Nie słabnie zjawisko deprawacji świadomości i tradycji w sferze kultury i mediów. Ledwo pozbyliśmy się szpetnej tęczy z Placu Zbawiciela, a już pojawiają się nowe wydarzenia, które oburzają i każą bić na alarm dla nowej władzy, która bądź co bądź właśnie kulturę uczyniła jednym ze swych priorytetów w procesie Dobrej Zmiany.

W Operze Narodowej, na jednej z najważniejszych scen w kraju, niejaki Mr David Pountney, Anglik, wystawił „Straszny dwór” – najsłynniejszą i najlepszą polską operę narodową co się zowie. Jak mówią znawcy środowiska i sytuacji w świecie operowym nad Wisłą, obecne czasy to okres pełnej dominacji reżyserów. Nie dyrektorów scen, a właśnie reżyserów. Mr Pountney zdecydowanie, jak się wydaje, zdominował wszystko, łącznie z dobrym smakiem i zdrowym rozsądkiem, robiąc ze „Strasznego dworu”… - co??? Trudno to określić: wodewil? cyrk? tancbudę? Zdaje się, że wszystko po trochu. W Internecie jakiś „postępowicz” pisze, że reżyser, „wodząc po partyturze opery okiem zupełnie pozbawionym balastu polskich uprzedzeń i fobii, próbuje odnaleźć inny klucz do arcydzieła”. Te uprzedzenia i fobie – to nasza historia. Świetnie, nie ma co!  Pal licho przeniesienie czasu akcji z wieku XVIII w międzywojenne 20-lecie XX w. – ostatecznie i wtedy i wtedy „etos rycerski” miał wysoką rangę. Ale już pozostałe eksperymenty wołają o pomstę do nieba i oburzają: wymieszano style, tradycję kulturalną zgwałcono, wprowadzono jakąś tandetę scenograficzną… Cui bono? – chce się zapytać. Że świat się zmienił i wszystko też musi się zmienić?! Nonsens! Właśnie tradycji zmieniać nie wolno, bo za nią stoi tożsamość, a tożsamość – to ostoja bytu. Niech sobie różni mądrale ze świata eksperymentują gdzie indziej, a już na pewno nie za nasze pieniądze. Niech sobie Mr Pountney rozbije wielki namiot np. Na Polach Mokotowskich i niech tam robi, co chce – oczywiście w granicach prawa. Jak przed wieloma laty mówił w Kabarecie „Pod Egidą” Piotr Fronczewski – „cyrk ma być w cyrku, poza tym ma być normalnie”.

Otóż to.

Przecież publika na koniec stoi i klaszcze, nikt nie gwizdnie, za „zabuczy”… Europa, Panie Dziejku…

Nisko nas, normalnych ludzi, najwyraźniej cenią „łże-elity”, skoro w państwowym Teatrze Polskim we Wrocławiu doszło do jawnej profanacji i zgorszenia: jakaś pani Ewelina Marciniak wystawiła tam… „sztukę”(??!!) „ Śmierć i dziewczyna” ze scenami kopulacji „na żywo”. Sprowadzono w tym celu ponoć porno aktorów z Czech (mówiło się, że z Niemiec). Atakowana pani reżyser na swoją obronę przywołuje argumenty, że w kasie wisiała informacja „Spektakl tylko dla dorosłych” , zaś by kupić bilet, trzeba było mieć ukończone 18 lat. Twórcy wyszli widać z założenia, że dorosłym można pokazywać wszystko, że wobec nich nie obowiązują prawne regulacje, które zabraniają szerzenia pornografii w ogóle, nie tylko wśród młodzieży. Smaczku sprawie dodaje fakt, że dyrektorem wrocławskiego Teatru Polskiego, sceny z wielkimi świetnymi tradycjami, jest dziś poseł PO Krzysztof Mieszkowski, zaś teatr utrzymywany jest z kasy samorządowej, czyli publicznej. Różne środowiska usiłowały protestować, blokując wejście do teatru, co skończyło się – no, jak? Oczywiście zatrzymaniem „obdżektorów” przez policję. Jak widać, władza nadal stoi na straży profanatorów, deprawatorów i w ogóle destruktorów naszego życia publicznego.

A i w mediach wszystko po staremu. Do absolutnego skandalu doszło w TVP Info. Stacja zaprosiła do rozmowy wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego. „Przesłuchującą” była niejaka red. Karolina Lewicka. Władza się zmieniła, ale program – jak za najlepszych Platformerskich lat. Rozwydrzona panienka potraktowała prof. Glińskiego jak pętaka, nie dopuszczając go w zasadzie do głosu, strofując jak smarkacza. Na uwagę wicepremiera, że nie daje mu się dojść do głosu, red. Lewicka odparła bezczelnie: „Na tym polega dziennikarstwo”. No proszę! Nareszcie wiemy, na czym to polega…

Prezes TVP Daszczyński podobno zawiesił Lewicką w obowiązkach, ale nie na długo – następnego dnia panienka prowadziła już poranny program…

Ciekawym, czy władze SDP zareagują na ten jawny przejaw arogancji dziennikarskiej ludzi mediów „publicznych”. Według mnie powinny.

No i przyspieszeniu powinny ulec prace nad reformą TVP SA. W jednym z dzienników „naszej strony” napisano, że prace rządu odbywają się zupełnie bez tzw. osłony medialnej.

Konsekwencje mogą być fatalne.

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl