Wysokie wymagania i niskie płace. Szeregowy dziennikarz nie tylko nie ma większych szans na zarobek, ale i na wynagrodzenie, za które da się żyć.
997 zł brutto dla pomocnika dziennikarza oferuje firma za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy w Kartuzach. Wymagane zbieranie informacji i wiadomości o faktach, wydarzeniach, poglądach i opiniach, redagowanie tekstów, przeprowadzenie rozmów i wywiadów wraz z opracowywaniem ich w formie gotowej do publikacji.
Czym różni się pomocnik dziennikarza od samego dziennikarza? Patrząc na powyższy zakres obowiązków, najwyraźniej tylko nazwą wynagrodzenia. Pomocnik dziennikarza zamiast pensji dostaje „stypendium”.
Praktycznie tyle samo, co delikwent z Kartuz, tyle że za połowę wymaganych od niego godzin pracy, według ogłoszenia zamieszczonego w Powiatowym Urzędzie Pracy w Ostrowie Wielkopolskim otrzyma sprzątaczka.
Na najniższą krajową, czyli 1850 zł brutto może za to liczyć dziennikarz z Ciechanowa; ale jest haczyk. Tamtejszy pracodawca za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy wymaga za tę sumę nie tylko umiejętności pracy redakcyjnej, kontaktu z czytelnikami oraz tworzenia tekstów. Za 1850 zł brutto dziennikarz w Ciechanowie musi znać zarówno język polski, angielski, jak i arabski, i to biegle nie tylko w mowie, ale też w piśmie. Za minimalną krajową dziennikarz z Ciechanowa musi także znać problematykę krajów Bliskiego Wschodu, kultury krajów Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu oraz być zaangażowanym.
Więcej od dziennikarza, bo od 2 tys. zł brutto wzwyż otrzyma za to pracownik gospodarczy; ogłoszenie z taką stawką znajdziemy na stronie Powiatowego Urzędu Pracy w Ostrowie Wielkopolskim.
Za 997 zł brutto w Grodzkim Urzędzie Pracy w Krakowie od dziennikarza stażysty oczekuje się nie tylko 40. godzin pracy w tygodniu, ale również wyższego wykształcenia oraz biegłej w mowie i piśmie znajomości języka angielskiego. - Warte karty wina kwarty! - darł się w bajce Hanny Januszewskiej „O smoku i królewnie” smok Cacek. I ja sądzę, że na dobre wino wystarczy.
Dziennikarz po 40. poważnie powinien zastanowić się nad zmianą zawodu. W ogłoszeniach, potencjalnych pracowników do pracy nierzadko zachęca się sloganem o młodym i ambitnym zespole. W ten sposób werbuje m.in. znana grupa radiowa. Starzy najwyraźniej mogą pakować manatki.
Niektórzy „płacą” koszulką z logo portalu, legitymacją prasową (rzekomo otwierającą wszelkie możliwe drzwi) oraz możliwością podpisania się pod tekstem własnym nazwiskiem.
Niektórzy oferują uczestnictwo w ważnych wydarzeniach. Pod nazwą „dziennikarstwa obywatelskiego” kryje się obietnica mglistej kariery, gdy już sobie na nią zapracujemy na starość. Wtedy jednak nie będziemy się nadawać do pracy w młodym, dynamicznym zespole.
Niektórzy nie wiedzą, ile płacić i oczekują propozycji rozliczenia. Wygrywa tańszy.
Wraz z nowymi technologiami tworzą się nowe nazwy specjalizacji. I tak mamy już np. dziennikarza parentingowego. W ogłoszeniach o pracę króluje nowomowa: międzysektorowość, animacja społeczna, kompetencja międzykulturowa.
Wszyscy oferują możliwość rozwoju zawodowego, pracę pełną wyzwań i nowych możliwości. W zakresie słowotwórstwa – bez wątpienia.
Z wyjątkiem urzędów, nie przedstawia się stawki wynagrodzenia. Wynagrodzenie wciąż objęte jest tajemnicą.
Króluje umowa śmieciowa, przepraszam, o dzieło.
Wymagania, jak do NASA, ale tylko jeśli praca jest płatna; nawet nisko. W wolontariacie znajdzie się miejsce dla każdego. Tu wymagań brak. Liczy się ciekawość świata, życzliwość dla ludzi, pasja i gotowość pracy. No proszę!
Niektórzy zainspirowani sukcesem szamponu przeciwłupieżowego Head&Shoulders szukają dziennikarza/PR-owca/handlowca 3 in 1. Wszystko za jedno wynagrodzenie plus prowizja, jak na handlowca przystało. W końcu nie zaszkodzi, jak dziennikarz przy okazji wywiadu zedrze z klienta trochę grosza.
Rok temu wszyscy członkowie SDP dostali do wypełnienia ankietę. Jedno z pytań brzmiało: „Czy utrzymujesz się z zawodu dziennikarza?” Możliwe odpowiedzi były dwie:
1. Jest to dla mnie główne źródło utrzymania.
2. Jest to dla mnie dodatkowe źródło utrzymania.
Zabrakło odpowiedzi nr 3: JESZCZE tak, ale nie wiem, jak długo.
Iza Małkowska
