Czy dalej mamy pozwalać na manipulowanie nami ? Także po 25 października 2015 r. ? Partia „ledwo trzymająca się władzy” w końcówce kampanii wyborczej, zamiast pokazywać swoją siłę i argumenty (jak się chce wygrać, to chyba o to chodzi), pokazać dlaczego warto byłoby na nich zagłosować, skupia się na propagandzie ujemnej. Mniej ważne jest kim my jesteśmy, istotniejsze, że „dowalimy innym”. Im więcej dowalimy, tym oni słabsi, a my silniejsi ? O, zgubna taktyko. I czy to jest zgodne z prawem i poczuciem obywatelskiej sprawiedliwości ? Szefowa tego ugrupowania skupia się na używaniu jak najwięcej pejoratywnych określeń do drugiej siły politycznej w Polsce. Czy nam się to podoba, czy nie, na pewno tak jest. Pewien muzyk, jeden z mnóstwa kandydatów woła „o rozwaleniu systemu”. A jednocześnie chce służyć Polsce, pomóc jej w najlepszy sposób. Owo rozwalanie, to niszczenie porządku konstytucyjnego. I dalej niszczenie naszego wspólnego państwa i jego wolności z takim trudem i wysiłkiem odzyskanej przed 26 laty. I jakoś głowie rządu nie przyszło do głowy atakowanie tego kogoś-„niszczyciela”, co to usiłuje nas wszystkich sprowadzić do parteru. Nie krytykuje jego antydemokratycznych zapowiedzi, w tym o „bagnie”. Tak oto mamy twórcę naszego własnego bagna. Nie, chce za wszelką cenę mówić źle o drugiej konstytucyjnej sile parlamentarnej. Ale czy to tylko taktyka, czy też jakiś zamysł ? Dlaczego tamci, to oszołomy, a my twórcy sukcesu 8-letniej kadencji ? Rządzący jakby starali się wykazać, że nawet jeśli będą podlegali sprawdzeniu i kontroli (bo wybory mogą przecież przegrać i to z kretesem), to kto nas sprawdza ? Średniowiecze (skądinąd można się dowiedzieć od kolegów historyków w Brukseli i już „byłego”, czy to tylko ciemnota wtedy panowała), poszukiwacze smoleńskiej mgły. I to wcale nie są czcze zarzuty. Czyżby to przygotowanie do pewnej (podkreślmy: p-e-w-n-e-j) porażki. I to właśnie ta bliska porażka dyktuje ową taktykę.
A co do sukcesu. By nie wyszło jak za sekretarza Edwarda. Nic się nie mówi o zadłużeniu Polski Anno Domini 2015. A jest ono wyższe, niż za tamtego cudotwórcy „drugiej Polski”. A „numer” z przelaniem funduszy OFE. Gdyby nie to, to system wypłat emerytur i rent by się zawalił. I ludzie po wielu latach ciężkiej pracy i wyrzeczeń dostaliby figę z makiem i to już wiele miesięcy wstecz. I by nie mieli po prostu na życie, a może raczej przeżycie. Zmniejszył się za to-w ten sposób-dług publiczny państwa wobec instytucji finansowych, odpowiedzialnych za część naszych oszczędności. Jakoś cicho o tym, że to „numer” uratował „obywatelską obywatelskość”. Przewaliła się kampania w mediach i kurz z rączek można otrzepać. Ale trzeba głośno zakrzyknąć w odpowiedzi na wezwania:„Głosujcie na rządzących”-tylko tego nie róbcie, nie głosujcie na nich.
A bezrobocie ? Za portalem „money.pl” podajemy, że ich liczba spadła z 1.868.000 osób o 300 tysięcy. W okresie 4 lat. To prawie nic. Znowu pomógł „numer”. Zmieniono zasady działania urzędów pracy. W trzeciej są długotrwale bezrobotni, i tu można współpracować „prywaciarzami”. Warto wspomnieć o pożyczce na rozpoczęcie własnej działalności w wysokości maksymalnie 20-krotnego przeciętnego wynagrodzenia ze spłatą 7 lat. Jest krajowy fundusz szkoleniowy i pracodawcy mogą otrzymać 80 procent zwrotu szkoleń i kursów.
Pojawiła się też możliwość otrzymania pożyczki na start biznesu. Jej wysokość to maksymalnie 20-krotność przeciętnego wynagrodzenia, oprocentowana na około 1 procent w skali roku. Czas jej spłaty to 7 lat. Stworzono również krajowy fundusz szkoleniowy, dzięki któremu pracodawcy mogą otrzymać zwrot 80 procent kosztów szkoleń lub kursów, z których skorzysta pracownik.
Spadło bezrobocie, a od 2011 r. wzrosła liczba osób wyjeżdżających za granicę. Wg GUS w 2013 r. 2,2 mln Polaków przebywało poza krajem. I wzrosła o 200.000.
A demograficzna katastrofa. Więcej Polaków umiera niż się rodzi. Więcej odchodzi na emeryturę niż wchodzi na rynek pracy. Dokładne dane ? 15.000 osób wyniósł ujemny przyrost naturalny. To też ma wpływ na wielkość bezrobocia.
Znowu GUS podaje, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2015 r. wyniosło 4024,95 zł brutto. W ciągu 4 lata podniosło się o ponad 400 zł brutto. I chodzi jedynie osoby pracujące w prywatnych firmach, w których zatrudnienie wynosi więcej niż 9 osób. Niemalże tak samo było 4 lata wstecz. Sukces, czy zdecydowana stagnacja ?
A dlaczego w 2014 roku wzrost wynagrodzeń w sektorze publicznym został zastopowany. Rok wcześniej podwyżki dostali policjanci i żołnierze (300 złotych brutto) oraz nauczyciele (100 złotych brutto). W 2012 roku nic nie dostali sędziowie, prokuratorzy, zatrudnieni w NFZ i ZUS.
Obciążono prywatnych przedsiębiorców. W 2014 roku weszła w życie zmiana dotycząca płatności VAT. Przedsiębiorca musi zapłacić podatek niezależnie od daty wystawienia faktury. Obowiązek podatkowy powstaje w momencie wykonania usługi.
A jak cudem uratowani (i w ten sposób cudem uratowana formacja aspirująca do dalszego rządzenia) seniorzy ? Wg GUS w sierpniu 2015 r. przeciętna emerytura wyniosła 2061,83 zł. Więcej niż 4 lata temu o 315,86 złotych mniej. Emerytury są ścisłą kontrolą państwa. Każdoroczna waloryzacja wspiera się danymi makroekonomicznymi: inflacją i realny wzrostem wynagrodzeń. Od połowy 2014 r. w polskiej gospodarce panuje bowiem deflacja, która sprawi, że wzrost emerytur będzie raczej minimalny.
W polską gospodarkę uderzyło embargo Rosji na owoce i warzywa, mięso i ryby. Polscy przedsiębiorcy dzięki temu dostali jednak mocny powód do poszukania nowych rynków zbytu. Jednym z ciekawszych przykładów jest eksport polskich jabłek do Wietnamu, gdzie do tej pory interesy robili głównie Francuzi.
Cztery lata temu podwyższono stawkę VAT z 22 do 23 procent, czyli my obywatele, a nie formacja pomaga w państwowych finansach. Trzeba koniecznie przypomnieć, że zmiana miała obowiązywać tylko (t-y-l-k-o) 3 lata, w związku z niebezpiecznie wysokim poziomem zadłużenia państwa. Skoro nie zmieniono stawki VAT, to oznacza to, że w dalszym ciągu jest aktualne zagrożenie z zadłużeniem Polski.
Prawie 20 procent Polaków, co piąty, boi się utraty pracy. Czy to, co przedstawiliśmy wyżej nie jest manipulacją, gdy drugą siłę parlamentarną przedstawia się jako fanatyków i niesprawdzalnych przeszkadzaczy. Przecież stąd już niedaleko do hasła: „silna gospodarka, wyższe płace”. I to jest puste zawołanie, tak samo puste jak złe mówienie o przeciwnikach politycznych. Rozliczenie i tak musi przyjść. Bo to jest wymóg demokracji.
/-/ Andrzej Dramiński
Wiceprzewodniczący Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Oddziału
Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w Olsztynie
