Towarzystwo im. Witolda Hulewicza, jedna z organizacji o dużych zasługach dla polskiej kultury i świadomości, po raz 20. przyznało właśnie swoje nagrody. Wśród laureatów znalazł się człowiek, którego świat dziennikarski w naszym kraju zna bardzo dobrze, a spora garstka różnych ludzi polityki, gospodarki, kultury, mediów etc. może nawet aż za dobrze!!! – jest to bowiem ktoś, kto bardzo dobrze wie, co to jest prawdziwe dziennikarstwo, takie, które za priorytet ma prawdę, a za naczelną zasadę – nie owijać w bawełnę. Człowiek ów zdaje się powtarzać za Mackiewiczem: jedynie prawda jest ciekawa.

Mowa o Stefanie Truszczyńskim – Sekretarzu Generalnym SDP, ale przy tym aktywnym, bardzo czynnym i przenikliwym dziennikarzu.

Truszczyńskiemu nieobcy jest żaden rodzaj dziennikarstwa – miał do czynienia i z dziennikarstwem papierowym i radiowym i telewizyjnym, a ostatnio świetnie funkcjonuje również jako dziennikarz „sieciowy”.

Mało który wykonawca tego jednego z najtrudniejszych (i najniebezpieczniejszych!) zawodów świata może porównać się ze Stefanem zawodowym temperamentem. Kto nie wierzy, niech zagląda na portal SDP, niech czyta „Kurier Wnet”, niech słucha Radia Wnet. Atomowe pióro Truszczyńskiego nie próżnuje, rozsadzający go temperament słychać w każdym wypowiedzianym zdaniu. A wszystko to absolutnie BEZ ZNIECZULENIA!!! Nie daj Boże znaleźć się – jako przekręciarz, malwersant, krętacz czy partacz – w orbicie zainteresowań dziennikarskich naszego bohatera! Już po tobie, bratku! Możesz być przekonany, że Truszczyński napisze, co trzeba i jak trzeba. Potem – właściwie jest już miejsce tylko dla… prokuratora.

Ma Stefan kilka pasji: gospodarska morska i samo morze, w ogóle woda – żegluga, żeglarstwo, rzeki, jeziora, rybołówstwo – ale jak trzeba, może być i górnictwo czy przemysł ciężki. Omnibus? Tak, ale w najlepszym znaczeniu tego słowa. Właśnie za publicystykę dotyczącą polskiego morza i jego spraw nagrodzono go Nagrodą im. Witolda Hulewicza.

Stefan Truszczyński uprawia coś, co nazywa się staromodnie (ale może ta moda wróci, powinna wrócić!) dziennikarstwem obywatelskim. Interesuje go jego kraj – pomyślność tego kraju, ład prawny, ład gospodarczy, ład ludzki, wreszcie – last not least – ład polityczny. Umie on dostrzec wzajemne filiacje między obu tymi sferami – polityką i całą resztą. Nie kombinuje nigdy, nie dzieli włosa na czworo, raczej z czterech włosów zrobiłby jeden, mocniejszy, bardziej więc trwały.

Jakiś pomnik się tu szykuje – więc śpieszę donieść, że mało znam ludzi, którzy by się na pomnik nadawali mniej. Stefan to żywioł dowcipu, można nawet powiedzieć, że chwilami to niezły „jajarz”, nic z koturnu, z „sieriozności” – zastępuje ją powagą, gdy tego potrzeba.

Nie rozstaje się z małym cyfrowym aparatem fotograficznym – i fotografuje dosłownie wszystko, bo nie wiadomo, co się kiedyś przyda dziennikarzowi.

Usłyszawszy kilka dni temu, że Stefan Truszczyński został laureatem Nagrody im. Hulewicza powiedziałem na antenie Radia Wnet, że ta nagroda nie mogła trafić w ręce godniejsze, bardziej „stosowne”. Byli oczywiście i inni laureaci, o niektórych można by też napisać, ale niekoniecznie w tonie afirmatywnym. Ale Stefan jest jak żona Cezara – poza wszelkimi podejrzeniami!

Postuluję, by SDP przyznało swemu sekretarzowi generalnemu nagrodę Złotej Temperówki. Nie po to, żeby Stefana utemperować – to byłaby zbrodnia, a poza tym zadanie niewykonalne. Złota Temperówka przydać by się mogła na wypadek, gdyby Stefanowe pióro od częstego używania lekko się przytępiło… Bo ono musi być ostre jak ten, który nim włada.

 
Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl