraziła, ale zaraziła uczestników zjazdu. Uchwaliliśmy bowiem żądanie wyłącznie publicznego finansowania mediów publicznych.

Co to oznacza? Co najmniej zepchnięcie mediów publicznych do niszy, jeśli nie całkowitą ich likwidację.

Media publiczne- europejski wynalazek – są dziś zagrożone wobec rewolucji na rynku medialnym, która dzieje się na naszych oczach za sprawą cyfryzacji i Internetu. Agresywna konkurencja mediów prywatnych oraz niechęć społeczeństw do płacenia „haraczu” na media publiczne są zarówno konsekwencją narastającej różnorodności oferty na rynku mediów elektronicznych, jak i konwergencji oferty programowej mediów publicznych i prywatnych.

Drugie źródło finansowania – reklamy- za chwilę także odjedzie do lamusa. Co zatem pozostanie? Przykładowe przyszłościowe źródła finansowania mediów elektronicznych to platformy cyfrowe i własna produkcja programowa. Dotyczy to zarówno mediów prywatnych jak i publicznych.

Jeśli media publiczne mają przetrwać muszą się poddać weryfikacji rynku i równocześnie oferować publiczności wyłącznie wysokiej jakości wartościowy merytorycznie, realizujący tzw. „misję” program. I wbrew utrwalonym schematom nie ma tu żadnej sprzeczności. Media publiczne ( nieważne jak finansowane) istnieją tylko wówczas, gdy służą społeczeństwu. Koniec kropka. Na misji można świetnie zarabiać, a obowiązujące mity na ten temat służą jedynie jako alibi dla patologicznych działań w mediach publicznych.

Tymczasem Zjazd SDP funduje nam przedwczorajsze, prymitywne myślenie o mediach publicznych. „Tyle misji, ile abonamentu” – trudno o większą głupotę. To nie rodzaj finasowania określa misję, a samo istnienie  mediów publicznych. Abonament( dopóki jeszcze jest częściowym źródłem finansowania) jest po to, by media publiczne mogły utrzymać pozycję lidera na rynku mediów, realizując (wyłącznie!!!) wysokiej jakości wartościowy, służący społeczeństwu, program.

Zepchnięcie mediów publicznych do niszy, bo takie będą skutki wyłącznie publicznego finansowania, spowoduje nieskuteczność ich społecznego oddziaływania. Bowiem niszowe media nie docierają ze swoim przekazem do większości społeczeństwa. Takie media nie mają żadnych perspektyw na przyszłość. Różnorodność i siła mediów prywatnych( służących, przypominam, zarabianiu pieniędzy za wszelką cenę), na opuszczonym przez media publiczne rynku(skutek wyłącznie publicznego finansowania), wygenerują w konsekwencji presję na całkowitą rezygnację z abonamentowego „haraczu”, a w najlepszym przypadku wprowadzenie „rozproszonej służy publicznej”.

Z kolei „rozproszona służba publiczna” będzie wstępem do całkowitej rezygnacji z mediów publicznych, oraz wszystkiego tego, co prawdziwe, służące społeczeństwu media publiczne ze sobą niosą.

Wprawdzie w naszej uchwale ( pod moim wpływem) zawarte zostało zastrzeżenie o sprzeciwie wobec „rozproszonej służby publicznej”, ale jej główne przesłanie o wyłącznie publicznym finansowaniu zagraża przyszłości publicznych mediów.

Dodam na marginesie jak bardzo żałuję, że niektórzy koledzy nie pozwolili mi na wyartykułowanie moich opinii w czasie zjazdu, zakrzykując mnie i traktując jak niepełnosprawną umysłowo blondynkę.

Ewa Urbańska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl