Polskie media w ramach powyborczych podsumowań dostrzegają niemal wyłącznie krajowych wyborców. O tym, jak głosowali rodacy zagranicą trudno znaleźć choćby wzmiankę. Tymczasem wyniki z okręgów spoza kraju są czasami wręcz sensacyjne. Ich analiza to dla dziennikarzy i politologów kopalnia tematów.

 Na ekranach telewizji, w gazetach i w Internecie królują zwycięzcy wyborów. Słusznie, ale warto też chwilę poświęcić tym, którzy na czołówki gazet się nie dostają. Jak wyborcom z Wielkiej Brytanii, gdzie poszło do urn prawie 55 tysięcy rodaków. A ci najwięcej głosów (24 procent) oddali na ruch Kukiza. Wygrał on z PiS (22,9 proc.) i Korwinem (aż 20 procent poparcia), a PO zajęła na Wyspach dopiero czwarte miejsce.

 Takich wyników nie komentują też media brytyjskie, zajęte własnymi sprawami lub zupełnie innymi „polskimi” wątkami. Na portalu BBC króluje np. w środę od rana „przerobiony” już przez polskie media ksiądz Charamsa, który tym razem brytyjskim dziennikarzom opowiada o tym, jak to – według niego - Kościół Katolicki czyni piekło z życia gejów (http://www.bbc.com/news/world-europe-34654581). Rezultaty polskich wyborów nie mają w konkurencji z nim na brytyjskich portalach najmniejszych szans.

 Podobnie jest w mediach amerykańskich. Niewiele z nich pochyli się nad tym, iż aż 72 proc. głosujących Polonusów poparło PiS (w Kanadzie – niemal 70 proc.), bo przeciętnego Amerykanina wybory nad Wisłą zupełnie nie interesują. Dlaczego jednak te rezultaty nie są ciekawe dla polskich korespondentów, którzy – jeśli w ogóle – poświęcają im znikomą ilość czasu?

  Jako typowy pożeracz wiadomości, zwłaszcza tych politycznych chętnie przeczytałabym zręczne podsumowanie, z którego wynikałoby, dlaczego w Londynie tak kochają Kukiza, a w Brazylii z kolei wyborcy dali Zjednoczonej Lewicy miejsce na podium (drugie). I nawet jeśli w tym ostatnim kraju głosowało zaledwie 111 rodaków, to przecież ich preferencje też powinny rodzime media zainteresować.

 Z Włoch z kolei, gdzie III miejsce wyborcy przyznali Nowoczesnej, słyszymy niemal wyłącznie korespondencje o tym, jak to media znad Tybru obawiają się polskiego nacjonalizmu w osobie Jarosława Kaczyńskiego i jego współpracowników. Polscy wyborcy w tych korespondencjach pojawiają się co najwyżej na chwilę. Według mnie, wielka szkoda, że rezultatów tych głosowań, dostępnych zresztą na stronie PKW, w zasadzie nikt nie komentuje. Panie i Panowie korespondenci – może warto zainteresować się, skąd nad Amazonką lewicowe sentymenty, a nad Tamizą – taka miłość do Kukiza? Zwłaszcza, że w tym drugim przypadku głosują często młodzi wyborcy. Ci, którzy jeszcze przez lata mogą mieć wpływ na to, co się dzieje w kraju.

Ewa Łosińska

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl