Duński prezenter zabił królika w studiu w czasie programu radiowego. Chciał podobno zwrócić uwagę na hipokryzję ludzi w stosunku do zwierząt. Jak się okazuje głupota i okrucieństwo chodzą parami. Należy mu się odsiadka w więzieniu za jedno i drugie. Ale wszak to się stało w Danii. U nas hipokryzja ma się dobrze i walczyć z nią jeszcze trudniej.
Dla jasności zacytuję, jak się definiuje hipokryzję. Sięgnę tam, gdzie sięga młodzież, czyli do Wikipedii (oczywiście hipokryta powie, że to żadne źródło, ale to tylko potwierdzi, że jest hipokrytą, bo często Wikipedia daje pełniejszy opis niż drukowane słowniki). Czytam więc: „Hipokryzja (od gr. ὑπόκρισις hypokrisis) – udawanie, fałszywość, dwulicowość, obłuda. Zachowanie lub sposób myślenia i działania charakteryzujący się niespójnością stosowanych zasad moralnych.” Jak to się przekłada na zachowania dziennikarzy i mediów? Bardzo prosto, poniżej kilka przykładów ogólnych rzecz jasna, bo nie chcę nikogo obrażać, a ponadto musiałbym wymienić wielu, zbyt wielu…
- dziennikarz/publicysta atakuje innych i zarzuca im nieuczciwe popieranie „ich” kandydata w wyborach, a nie zauważa (czyżby na pewno?), że sam popiera i agituje za swoim;
- od innych wymaga obiektywizmu i trzymania się faktów, a sam te zasady narusza;
- głosi teorie wygodne dla siebie i swoich zwolenników (np. że jednomandatowe okręgi wyborcze są dobre lub złe), zależnie od koniunktury politycznej;
- udaje przyjaciela polityka i lituje się nad jego losem, a jednocześnie tą samą publikacją wbija mu nóż w plecy;
- tworzy obszary tabu, bo są to tematy niewygodne dla niego, jego redakcji, czy dla partii politycznej, którą wspiera lub którą „obstawia”;
- kiedy zostaje przyłapany na manipulacji i kłamstwie, to mówi (pisze), że przecież to norma, że inni też tak robią.
Ostatnie tygodnie przynoszą kolejne dowody na rozkwit hipokryzji. Zarówno w działaniach, jak i w tłumaczeniu owych działań. Na przykład konkurs na szefa Telewizji Polskiej to przykład piętrowej hipokryzji – wszak wszyscy chcą, a przynajmniej tak mówią, „odpolitycznienia” mediów publicznych, acz nikomu dotąd to się nie udało, chociaż wielu o to zabiegało... No, biadoleniem to nazwać czy pitoleniem, a może po prostu Himalajami obłudy?
Nasz kolega z SDP, szef łódzkiego oddziału nie został wpuszczony na przesłuchania kandydatów do stołka prezesa Radia Łódź, bo – jak się dowiedział – nie reprezentował żadnego medium. I chociaż każdy dziennikarz w Łodzi wie, że Zbigniew Natkański od wielu lat pracuje w ogólnopolskim tygodniku, to klamkę pocałował, na posłuchania kandydatów się nie dostał. Obłudne tłumaczenie ze strony organizatorów konkursu, zgodne w wymienionym punktem numer 3, to wymyślanie bzdur na potrzeby własne. To po swojemu definiowanie, kim jest dziennikarz, i który dziennikarz ma prawo do akredytacji.
I ostatni przykład dorabiania teorii Kalego; słyszałem zarzuty ze strony bardzo niepokornych dziennikarzy pod adresem mainstreamowych, że ci ostatni popierali w czasie kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego. No rzeczywiście, takiego samego zarzutu mainstreamowi dziennikarze niepokornym postawić nie mogą!
Kończę już, bo po co babcię denerwować, niech się babcia cieszy. Mimo wszystko hipokryzja lepsza jest niż zabicie królika rzekomo po to, żeby się hipokryzji pozbyć!
Marek Palczewski
