Czeka nas zmiana – na to wskazują wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich. Co jednak oznacza wygrana Dudy i porażka Komorowskiego? Myślę, że coś innego, niż myślą politycy PiS i PO.
Ziemia zadudniła? OK. Ale bardziej zakukizowała, i to jest to nowe, czego mają prawo obawiać się „starzy” politycy i politykierzy. W polskich wyborach, które od lat są negatywne, bo głosuje się przeciw komuś lub czemuś bardziej niż za kimś lub za czymś, pojawiła się nowa jakość. Dwadzieścia procent wyborców Kukiza i co najmniej pięć procent innych pokazało „fucka” polskiemu systemowi politycznemu i polskim politykom. Publicyści, którzy tego nie rozumieją, próbują porównywać Kukiza do Korwina czy Palikota. Błąd, bo on jest naprawdę poza tym systemem, i oczekiwanie, że on albo jego wyborcy zagłosują teraz na Komorowskiego lub Dudę jest naiwne. Może uczyni tak co czwarty, ale większość z nich nie pójdzie w ogóle wybierać w drugiej turze, bo dla nich panowie Duda i Komorowski nie są bohaterami ich bajki. Czterdzieści procent młodych wyborców zagłosowało na Kukiza, wcześniej mieliśmy ruch ACTA, dziś mamy ruch Kukiza – ludzi wychowanych na Internecie, chcących, by traktować ich poważnie. Tak poważnie, jak dotąd nikt w Polsce ich nie traktował. Można ich nazwać „oburzonymi”, „wkurzonymi”, czy jakkolwiek inaczej - to jest nowy ruch obywatelski, ruch, który może stworzy wreszcie w tym państwie partii politycznych (prof. Leszek Nowak nazwałby ten system systemem „trójpanów”) społeczeństwo obywatelskie z prawem do referendum, do uczestnictwa w życiu politycznym, z prawem do rozliczania i odwoływania polityków (np. z funkcji posła czy senatora).
Wydaje się, że establishmentowi politycy nadal niewiele zrozumieli z tej lekcji wyborczej. Szczególnie Bronisław Komorowski, który w ciągu minionych 5 lat oderwał się od rzeczywistości i poszybował w obłokach sobiepaństwa ku wyżynom politycznej alienacji. Świadomie używam tej przesadnej metafory, żeby oddać styl sprawowania władzy przez prezydenta, który przez 5 lat wygodnie siedział pod żyrandolem otoczony kamarylą dobrze opłacanych na koszt podatników doradców. Wypada się zgodzić z Piotrem Semką, że „czas Komorowskiego minął”, niezależnie od tego czy będzie jeszcze prezydentem, czy nie (jego ukłony w stronę Kukiza są niewiarygodne i groteskowe). Być może będzie to czas Dudy, ale na pewno będzie to czas Kukizów, i z tego pora wyciągnąć wnioski, bo inaczej, po demokracji może nadejść czas rewolucji. Jeżeli społeczeństwo nie ma udziału we władzy ( a zwłaszcza, jeżeli ma świadomość, że nie może decydować o swoich sprawach), to wcześniej czy później przychodzi przebudzenie i wybuch. Reszta jest znana z opisów historii.
Tak, czy owak, czeka nas zmiana. Zmiana pokoleniowa, mentalna i polityczna. Te wybory są pierwszą zapowiedzią tej zmiany. Czas w to uwierzyć.
Marek Palczewski
12 maja 2015
