Dziwne bratanki wyczaił sobie KOD. Na warszawski protest zaprosił opozycjonistów Orbana. Ci – najwyraźniej z braku słuchaczy w Budapeszcie - przyjechali przemówić w Warszawie. Dlaczego nie mkną od razu do Brukseli lub Strasburga. Jednym samochodem z Panem Kijowskim. Będzie taniej.
To jednak pocieszające, że nie tylko u nas są ludzie nie odróżniający co własne, a co cudze. Tysiące polskich patriotów chętnie wróci do Warszawy, Białegostoku, Rzeszowa i Kielc – jeśli zwolnią synekury ci niezadowoleni i wyjadą ponieważ tak bardzo kochają gwiaździstą flagę. Jedźcie sobie kochani. Tam wszystko za darmo dają. Czekają na was tak jak na dorodne byczki z Syrii i Bangladeszu. Dobrze odżywieni chłopcy o ciemnej cerze nie chcą bronić swoich krajów. Wolą się np. w Norwegii bezczynnie „adaptować” za darmo w drogim hotelu nawet przez dwa lata. W czasie tej „adaptacji” to nawet pracować im nie będzie wolno.
Na manifestację w Warszawie przyjechało podobno około 10 tysięcy ludzi. Szczelnie zastawili uliczki sąsiednie przy Belwederze i Placu Unii Lubelskiej. Przyjechali z Konstancina, Jeziornej i kilku innych biednych gmin. Przyjechali bo bardzo boją się PiS-owskiej demokracji. Większość z tych państwa w kożuszkach i futerkach nigdy nie widziała ani ZOMO, ani nie zna metod działania francuskiej policji. Dobrze by było żeby zrobili sobie wycieczkę, pojechawszy kulczykową autostradą, np. do Berlina - by obejrzeć zasiedlone przez imigrantów boksy mieszkalne na lotnisku Tempelhof. Tam się materializuje wspaniała idea multi-kulti podjęta przez Angelę M. Można tam zawrzeć ciekawe znajomości z sympatycznymi przybyszami z Azji i Afryki.
Ale my naprawdę to mamy inne problemy. Nasza telewizja dotychczas bardzo rzadko pokazywała jak żyje się rodakom, którzy opuścili Polskę. Jasne. To w końcu bardzo wstydliwy temat. Zapomnieliśmy o rodakach mimo, że mamy ich za granicą więcej niż kiedykolwiek. Zamiast o swoich martwimy się o miejsca dla uchodźców.
W Gdyni powstało Muzeum Emigracji. Niech każdy wyjeżdzający za chlebem przybije tam do planszy na ścianie swoje zdjęcie. Gdy tak się stanie – wkrótce zabraknie powierzchni nawet na legitymacyjne portreciki. Chociaż gmach muzeum jest bardzo przestronny. Bo to budynek po przepięknym przedwojennym wielkim Dworcu Morskim. Wtedy wyjeżdżały stąd setki rodaków szukając na obczyźnie pracy i szczęścia. Teraz Polska wyrzuca setki tysięcy wykształconych i zdesperowanych ludzi. Gdyby oni wszyscy kochali - tak jak nienawidzą – Donalda Tuska zostałby na pewno wybrany nie na prezydenta, a na króla Polski.
Polak Węgier dwa bratanki. I tak też nadal będzie. Ale nie „do kija”, a do szabli. Jeśli zaś już do szklanki – to tak jak w wierszyku, który podajemy w przeróbce nieco germańskiej: lubię singen, lubię tanzen, aber nigdy mit zasrancen.
25.01.2016 Stefan Truszczyński
P.S. Gdyby Stefan Batory wiedział kto tu w Polsce wyciera sobie gębę jego imieniem pogoniłby bractwo jak ongiś dziką zwierzynę w Puszczy Niepołomickiej.
