Niby wiadomo to od dawna, ale czasem to, co oczywiste, wymaga przypomnienia, wyakcentowania, szczególnie że pojawiają się wokół sprawy wątpliwości.

Obóz Odnowy, Obóz Dobrej Zmiany musi mieć media – i elektroniczne i „papierowe”. Nieprzychylność mediów może „utrupić” najlepsze zamiary i na odwrót – przychylność może obronić coś złego, fatalnego, „wytłumaczyć” obywatelom, że tak właśnie miało być, więcej – że tak właśnie jest bardzo dobrze.

Natychmiast po konferencji prasowej Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydły, podczas której przedstawiono opinii publicznej planowany (!) skład nowego rządu, ruszyła medialna nagonka. Można to było przewidzieć, nic innego nie dzieje się przecież od 25 października. Ale jedna z podstawowych teorii propagandy mówi: powtórz kłamstwo 1000 razy, a stanie się prawdą. A kłamstwa najczęstsze tego popołudnia 9 listopada to insynuacje, że Antoni Macierewicz jest postacią niebezpieczną, zaś Mariusz Kamiński powinien być w ogóle wyłączony z życia publicznego, bo ma wyrok (nieprawomocny, ale jednak) za „nadużycie władzy” w l. 2005 – 2007. Jakie to sądy i z jakich pozycji ten wyrok wydały - media nie przypominają. Ale właśnie ktoś powinien to zrobić – przypomnieć, że wyrok na Kamińskiego to była polityczna dintojra PO, zaś Macierewicz skumulował przeciw sobie nienawiść mediów i politycznego establishmentu tejże PO za rozwiązanie WSI. „Długie ręce” Służb nie były tu bezczynne…

A zatem zarzuty te są funta kłaków niewarte – wiadomo, w jakiej atmosferze się to wszystko odbywało, jaka była atmosfera lat 2007 – 2015, kiedy to PO rządziła niepodzielnie i mogła dosłownie robić, co chciała. 25 października Polacy wystawili jej rachunek. Ale jeżeli na wszystkich kanałach TV natychmiast po ogłoszeniu propozycji kadrowych do nowego rządu rozpętała się histeria pod hasłem „Polacy zostali oszukani przez PiS”, z pewnością niejeden w to uwierzy.

A zatem „odbicie” TVP i radia publicznego z rąk Platformersów i „saloniku” to potrzeba chwili. Nie tylko dlatego, żeby wygasić przynajmniej jeden kanał, z którego leje się nienawiść; przede wszystkim dlatego, że nowy rząd musi pracować w atmosferze jawności (na ile to możliwe, rzecz jasna!), musi wyjaśniać swe działania, a przede wszystkim musi wszystkich Polaków rzetelnie o tych działaniach i n f o r m o w a ć. Oprócz standardowych formuł, jak „Wiadomości”, „Panorama” i inne audycje informacyjne musi ruszyć nowa w formule, ciekawa publicystyka. Wyobrażam sobie np., że raz w tygodniu emitowano by program w rodzaju „Kwadrans dla premiera” czy jakoś podobnie, w którym Beata Szydło opowiadałaby – w formule lekko „rozluźnionej” – o tym, co robi ona sama i jej rząd. Idę o zakład, że taka audycja miałaby dużą oglądalność, a jej wartość dla nowej władzy byłaby nie do przecenienia.

Należy też zdecydowanie zrezygnować w „odnowionej” TVP z „publicystyki” pod hasłem „wszyscy mówią naraz”, czyli z audycji – awantury. Nigdy nic z tego nic wynikło, prócz tego, że twarda opozycja (PiS) była tam tłamszona i zagłuszana, ewentualnie publicznie wyśmiewana. Dziś widać, jak mądre jest porzekadło, że ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!

Odzyskać musimy też radio, którego słuchalność w naszym kraju jest bardzo duża, a dostępność powszechna. Do tego radia słucha się wszędzie, co poszerza jeszcze krąg odbiorców.

Rząd powinien też odzyskać dziennik „Rzeczpospolita”, a jeżeli okazałoby się to (z przyczyn prawnych) niemożliwe – powołać do życia własny państwowy dziennik, po prostu organ rządowy. Miałby on pozostać w takiej postaci już na zawsze, niezależnie od tego, kto obejmie rządy w Polsce. Gabinet musi mieć możliwość rzetelnego informowania o swych działaniach, a poza tym potrzebne są przecież rzetelne dyskusje, analizy polityczne, społeczne, ekonomiczne i inne. Ukazujące się u nas gazety nie spełniają tego wymogu, a poza tym są politycznie „zadeklarowane”. Formuła „dziennik rządowy” powinna być jasna i obligująca do rzetelności. Myślę, że SDP wsparłoby prace nad stworzeniem takiego organu i patronowałoby jego „żywotowi”. Pod obecnym kierownictwem Stowarzyszenie może być po prostu ważnym partnerem (partnerem!) władzy. Spowodowałoby to może podniesienie prestiżu polskiego dziennikarstwa, obniżonego w ostatnich latach rządów PO z powodu upolitycznienia zawodu, spauperyzowania dziennikarzy oraz dramatycznych, głębokich podziałów środowiskowych.

Wszystko, co obiecał i zamierza robić rząd, jest ważne: i wiek emerytalny i wsparcie dzietności Polaków i ochrona ziemi… Ale powrót do demokratycznego ładu medialnego to zadanie już nie na dziś, a na wczoraj.  

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl