Wydaje się to niewiarygodne – a jednak to prawda: mamy w Polsce partyjne media! 26 lat po „upadku komuny”, po „transformacji dla demokracji”, w sercu Unii Europejskiej bez znieczulenia, bez usprawiedliwień, bez zażenowania czy wstydu stworzono u nas media, które służą jednej politycznej sile, jednej partii (i oczywiście wszystkim jej przybudówkom).

 

Wiarygodność i bezstronność mediów – publicznych, ale nie tylko – sprawdza się najlepiej podczas kampanii wyborczych i wszelkich innych działań z pola tzw. demokracji bezpośredniej, czyli pola, gdzie każdy pełnoletni obywatel zabiera głos osobiście w kwestii, będącej przedmiotem sondowania opinii obywatelskiej. A wybory, jak wiadomo, są właśnie czymś takim.

Co więc mamy w Polsce? Bezwstydną, prymitywną, zmasowaną kampanię urzędującego prezydenta. Prezydenta, dodajmy, który uwikłany jest w masę spraw brudnych, niejednoznacznych, ocierających się o zdradę stanu, korupcję, prostackie przekręty i afery, prezydenta, którego podpis figuruje pod dokumentami skrajnie niekorzystnymi dla ogółu Polaków, wreszcie – prezydenta, który przynosi Polsce wstyd wszędzie, gdzie tylko się pojawi – od japońskiego parlamentu po warszawską ulicę.

A jednak nikogo z dysponentów mediów w Polsce wszystkie te fakty nie bulwersują! Ludzie ci po prostu nie przyjmują do wiadomości faktów kłujących w oczy – efektów rozlicznych dziennikarskich śledztw, zapisów z nośników cyfrowych i analogowych, relacji naocznych świadków, analiz ekonomicznych i wszelkich innych. Tzw. telewizja publiczna ma za psi obowiązek zachowywać się bezstronnie, informować, przestrzegać zasad demokracji – ale właśnie ona kompletnie te wymogi i przepisy lekceważy, oddając się do dyspozycji władzy. Oczywiście w tej sytuacji nazywanie TVP SA telewizją publiczną nie ma żadnych podstaw, a ci, co tak robią, wystawiają się po prostu na pośmiewisko lub – jak to się mówi – rżną głupa”. Tyle, że to wszystko dzieje się w majestacie prawa („prawa”) i w światłach jupiterów. Prezes tej żałosnej firmy, Juliusz Braun, ma nawet czelność grozić Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich sądem za opinię o – uwaga! – braku kompetencji w kierowaniu TVP SA. Nawiązuje tu do uchwały Nadzwyczajnego Zjazdu SDP sprzed 3 tygodni o postawieniu przez Stowarzyszenie wniosku o odwołanie Brauna z funkcji prezesa TVP SA.

Telewizje prywatne niby mogą robić, co im się podoba, ale w kampanii wyborczej obowiązują szczególne prawa i przynajmniej w opłaconym przez państwo czasie ich właściciele muszą zachowywać parytety. Muszą – ale gwiżdżą na to, bo kto im co zrobi, skoro byle sędzia czy sędzia wbrew faktom i dowodom orzekają dziś arbitralnie w zgodzie z życzeniem władzy, dzięki czemu zachowują swe wygodne, ciepłe stołki?

Mamy więc obraz bezprzykładnej stronniczości w stosunku do kandydata opozycji, a z drugiej do mdłości doprowadzający spektakl najniższej klasy serwilizmu i tchórzostwa mediów, co jest cechą charakterystyczną ustrojów i systemów totalitarnych. Ot, taka nadwiślańska Białoruś, gdzie wszystko podporządkowane jest woli i życzeniu dyktatora, a ów dyktator jest obecny wszędzie tak dalece, że – jak głosi stary dowcip – strach otwierać lodówkę czy włączyć żelazko.

Wnioski? Oni wszyscy plują nam w twarz uważając, że są nietykalni, nieusuwalni, że stoją ponad prawem. A my w swej masie przyglądamy się obojętnie albo wstydliwie odwracamy wzrok udając, że tego wszystkiego nie ma. Ponad 8 mln obywateli, którzy w marę aktywnie uczestniczą w życiu publicznym wybierając opozycję, a nie opresyjną, destruktywną władzę, jest wodzonych za nos i lekceważonych tudzież wyszydzanych przez niezbyt liczną grupkę cyników, łobuzów, błazeneków i manipulatorów, którym zamarzyła się władza wiekuista i nie poddana żadnej kontroli. Oni ewidentnie realizują obce interesy, na co są tysiące dowodów, ale nie spotyka ich za to żadna kara, więc dalej robią swoje, łżąc w żywe oczy, że to dobre, że to dla nas, że rzeczywistość jest zupełnie inna, niż to każdy widzi gołym okiem.

Wciąż wydaje się, że to się musi skończyć, bo przecież coś takiego nie może trwać długo, że obudzimy się pewnego ranka i stwierdzimy, że mieliśmy tylko koszmarne sny, bo przecież nie można rządzić całkowicie wbrew narodowi, wbrew milionom obywateli, wyzuwanych dzień po dniu z resztek bezpieczeństwa, spokoju, wreszcie – nadziei. Nie można bezkarnie uprawiać chamskiej manipulacji, jawnych kłamstw, pokazywania tylko jednej strony medalu. A to robią dziś z Tobą, Dumna Polsko. W obronie prostaka, uwikłanego w tysięczne brudne interesy i niebezpieczne związki wprowadza się nad Wisłą standardy rodem z totalitarnych reżimów. I robi się to bez żadnej finezji, od tak po prostu – na odlew.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl