Przepis na to danie znalazłam na Niezależnej. Nie wiem kto jest autorem, ale reklamował je kolega Czabański.

Zdaniem pomysłodawców nowatorska forma istnienia mediów publicznych to instytucja państwowa finansowana wyłącznie z przymusowego podatku. Moim zdaniem jest to zmurszałe myślenie z zamierzchłej epoki. Wprost nie wierzę, żeby ktoś rozsądny mógł to poprzeć.

Gdy rok temu TVP pozbyła się ostatnich niezależnych twórców na rzecz, jak najbardziej zależnych, urzędników, uznałam to za ostatni gwóźdź do trumny mediów publicznych. Byłam optymistką(a może pesymistką? sama już nie wiem…)

Tym razem cios zadany publicznym mediom zapowiada się na ostateczny. Wobec wyzwań dynamicznie rozwijającego się rynku medialnego, media publiczne w całej Europie walczą o przetrwanie jako uczestnicy tego rynku. Bowiem tylko to daje szansę na powszechny dostęp do widowni, co jest imperatywem skuteczności w realizowaniu misji. I właśnie w tym newralgicznym momencie, nasze media publiczne oddadzą za chwilę swoją wciąż jeszcze silną rynkową pozycję prywatnym graczom.

Polskie media publiczne straciły już prawie wszystko:

- w efekcie upolitycznienia utraciły: niezależność, wiarygodność i profesjonalizm;

- jako konsekwencję zależności od środowisk polityczno-biznesowych straciły pozycję producenta własnych programów, a także misyjną ofertę programową oraz środowiska twórcze;

Jedyną wartością, dzięki której można w ogóle mówić o odbudowie mediów publicznych, jest fakt, że ta instytucja jeszcze istnieje.

Cóż to za cud sprawił, że mimo potwornej presji mediów komercyjnych, mamy jeszcze media publiczne ?

Sięgnijmy pamięcią do początku transformacji roku 1989. Prawie natychmiast próbowano część publicznych mediów sprywatyzować. Największe zakusy były na TVP2 oraz na ośrodki( tak, proszę państwa, te same ośrodki, które były takim balastem dla wszystkich kolejnych zarządów TVP, jednak dla kogoś okazały się łakomym kąskiem).

Te prywatyzacyjne zapędy powstrzymała Ustawa z 1992 r., napisana przez kompetentnych medioznawców i to ( co kilka lat później nie byłoby już możliwe) w interesie mediów publicznych. Najważniejszym zapisem tej ustawy było ukonstytuowanie mediów publicznych jako spółki skarbu państwa, ale spółki szczególnej, która swoje dochody przeznaczać miała wyłącznie na program i rozwój firmy. Zapisy ustawy zablokowały także próby prywatyzacyjne. Rynek prywatnych mediów elektronicznych miał być budowany od zera, bez możliwości uwłaszczenia się na mediach publicznych.

Nowopowstały rynek reklam zasilił wkrótce media publiczne dużymi pieniędzmi, dzięki którym aż do końca lat 90. XX w. oferowano widowni bogatą, prawie wyłącznie misyjną ofertę, zgodną z zapisami Ustawy o mediach publicznych.

Niestety duże środki finansowe przyciągnęły uwagę środowisk polityczno -biznesowych, co spowodowało upadek publicznych mediów, którego ostateczny efekt możemy teraz obserwować.

W międzyczasie coraz potężniejsze media prywatne usiłowały wymusić na ustawodawcy nowelizację Ustawy, pozbawiającą media publiczne środków z reklam(tzw. tort reklamowy miał zasilać jedynie media komercyjne). Na szczęście dla mediów publicznych nigdy się to nie udało.

Aż do dziś. Oddanie prawie połowy medialnego rynku w naszym kraju mediom komercyjnym to jest fantastyczny prezent i wspaniała wiadomość dla TVN-u i Polsatu. Dziś otwierają tam szampany. Dziękujemy kolegom kolegi Czabańskiego.

A może o to chodzi?

Ewa Urbańska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl