Przez ostatnie wydarzenia w Paryżu, temat napływających obcokrajowców po raz kolejny trafił na pierwsze strony gazet. Jak sytuacja imigrantów wygląda w kraju wikingów? Norwegia powszechnie uważana za krainę miodem i mlekiem płynącą, od wielu lat oswojona jest z różnorodnością kulturową. Atrakcyjna pod wieloma względami, niczym magnes przyciąga licznie przybywających mieszkańców wszystkich stron świata.
Mieszkam w niedużej miejscowości w południowej części Norwegii. Na co dzień pracuję na lotnisku, gdzie mam styczność z ludźmi różnych narodowości.
Wczoraj przywitaliśmy samolot, z którego wysiadło 170, jak twierdzą - uciekinierów, z Afganistanu, Pakistanu i Syrii. Po 10 minutach na płycie lotniska można było dostrzec grupę dobrze ubranych mężczyzn, w przedziale wiekowym 20-45 lat. Lokalne media zdementowały wieczorem plotkę, co by wszyscy przybysze byli dziarskimi przedstawicielami płci męskiej. Na 170 uciekinierów znajdywało się tam również, uwaga (!) dziewięć kobiet i dziewięcioro dzieci...
Nasuwające się pytanie "co dalej?", znajdzie swój finał, jeżeli cofniemy się do wydarzeń o podobnym charakterze sprzed paru tygodni. Do 30 tysięcznej miejscowości przybyło dokładnie 188 osób również z terenów ogarniętych wojną. Miasto nie było przygotowane na ich przyjęcie, stąd zostali umieszczeni w hotelach, gdzie ceny za pokój dochodzą do 1500 kr (ok. 700 zł) za dobę. W tym przypadku różnica jest taka, że pokój w hotelu możemy wynająć już za 700 kr (ok. 300 zł)...
W norweskich mediach burzliwym tematem stały się głośne komentarze azylantów na temat norweskich warunków, w których przyszło im żyć. W tym miejscu warto zaznaczyć, że każdy przybyły ma zagwarantowane mieszkanie, wyżywienie, tzw. kieszonkowe i szeroko pojęte wsparcie w temacie asymilacji, nauki języka, czy podjęcia pracy, do której ma prawo, a nie obowiązek - o środki do życia martwić się nie musi. Liczne norweskie portale opisywały sytuację, w której imigranci okazywali swoje niezadowolenie z powodu braku różnorodności żywieniowej w hotelach (tak, mowa o tych po 700-1500 kr za dobę), gdzie trzy razy w tygodniu pojawiło się to samo śniadanie. Żale na brak wdrożenia rodowitej kuchni arabskiej, czy chociażby skarga, cytuję "musimy się dzielić jednym jabłkiem na pięcioro!", która natychmiast wywołało odpowiedź dyrekcji hotelu, że sytuacja absolutnie nie miała miejsca, a słowa, biorąc pod uwagę zaangażowanie personelu, są absolutnie nie na miejscu...Wielu z nowoprzybyłych narzeka, że w Norwegii jest po prostu... za zimno! Niestety póki co, rząd nie znalazł chętnego na negocjację z klimatem.
Norweskie władze, powiedziałabym, częściowo zdają sobie sprawę z konsekwencji napływu licznych imigrantów z Bliskiego Wschodu. Świadczy o tym pomysł odsyłania tych, posiadających prawo pobytu w Rosji na tamtejsze tereny, czy chociażby ograniczenie zasiłków w Norwegii. Są też inne pomysły tutejszych władz, mniej trafne. Osobiście, za jeden z genialniejszych... uważam rozbrojenie norweskiej policji, przeciw czemu oponuje ponad połowa społeczeństwa. Paryskie zamachy sprawiły, że wdrożenia tego planu w życie, jeszcze jakiś czas powisi w powietrzu.
Mimo obecnej, bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej na norweskim rynku, władze nie zamykają się na obcokrajowców. W rozmowach Norwegowie wyrażają swoją troskę i współczucie dla ludzi uciekających przed wojną. Być może to stąd pomysł ograniczenia typowej migracji zarobkowej, na rzecz uchodźców, co również poddawane jest dyskusji w norweskim parlamencie. Zmiana ta bardzo dotknęłaby chcących wyjechać Polaków, którzy w Norwegii uważani są za solidnych pracowników.
Problem napływu imigrantów zaczyna pochłaniać całą Europę, bardzo widoczny jest też w Skandynawii, która w ostatnich latach podupada gospodarczo. Wzrasta zagrożenie terroryzmem, a o odważnych próbach islamizacji Starego Kontynentu mówi się coraz głośniej. Międzynarodowy problem uchodźców rozrasta się w błyskawicznym tempie i równie szybko zaczyna uciekać spod kontroli, brutalnie pokazując skutki zderzenia dwóch różnych cywilizacji.
~modiglovinne
