Dawno, dawno temu, kiedy telewizja publiczna była jeszcze publiczna, obowiązywała prosta zasada: „dziennikarzu, jeśli wchodzisz na wizję, to swoje polityczne poglądy pozostaw na portierni”. Zasada była prosta jak drut. Dzisiaj już takich drutów nie ma.
Ktoś powie, że obiektywne dziennikarstwo nie istnieje, że nie ma obiektywnych dziennikarzy. I będzie miał rację, ale zarazem się pomyli. Bo publicysta nie musi być obiektywny. Stronniczość, zaangażowanie, pasja, będą jego zaletami, którymi przyciąga grono telewidzów. Ale oprócz publicystów są jeszcze inni dziennikarze: na przykład czytający informacje czy prowadzący programy w roli moderatorów. I ci muszą się zastanowić, kim chcą być: czy bezstronnymi przekazicielami informacji, czy może komentatorami newsów (w pierwszym przypadku), czy pogromcami i sędziami w programach publicystycznych, czy moderatorami udzielającymi głos i powstrzymującymi się od wyrażania własnej opinii (w drugim przypadku)? Chyba Państwo nie macie wątpliwości, z jakiej szkoły jestem? Z tej dawnej, która mówi, by własne poglądy polityczne pozostawić na portierni.
Oczywiście, wszystko zależy od tego, w jakiej roli występuję. Jeśli zaprasza mnie TV Republika (dosyć często) albo TVP (coraz rzadziej, właściwie już wcale nie zaprasza), to nie po to, by ukrywać swoje poglądy, ale by je wyrażać. Ale wtedy, to ja jestem gościem programu, komentatorem wydarzeń, a nie moderatorem dyskusji w studiu, prowadzącym program. Gdy sam kiedyś byłem w tej roli, to starałem się pozostawać bezstronnym moderatorem. Może nie zawsze się to udawało, ale uznawałem to za imperatyw, do którego dążyłem.
Ten przydługi wstęp odnosi się do gestu, który uczynił Krzysztof Ziemiec na zdjęciu, opublikowanym przez niego na Twitterze https://twitter.com/kziemiec
Ziemiec, siedząc za biurkiem w studiu telewizyjnym na tle plakatu z Andrzejem Dudą, podnosi – jak Prezydent – dwa palce w geście zwycięstwa. Na prezentera posypały się gromy i oskarżenia, że nie jest niezależnym dziennikarzem. Z drugiej strony dziennikarza zaczęły bronić środowiska prawicowe, wskazując, że nie Ziemiec, a Tomasz Lis czy Monika Olejnik są naprawdę nieobiektywni. Zgoda, nie są, a Krzysztof Ziemiec?
Poglądy Ziemca nie są dla mnie zagadką. Czytałem o nich w prawicowych tygodnikach, słuchałem i oglądałem wywiady z nim. Ziemiec ma poglądy prawicowe, konserwatywne, chrześcijańskie, wydaje mi się, że bliższe PiS niż PO. Ale, czy o tych poglądach wiem z Wiadomości TVP? Czy objawia je, akcentuje, propaguje w serwisach informacyjnych? Nie zauważyłem. Podobnie, jak bezstronnie prowadził (z Dorotą Gawryluk) debatę prezydencką. Gdyby Ziemiec afiszował się ze swoimi poglądami na antenie, to na pewno tego bym nie pochwalił.
Czy jednak Ziemiec w ogóle nie popełnił jakiegoś błędu? Wydaje się, że popełnił, bo sfotografował się w studiu, a nie w otoczeniu prywatnym, np. w swoim domu. To, że wrzucił zdjęcie na Twittera jest już dla mnie drugorzędne, mało istotne w całej sprawie. Nie jestem zwolennikiem poglądu, że pracownik jest „chłopem pańszczyźnianym” dyrektora i że dyrektor (prezes, itd.) ma określać, co mi wolno publikować na Twitterze, a co nie (dotyczy to pracowników mediów publicznych, jak i prywatnych). Zatem, zgoda, niechby i wrzucił zdjęcie takie samo, ale wykonane we własnym domu, a nie w miejscu pracy.
Ale, ale. Mimo wszystko uważam, że w tej sprawie jest wiele hałasu o nic. Prezes TVP martwi się o obiektywizm dziennikarza, jakby nie wiedział, że Krzysztof Ziemiec ma prywatne poglądy polityczne, jak każdy z nas. Jak również Monika Olejnik i Tomasz Lis. I niech mają, bo są publicystami. Szkoda tylko, że w ich programach często brakuje drugiej strony.
Krzysztof Ziemiec jako prezenter zachowuje swoje poglądy dla siebie, i to mi wystarcza. Dostaję newsa, którego sam mogę sobie skomentować.
Marek Palczewski
