- Mogę zagrać każdą rolę medialną – oznajmił Jarosław Kuźniar zaraz po tym, gdy z TVN24 „przesunięto” go do „Dzień dobry TVN”. Nie pojmuje, że nie o role w dziennikarstwie chodzi.

 Szefowie TVN24 uznali, że Kuźniar nie będzie dłużej łączyć pasji podróżniczej z pracą dla kanału informacyjnego. Prowadzący dotąd program „Wstajesz i wiesz” nie krył, że zachwycony decyzją kierownictwa nie jest. A portal wpolityce.pl zasugerował nawet - za „Polityką”, że nowi amerykańscy właściciele telewizji podjęli ją z powodu antypisowskiej fobii Kuźniara.

 Ewentualna fobia prowadzącego poranny program nie jest jednak najistotniejsza. Problem w tym, że – jak podsumował pierwsze dni dziennikarza w nowej roli „Super Express” - gwiazda TVN24 męczy się na planie programu. „Irytacja solisty Kuźniara jest widoczna jak na dłoni” – podsumowuje gazeta i radzi Kuźniarowi, by obejrzał film "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi"?

  Role, jakie próbują grać telewizyjni prezenterzy i gwiazdy różnych stacji nie przynoszą Oscarów. W dodatku Kuźniar zasłynął już choćby wątpliwymi radami, jakich udzielał widzom planującym wypoczynek. Pochwalił się, że kiedy podróżuje po USA, ma zwyczaj zaopatrywać się w potrzebny sprzęt w tamtejszym Walmarcie (jednym z najtańszych sklepów), a po zakończeniu urlopu – wszystko zwraca i odzyskuje pieniądze.

 Gdy opowiedział o tym w jednym z wywiadów, część internautów okrzyknęła go „królem obciachu”. Rola urlopowego doradcy też niezupełnie mu zatem wyszła. Tym bardziej, że w 2014 r. napisał na Twitterze, że Polacy „przenieśli tradycję kanapki z jajem cuchnącej w przedziale PKP do samolotu. Teraz kurczak w sreberku. Szczęśliwie butów nie zdejmują".

  Jarosław Kuźniar najwyraźniej nie pojmuje, że w dziennikarstwie nie o role, a o rzetelność i wiarygodność chodzi. Nie on jeden, bo inne gwiazdy telewizji też wierzą, że jeśli któryś z gości prowadzonej przez nie audycji wyjdzie ze studia, trzaskając drzwiami, oglądalność programu wzrośnie. I powielają ten schemat od lat.

 Ale w dziennikarstwie nie o takie krótkotrwałe efekty chodzi. Redaktor Grzegorz Dobiecki z Polsatu News nie odgrywa na antenie roli wszystkowiedzącego publicysty, lecz cierpliwie przybliża widzom trudną do telewizyjnego „sprzedania” publicystykę międzynarodową. Nie opowiada marnych dowcipasów, tylko rozmawia z ekspertami o problemach współczesnego świata, nawet jeśli te rozmowy zyskują mniejsze zainteresowanie niż fanaberie celebrytów. Dobiecki nie prowokuje awantur na antenie, a jego goście nie czują się obrażeni wypowiedziami rozmówców demonstrujących zupełnie inne poglądy.

 Christiane Amanpour z CNN także nie uwodzi widzów swym telewizyjnym wdziękiem i poczuciem humoru, a zachwyca wiedzą i dziennikarskim warsztatem. Jej wywiady nie mają wywołać skandalu, lecz wytłumaczyć widzom meandry wielkiej polityki. Znana dziennikarka wielu ról z pewnością zagrać by nie potrafiła. Może i polskie gwiazdy telewizji zostawią kiedyś część z tych ambicji aktorom i kabareciarzom? Ci bowiem potrafią się w nie wcielić o niebo lepiej od dziennikarzy. Tyle że na antenie stacji informacyjnych niezupełnie o to chodzi.

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl