Towarzystwo Dziennikarskie ustanowiło Nagrodę Wolności i przyznało ją Mateuszowi Kijowskiemu z Komitetu Obrony Demokracji - poinformował press.pl. Więcej niż kontrowersyjny laureat od razu „ustawia” rangę tego wyróżnienia. Któż bowiem dorówna takiej gwieździe!

  Zasługi pana Kijowskiego dla wolności są bardzo świeżej daty, gdyż Komitet rzekomo broniący demokracji założył on dopiero pod koniec listopada br. Natomiast wtedy, kiedy faktycznie trzeba było o nią walczyć, był zupełnie niewidoczny. Jego niebywałe wyczyny odzwierciedlają zaś pewnie m.in. hasła niesione podczas demonstracji, jakie zwolennicy KOD zorganizowali niedawno w kilku polskich miastach. Przypomnijmy ten cenny wkład w debatę publiczną: „Mszczą się ludzie mali, nie powyrastali”, „Konstytucja zamiast błogosławionych piersi, które ssał Duda", „Pod osłoną nocy PiS kraj na dno stoczy”, „Wolę Zieloną Gęś niż dziką kaczkę”. To się nazywa obrona wolności, zwłaszcza słowa! A były też teksty znacznie dosadniejsze i bardziej żenujące. Dozwolone, rzecz jasna, czy jednak faktycznie broniły czegokolwiek poza interesami i przekonaniami demonstrujących?

 Ale, jak uzasadnia Towarzystwo Dziennikarskie, przyznało tę nagrodę za „godną najwyższego uznania obywatelską aktywność, a w szczególności za zorganizowanie w niebywale krótkim czasie -  z gronem innych wspaniałych ludzi KOD - pokojowych protestów (…) w obronie wolności i demokracji”. Czyli narodził się nam niemal nowy Ghandi! Tak przynajmniej zdaje się postrzegać go Towarzystwo, któremu prezesuje Seweryn Blumsztajn, a wielu jego członków to ludzie „Gazety Wyborczej”. O swych kolegach ze znacznie liczniejszego i istniejącego od lat SDP (Towarzystwo narodziło się w roku 2012) piszą na swym portalu członkowie tej organizacji per „rządzone przez prawicowych dziennikarzy Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich”. To zapewne wyraz ich dbałości o wolność wypowiedzi, o jakiej mowa w statucie Towarzystwa. Jeden z jego liderów, Jacek Żakowski bronił tej swobody słowa, wstawiając się w TOK FM za męczennicą wolności wypowiedzi – Ewą Wójciak z Teatru Ósmego Dnia, która po konklawe, gdzie dokonano wyboru papieża Franciszka, raczyła skomentować to wydarzenie, pisząc „I wybrali ch...”, czym wywołała burzę. W demonstracjach organizowanych przez KOD też, rzecz jasna, Żakowski wziął udział.

 Zapewne zatem Towarzystwo oburzy się na wredny „Super Express”, który ujawnił, iż laureat Kijowski od lat nie płaci alimentów na własne dzieci i te zaległości przekroczyły już 80 tysięcy złotych. Bo to dyskredytuje zaangażowanego w walkę o wolność i demokrację aktywistę KOD. Złośliwy tabloid ciągnie temat i pyta: „Czy więc taka osoba jak Kijowski może być wiarygodnym organizatorem marszów w obronie demokracji? To jednak pewnie nieistotne, bo ważne, że może być laureatem nowej nagrody dziennikarskiej. Tych, dla których to wyróżnienie i uzasadnienie decyzji jest szokujące, cieszyć może natomiast jedno: tak wysoko ustawiono poprzeczkę dokonań pierwszego laureata, że ewentualni kolejni mogą z przyjęcia owej nagrody zrezygnować. Rzecz jasna ze wstydu, iż ich wolnościowe dokonania nie dorastają Kijowskiemu do pięt.

Ewa Łosińska

 

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl