Niemieckie media ukrywały seksualne ekscesy imigrantów, do których doszło w noc sylwestrową w Kolonii i Hamburgu. Policja i główne media milczały przez 4 dni. Dopiero gdy sprawa „rozlała się” po internecie w radiu, tv i prasie pojawiły się informacje, opisy i zdjęcia...
To skandal o ogromnej, niewyobrażalnej dotąd skali!
Polskie organizacje dziennikarskie, stowarzyszenia na rzecz praw obywatelskich i wolności słowa, itp. powinny domagać się natychmiastowej dymisji szefów redakcji i dziennikarzy odpowiedzialnych za zatrzymanie informacji.
Rzecz idzie o wiarygodność naszego zawodu, o poszanowanie dla demokracji i państwa prawa. Wreszcie chodzi o zwykłą uczciwość wobec czytelników i reklamodawców.
Stawka jest wielka, gdyż świadome ukrywanie TAKICH wiadomości przed opinią publiczną to CENZURA PREWENCYJNA.
Niniejszym niemieckie media zrezygnowały z wypełniania swojej służby wobec czytelników i obywateli a zajęły się public relations władz. Dla nas w Polsce to bardzo istotne gdyż ogromna część gazet lokalnych i ogólnokrajowych, stacji radiowych i portali interneowych znajduje się w rękach właścicieli z Niemiec. Powstaje więc uzasadnione pytanie czy panują tam podobne standardy zawodowe? Czy podobnie lekceważy się prawo obywateli do informacji i pomija istotne fakty?
Można zauważyć trend, zgodnie z którym w kwestiach spornych dziennikarze polskojęzycznych niemieckich mediów niemal bez wyjątku bronią interesów kraju swoich pracodawców. Ukrywają to jako poglądy „nowoczesne i europejskie, prorynkowe” ale zawartość jest – proniemiecka.
Niemieckie media powinny wiec skupić się na odzyskaniu wiarygodności wobec swoich obywateli i wszystkich Europejczyków. Bo my w Polsce – wam już nie wierzymy.
