Telewizja norweska wyprodukowała serial telewizyjny z gatunku political fiction 'Okkupert' - 'Okupowani' o rosyjskiej okupacji Norwegii. Tak brzmi opis wideo-klipu reklamującego serial na serwisie Youtube: 'Rozgrywający się w Norwegii w niedalekiej przyszłości. Rosja w imieniu Unii Europejskiej inicjuje 'łagodną inwazję' na Norwegię z powodu zaprzestania przez Norwegów wydobycia ropy i gazu w związku ze zmianami klimatu. Oficjalny powód przedstawiony przez Rosjan to obowiązek zapewnienia Europie dostaw gazu i ropy, a w dalszej perspektywie przywrócenie Norwegii autonomii po przywróceniu dostaw energii. Serial 'Okupowani' pokazuje co dzieje się w okupowanym kraju kiedy pozornie normalne życie trwa wyłącznie na pozór. Czy wszyscy mogą żyć dalej bez problemów, zachować swoje dobra materialne i czuć się bezpiecznie, czy odważą się zbuntować? Czy zaczną walczyć? 'Okupowani' to wielki dramat, serial telewizyjny o lojalności i wierności: sobie, swojej rodzinie, swojemu krajowi'.

Ciekawe czy w mediach norweskich podniosły się oburzone głosy o 'prowokowaniu Rosji' i 'bezmyślnym norweskim pobrzękiwaniu szabelką'?

Rosjanie także wyprodukowali kolejną wersję historii o polskiej agresji na 'zawsze niewinną' Rosję w 1612 roku - tym razem jako film rysunkowy dla dzieci. Mimo że film rysunkowy gatunkowo przynależy przeważnie do kategorii bajek, w Rosji jest to kolejne narzędzie propagandy i robienia ludziom wody z mózgu, w tym przypadku szczególnie odrażające, bo dotyczące dzieci.

Na zarzuty że to co przedstawia telewizja i masowe media w Rosji to bezczelna propaganda, dezinformacja i zwykle kłamstwa, Rosjanie reagują z oburzeniem: 'Po pierwsze - to nieprawda! A po drugie - przecież wszyscy tak robią!' Zawsze powtarzam i będę powtarzać: Rosja miała i ma SZTUKĘ, ale nie KULTURĘ.

Tzw. 'tajemnice duszy rosyjskiej' wyjaśniły się ostatnio na kongresie psychologicznym w Moskwie - otóż psychika dzisiejszych Rosjan to psychika nastolatka-sieroty, pozbawiona jakichkolwiek barier czy samoograniczeń, które są charakterystyczne dla osób dojrzałych i dorosłych.

Przypomniało mi to wypowiedź na spotkaniu międzykulturowym Rosjanki, która powiedziała ze zdziwieniem że Polacy wydają jej się 'dziwni', gdyż 'są jacyś tacy spięci', bo w przeciwieństwie do 'dziwnych' Polaków Rosjanie w przypadku kłótni w miejscu publicznym głośno i otwarcie okazują swoje uczucia, w tym także w formie przemocy fizycznej. Stąd może i wyjaśnienie pozornie niezrozumiałej cechy Rosji, która wszelkie swoje stresy odreagowuje w formie agresji na swoich sąsiadów - szczególnie tych mniejszych.

To 'dziwne' polskie 'spięcie' to jest właśnie coś zwane kulturą: dojrzałość, samokontrola i umiejętność trzymania własnych emocji na wodzy.

Ale może to polskie 'zestresowanie' to po prostu świadomość że Polska leży pomiędzy Rosją i Niemcami - dwoma psychopatycznymi krajami, które z poważnymi minami niezmiennie robią głupie rzeczy.

Chociaż dla mnie dzisiejsza Rosja przypomina raczej wampira, który po każdym kolejnym ataku zostawia dwie krwawiące rany: okupowaną Abchazję i Południowa Osetię w Gruzji czy Krym i Donieck na Ukrainie.

Ciekawe co i komu odgryzie kremlowski wampir w najbliższym czasie - Kraje Bałtyckie i korytarz przebiegający przez Polskę i Litwę z Kaliningradu do Białorusi np. w ramach realizacji scenariusza ćwiczeń ZAPAD 2009?

I nawet nie zapytam kiedy TVP i PISF zaczną produkcję wielkich filmów historycznych i patriotycznych, opartch na faktach i prawdziwych wydarzeniach, i wytwarzających w Polakach zwykłą dumę ze swojego kraju zwaną w normalnych krajach patriotyzmem, w miejsce obecnej promocji malizmu realistycznego, banalizm magicznego i polskiego panświnizmu.

Kiedy w 2010 r. publicznie w Sejmie zapytałem Konstatnina Kosaciowa, ówczesnego wiceprzewodniczącego rosyjskiej Dumy, nt wspieranego przez władze rosyjskie propagandowego antypolskiego produkcyjniaka, filmu '1612', w kontekście żądań strony rosyjskiej zaprzestania rzekomej rusofobii - chociaż w przypadku Polski i krajów Europy Środkowej i Wschodniej mamy do czynienia ze zwykłą rusologią – miałem nieodparte wrażenie, że goszczący gorąco Rosjanina poseł Andrzej Halicki okazywał publicznie swoje niezadowolenie z mojej ksenofobicznej, nietolerancyjnej i zaściankowej postawy, m.in. przez utrudnianie mi dostępu do mikrofonu i staranie się skrócenia mojego jakże niestosownego i nie na czasie przemówienia. Kosaciow po powrocie do Moskwy publicznie narzekał na agresywne ataki wobec niego w Polsce ze strony niektórych dziennikarzy, a ponieważ byłem jednym z nielicznych, jeśli nie jedynym który domagał się od Kosaciowa zaprzestania anytpolonizmu ze strony władz Rosji, dlatego mogę przyjąć za pewnik że także ja przyczyniłem się swoją roszczeniowa i bezrozumną postawą do pogorszenia stosunków polsko-rosyjskich.

A jeśli chodzi o rok 1612 to zainteresowanym polecam dokumenty i opracowania historyczno-naukowe z tego okresy, z których wynika że to sami zwaśnieni i skłóceni Rosjanie w czasach rosyjskiej 'Wielkiej Smuty' chcieli osadzić na moskiewskim tronie polskiego Królewicza Władysława jako cara i połączyć Rosję unią polityczną z Rzeczpospolitą Polski i Litwy dla kontentowania się wolnościami wspólnej Rzeczypospolitej.

Być może jednym z największych polskich błędów w naszej historii była decyzja polskiego króla Zygmunta III w czerwcu 1612 roku, kiedy Polacy kontrolowali zarówno Smoleńsk jak i Kreml – historycznie niefortunna decyzja o powrocie do Warszawy dla zapewnienia wsparcia dla swoich działań ze strony Sejmu Rzeczpospolitej. Cóż, bo I Rzeczpospolita była jednak rzeczpospolitą i państwem prawa, a nie samowoli samodzierżawia.

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl