Najpierw pojawiła się inicjatywa Reduty Obrony Dobrego Imienia Polski. A następnie Kancelaria Prezydenta zwróciła się do MSZ z prośbą o wydanie opinii nt. odebrania Janowi Grossowi Orderu Zasługi.  Zarzut – zdrada Polski, jako że pisarz w artykule dla „Die Welt” powiedział, że „w czasie II wojny Polacy zabili więcej Zydów niż Niemcy”.  Potem list, napisany w imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, którego kierownictwo zwraca się do Prezydenta z prośbą o  inicjatywę ustawodawczą, która pozwoli pozbawić orderów osoby szczególnie „zasłużone” w umacnianiu komunistycznej władzy w Polsce. No i wciąż krąży petycja do Prezydenta, w której Fundacja Wolność i Demokracja zbiera podpisy pod apelem o zweryfikowania dotychczasowych nadań Orderu Virtuti Militari.  Może tych kilka podobnych inicjatyw organizacji pozarządowych, to sygnał, że nadchodzi czas prawdy, sprawiedliwości społecznej, bez której obywatele tracą moralny  azymut, gubią się między tym, co dobre, a co złe? Nie są pewni kim jest Lech Wałęsa a kim Anna Walentynowicz, czy IPN służy im czy też – jak twierdzi „Gazeta Wyborcza” – to tylko jaczejka partii rządzącej, PiS?   No i czy Jan Gross, twierdząc, że „Polacy zabili więcej Zydów niż Niemcy”,  nie pomaga przypadkiem swojej karierze kosztem prestiżu Polski i nie wspiera z całych sił polityki historycznej Niemiec?

  

Otóż – jeśli w Polsce istnieje placówka przyznająca ordery ludziom zasłużonym, która nie ma prawa odbierania  ich  skompromitowanym, to znaczy, że należy rozszerzyć jej kompetencje. Bo gdzie indziej – jedno z drugim idzie w parze. Np. brytyjska królowa Elżbieta II  - na wniosek Cabinet Office  nadaje – ale może pozbawić szlachectwa lub wysokich odznaczeń tych, którzy okazali się  ich niegodni. Główną placówką uprawnioną do takich ruchów jest więc Biuro Gabinetu Premiera,  jest także Whitehall Committee. Kilka lat temu w takiej haniebnej sytuacji znalazł się np. prezes Royal Bank of Scotland, wtedy jeszcze sir Fred Goodwin. Najpierw  otrzymał szlachectwo za „wielkie zasługi w kierowaniu Królewskim Bankiem Szkocji”,  wkrótce potem, w 2008 roku bank omal nie ogłosił upadłości, i na fali krytyki  szlachectwo zostało mu odebrane. I nie jest to w Wielkiej Brytanii jedyny przypadek, kiedy osoba publiczna została pozbawiona honorów za niekompetencję, działania korupcyjne czy skandal obyczajowy.

  W przeszłości honory w Wielkiej Brytanii odbierano  tylko kryminalistom z wyrokiem i ludziom skreślonym z listy uprawianych zawodów jak lekarze czy adwokaci.  Ostatnio nastąpił prawdziwy wysyp podobnych przypadków – choć z zupełnie innych powodów. Okazało się, że  BBC  była? jest? bardzo przyjaznym środowiskiem dla celebrytów pedofili, i  kilku z nich zapłaciło już za swoje grzechy szlachectwem i odznaczeniami.  Najbardziej znana postać, to prezenter BBC,  ikona pracy charytatywnej – pod osłona której  uprawiał swój proceder dekadami – sir Jimmy Savile.  Drugi, to ulubieniec brytyjskiej telewizji misyjnej oraz portrecista Elżbiety II, Rolf Harris, a trzeci – inny popularny prezenter, Stuart Hall.  Jimmy Savile został uszlachcony w 1990 roku za pracę filantropijną,  prowadził  też dwie własne organizacje charytatywne. Kiedy – już po jego śmierci – wieść o jego pedofilskich skłonnościach rozniosła się po świecie – kwestię pozbawienia go  szlachectwa podniósł w Izbie Gmin sam premier Cameron.  Cabinet Office  na to, że tytuł jest dożywotni, więc nie można odebrać go po śmierci delikwenta. „To jest szlachectwo dożywotnie, więc kiedy umierasz, samo automatycznie wygasa” – odparł rzecznik prasowy Biura Gabinetu Premiera Ale Cameron,  znając dobrze oczekiwania swoich wyborców, zasugerował, aby przypadek Savile’a  rozpatrzył  Whitehall Committee, który też ma moc rekomendowania konfiskaty szlachectwa.  W każdym razie 84- letni  Rolf Harris został nie tylko skazany na ponad 5 lat więzienia, ale odebrano mu wszystkie znaczniejsze medale: CBE / Komandor Orderu Imperium Brytyjskiego/, OBE / Order Imperium Brytyjskiego/, MBE / członek Orderu Brytyjskiego Imperium/ oraz OA / Orderu Australii/, wszystkie przyznawane przez królową. A jego kolega z BBC Stuart Hall  nie doczekał się  podobnej chwili hańby tylko dlatego, że wkrótce po wyjściu z więzienia zmarł.

   Inna jest polska historia, inna geopolityka, nie mieliśmy Imperium i nie mamy królowej, toteż nasze odznaczenia mają inny charakter - głównie za obronę ojczyzny, za waleczność i odwagę. Ale podstawa moralna jest ta sama: za wybitne osiągnięcia, cywilne i wojskowe, podczas wojny, za komuny, na niwie zasług zawodowych, społecznych i charytatywnych. I przekaz społeczny ten sam: dla najlepszych,  wzorców osobowych, służących narodowi, wspólnocie i zdarza się,  poświęcających własne dobro, zdrowie, a nawet życie dla innych.  A jak się do tego przekazu mają  „utrwalacze władzy ludowej”? Oczywiście, bardzo trudno  porównywać podobne bilanse strat, ale zawsze można zestawić  skale. Pedofile Savile, Harris i Hall,  skorumpowany bankier Fred Goodwin, skompromitowani lekarze i adwokaci – wszystkich ich pozbawiono orderów za czyny niegodne na miarę jednego, choć paskudnego, życiorysu. A jak w tym kontekście jawi się wina tysięcy planistów i wykonawców „przemysłu zagłady Polski i Polaków”, kiedy likwidowano całe klasy społeczne, substancję ludzką, cały dorobek gospodarczy i kulturalny kraju?

  O odebranie Savilowi i Goodwinowi honorów walczyły wszystkie brytyjskie media, i z lewa i z prawa. Bo chodziło o wymierzenie sprawiedliwości społecznej i ocalenie całego systemu. Umiejętności obywateli odróżniania dobra od zła, potwierdzenie zasady, że dobro musi być nagrodzone, a zło ukarane. Brytyjczycy mają  opinię społeczeństwa cywilizowanego, a przecież Savile’a nie tylko pozbawiono orderów, ale z jego domu w Scarborough usunięto tablice pamiątkową, a z Glasgow  zniknęła jego statua. Centrum konferencyjne  Savile’s Hall w Leeds zostało przemianowane na New Dock Hall,  jego obie organizacje filantropijne  zamknięte, a fundusze przekazane innym. Jego pieniądze / 4 mln funtów/  bank Nat West zamroził, na wypadek roszczeń cywilnych ofiar. Odebrano mu honorowy tytuł doktora prawa Uniwersytetu w Leeds i honorowy doktorat Uniwersytetu w Bedfordshire.  Tak postępują społeczeństwa, które dbają o testament historyczny i moralny, jaki zostawią następnym pokoleniom. A my się ociągamy z usunięciem tabliczek z nazwiskami ulic, likwidacją pomników i odebraniem Orderów Virtuti Militari  katom narodu oraz  tym, którzy im w unicestwieniu Polski  pomagali.  Jaki spadek ideologiczny, moralny pozostawimy? I  na co, u Boga Ojca, czekamy?

                                                                            Elżbieta Królikowska-Avis. 7 marca 2016

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl