Znów nasi rodacy naskarżyli na siebie, że w Rzeczypospolitej „zamach na demokrację”, że trzeba w niej przywrócić status quo ante, wprawdzie już nie wolną elekcję, ale pozbyć się tych w rządzie, co wygrali październikowe wybory.

       Dwieście kilkadziesiąt lat temu adresatem skarg była Semiramida Północy, podziwiana przez oświeconą ponoć Europę Zachodnią. W końcu usłuchała narzekań swych polsko-litewsko-ruskich protegowanych i wymyśliła konfederację, a żeby zaś zapewnić jej powodzenie, kazała stutysięcznej armii przypilnować dopełnienie postanowień o, jak rzekłem, utrzymaniu w Polsce starych porządków. Przelało się sporo krwi, gdyż ci, którzy chcieli naprawy Rzeczypospolitej, podjęli walkę z najeźdźcą. Militarnie przegrali, lecz swe dzieło przebudowy ojczyzny doprowadzili do końca. Katarzyna II przeraziła się tej przemiany i ze swymi niemieckimi (też przecie były Niemką) współgrabieżcami po trzech latach unicestwiła Rzeczpospolitą – finis Poloniae, jak miał powiedzieć Kościuszko ranny i przegrany (wyłącznie z powodu własnej lekkomyślności) pod Maciejowicami.

       Teraz duch Katarzyny II przeniósł się z Petersburga do Brukseli. Cieszy się skargami niektórych Polaków na „zagrożenie  demokracji  w Polsce”. Już otumanił, jak przed wiekami, zachodnich polityków (wówczas ogłupiał nadto tzw. intelektualistów). i oto podają „Wiadomości” telewizyjne, że za kilkanaście dni szanowne gremium władz Unii Europejskiej ma podjąć dyskurs (czytaj: de facto osądzać) z przedstawicielami rządu RP o tym, co tak złego, bardzo niepokojącego  cały Zachód, dzieje się Polsce. W istocie nie będzie to dysputa, a raczej sądzenie Rzeczypospolitej, że „zatraca demokrację”; głównym „świadkiem” oskarżenia ma być stanowisko prezydenta i rządu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego – r e l i k t u  PRL, więcej - pozostałości po rządach junty wojskowo-partyjnej, przecież po raz pierwszy w tysiącletniej historii Polski taki twór zaczął działać w 1985 r. Wszelako ignoranci z Unii Europejskiej i polskiego establishmentu są niedouczeni i tego nie wiedzą,  co gorsza, już nie chcą się uczyć -  sądzą, że wyrośli…

To nic dla Unii, że od 2007 w pod prezydenturą śp. Lecha Kaczyńskiego i od 2007 r. za premierostwa jego brata szef polskiej (niby)dyplomacji nawoływał tak głośno, że Unia Europejska na pewno go słyszała, iż trzeba „dorżnąć watahę” (prezydenta, premiera i wszystkich jego sejmowych, a może nie tylko sejmowych) zwolenników. To nic, że kiedy dzisiejszy przewodniczący Rady Unii Europejskiej zasiadł w fotelu prezesa Rady Ministrów, sprowadził aspiracje cywilizacyjne Polaków do poziomu ciepłej wody z kranu, a kilka lat później z mównicy sejmowej obwieścił, że „nie każde oszustwo jest przestępstwem”. Wtedy nikt do nikogo i nigdzie nie słał skarg,  ponieważ opozycyjny PiS uważałby takie postępowanie za uwłaczające godności państwa polskiego. A politycy unijni milczeli, nie uważali wtedy, że kultura zachodniej dyplomacji i polityki, fundament demokracji, są gwałcone, a standardy cywilizacyjne obniżane.  

Cóż, po odzyskaniu władzy przez ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ci, którzy poprzednio rządzili, sięgnęli do tradycji zdrady polskiej i donoszą na swój kraj, przekonują Unię Europejską, że w Polsce demokracja jest w niebezpieczeństwie, a Unia daje posłuch – przecież Katarzyna też usłuchała narzekań zdrajców i doprowadziła do konfederacji targowickiej. 

       To, co zamierza, uczynić Unia Europejska – otworzyć dyskusję o stanie polskiej  demokracji  – jest niczym innym jak wtrącaniem się w nasze sprawy wewnętrzne, niemające żadnego związku z przynależnością do UE. To są nasze  w o l n e wybory., to jest nasza obywatelska wolność, którąśmy sami sobie ukształtowali i innym od tych naszych polskich wartości WARA! Planowany w UE i przez UE dyskurs o kształcie naszej demokracji uwłacza godności wszystkich obywateli Polski. Zdumienie i przerażenie ogarnia, że publicznie nikt nie protestuje, nie zdajemy sobie sprawy z obrażania nas – tak nisko upadło poczucie honoru Polaków, który był najskuteczniejszym orężem pozwalającym w najcięższych nawet dwu ostatnich okupacjach zachować tożsamość i  d u m ę  narodowo-państwową.

Tak głęboko w grzęzawisko kłamstw, pomówień i kalumnii  stoczyła się godność polska, która w systemie wartości politycznych Piłsudskiego stanowiła główny imperatyw jego działania?

       Uważam, że rząd Rzeczypospolitej – jak majestatycznie brzmi to słowo, tyle raz w ostatnich stuleciach plugawione przez zdrajców i zewnętrznych wrogów – nie powinien uczestniczyć w żadnej międzynarodowej debacie o stanie demokracji polskiej i swobód obywatelskich. Unia grozi, że jeśli dopatrzy się „zagrożenia demokracji”, to może nawet zawiesić nasze czynne uczestnictwo w swych instytucjach. Niech zawiesza. Damy sobie radę sami - jak zwykł był mawiać Marszałek w sytuacjach politycznie  zawikłanych.

       Powiada się, że jeżeli w historii powtarzają się zjawiska i wydarzenia podobne, to te replikowane mają zawsze posmak śmieszności. Przed wiekami była Targowica, teraz będzie Unia Europejska w Brukseli, wtedy byli zdrajcy za żywą gotówkę, teraz są renegaci za stanowiska i władzę, wówczas była żywa Katarzyna, teraz jest żywy Donald Tusk, a nad wszystkimi i wszystkim unosi się zapewne rozpromieniony radością duch carycy, przywołany przez nowych polskich zdrajców. Oburzenie Unii Europejskiej jest dla nas haniebne i zarazem groteskowe, tyle że śmieszność zachowań polityków unijnych, szczególnie, jakże by mogło być inaczej, Niemców, dostrzegamy tylko my, dumni z  naszej tradycji państwowej, mający najbogatsze - w dobrym i złym – doświadczenie historyczne,

       A już mniej poważnie – ciekaw jestem, czy duch Katarzyny, Niemko-Rosjanki, znów zwycięży. Wprawdzie wykluczona jest wojna z Unią czy – na razie .- z kimkolwiek, ale może on sprawić nam jakieś kłopoty. Przydałby się Unii Europejskiej na wszelki wypadek potężny egzorcyzm, żeby przegonić ducha carycy i dawnych zdrajców, a współczesnych renegatów uwolnić od żądzy mamony i uleczyć z głupoty.

Jacek Wegner

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl