Polska Agencja Kosmiczna powstała jako szansa na rozwój polskiej gospodarki w oparciu o nowe technologie, szansa na udział w cywilizacyjnym wyścigu. Jej powstaniu towarzyszył szum medialny –efekt kompromitującej ignorancji – którego najwybitniejszym wykwitem była myśl o wysłaniu polityków w kosmos. Bowiem kolegom dziennikarzom Agencja Kosmiczna kojarzyła się wyłącznie z lotami kosmicznymi (swoją drogą kiedyś w przyszłości - czemu nie?).

 

Tymczasem to właśnie technologie satelitarne rządzą naszym światem – komunikacja, nawigacja, obronność, bezpieczeństwo, rolnictwo, ekologia – to wszystko jest ich domeną. Wejście zapóźnionej cywilizacyjnie Polski w ten świat jest imperatywem dla udziału w technologicznym wyścigu. Nasze zasoby intelektualne zarówno doświadczonych, jak i zdolnych młodych informatyków, czy inżynierów mogłyby stać się motorem gospodarczego rozwoju Polski.

Tymczasem na ostatniej prostej, głosami senatorów z PO, wprowadzono do dobrze napisanej ustawy ponad 30 niszczących zapisów, w tym jeden najbardziej spektakularny. Odtąd Polska Agencja Kosmiczna ma swoją siedzibę nie w pobliżu centralnych urzędów (w całym cywilizowanym świecie agencje kosmiczne usytuowane są w centrach stolic krajów), ale, nie wiedzieć czemu, w Gdańsku. Tymczasem codzienny kontakt z ministerstwami (gospodarki, obrony, spraw wewnętrznych, nauki) jest warunkiem niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania takiej instytucji.

W ten sposób zamiast cywilizacyjnej szansy powstała kolejna fasadowa instytucja. Budżet wykorzystywany jest głównie na pensje i wyjazdy zagraniczne urzędników Agencji. Państwo PO znów zdało egzamin.

Ewa Urbańska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl