W czasie studiów mieszkałem na stancji u wdowy, która miała młodszą ode mnie, bardzo inteligentną córkę. Taką wiercipiętę. Nie miała ojca, rodzeństwa – poprosiła mnie o opiekę ponieważ ten i ów jej dokuczał. Lubiłem Irenkę więc się chętnie zgodziłem. I czasem, gdy się poskarżyła, odnajdywałem niegrzecznego kolesia mówiłem, że jestem bratem panienki i dawałem mu grzecznie … dobrą radę. Z reguły pomagało. Irenie to się bardzo podobało i trochę nawet nadużywała mojej opieki. Ja zaś nie jestem z natury brutalem, ale raz – pamiętam – pewien zbyt nachalny adorator mojej przyszywanej siostrzyczki postawił się. Uznałem, że muszę go trochę zbić. I tak się stało.

                Po latach, gdy ów był już znanym kompozytorem, spotkawszy się, uśmieliśmy się wspominając. Powiedział, że on sam nie ma brata, a czasem by się przydał.

                Nasz brat socjalistyczny dymał nas gospodarczo ile wlezie. Teraz straszy byśmy nie ważyli się eksmitować do wyznaczonych miejsc przeznaczenia pomników wdzięczności postawionych ku pamięci zarówno tych, którzy nas wyzwalali jak i gwałcili. Rzeczniczka rządu, która zapewne zupełnie nie wie co to przemoc, ostrzega Polaków. Ta sama pani i jej szefowie nie widzą tragicznego, krwawego pomnika największej tragedii ostatnich lat – poniewieranego wraku samolotu w Smoleńsku. Resztki blach przykryte podartym brezentem, niedostępne, zawłaszczone rdzewieją. Ziemia miejsca tragedii jest wystawiona na sprzedaż. Tak  przedstawia się szacunek władzy w stosunku do Polaków, bólu rodzin. Kto wiec naprawdę nie szanuje ludzi i pamięci o nich.     

                My oczywiście powinniśmy robić swoje: dbać o cmentarze poległych na naszych ziemiach żołnierzy, ale z ulic i placów eksmitować monumenty tych, którzy najpierw wyzwalali, a potem okupowali. Tak jak to zrobiono np. w Pieniężnie, gdzie prowokacyjnie wzniesiony pomnik chwały podstępnemu mordercy Polaków – został decyzją gospodarzy usunięty.

                Być za pan brat to fajna sprawa z osobą, z problemem. Ale bratać należy się przede wszystkim wśród życzliwych. A przynajmniej nie wrogów. Wybaczać, pomagać, wspierać. Ale tych, którzy odwzajemniają się nam tym samym.

*                                            *                                            *

                Nasze społeczeństwo jest duże. Wystarczy roboty dla każdego. Robienie sztucznych podziałów, kodyfikowanie ludzi to zajecie destrukcyjne i krótkowzroczne.

                Panienka w czerwonej sukience wchodzi do przyjmującego wszystkich kościoła i wśród ludzi słuchających w skupieniu słów kapłana zaczyna nagle wykrzykiwać swoje racje. Być może uważa nawet, że jest odważna, że robi coś ważnego?

                A sio! Sio – głupia dziewczynko. Może nie masz starszej siostry lub brata i nie miałaś nikogo, by się poradzić.

                Przed kancelarią Pani Premier stoi sobie w słoneczku grubasek i podobno głoduje. KOD na namiociku za jego plecami ma dodatkowe literki PP. Wszystko jedno co one znaczą – chodzi bowiem o odróżnienie namiocików z plakatami KOD od tych z etykietką KODPP. Bo protestujący już się poróżnili, nic nowego przecież kłócą się wszędzie. Na wszelki wypadek przechodzą sobie obok na dyżurze – tam i z powrotem – „czarni” policjanci w żółtych kamizelkach. Obok na chodniku stoją przenośne sraczyki. Zamykane, ale wspólne. Owe Toi Toie udostępniane są przez KOD-owców protestującym w tym miejscu również prawicowcom. Bezpłatnie. Sielanka. I żaden tam kij w mrowisko.

                Zjeżdżają knam również kontrolerzy z zagranicy. Wcale im się nie dziwię. Podróżować na wiosnę to fajna rzecz. W dodatku do tak pięknego kraju jak Polska. Spokojnie tu. Nie ma granatów i bomb magazynowanych w wydzielonych dla przybyszów ze wschodu dzielnicach. Nie ma też na ulicach tłumów przybyszy z dalekich krajów. A jeśli nawet tu i ówdzie migną, nikt ich nie fotografuje – co notabene można by jednak robić. Może się to przydać. Gdyby każdy tubylec zrobił choć jedno fotograficzne zdjęcie tajemniczemu „gościowi” – mógłby z tego powstać fajny album, sponsorowany przez ABW lub inną bratnią agencję. Taka pamiątka z kraju Lechitów, byłaby potem fajnym wspomnieniem, gdy już utrudzeni goście wyjeżdżać będą do siebie – oczywiście odbudowywać poranione miasta. Miejmy nadzieję, że nastąpi to niedługo.

                Wyszły już z ziemi krokusy, jest dużo pracy przy sadzeniu BRATKÓW na skwerach. Pani Prezydent Warszawy chyba wystarczająco długo drzemała. Jakoś nie było jej widać w trudnych dla Platformy miesiącach, teraz jest już po PO. Można więc przerwać drzemkę, ujawnić się i zachęcić do zrobienia czegoś pożytecznego w naszym mieście. Na przykład zaproponować mieszkańcom stolicy jakąś pożyteczną wiosenną akcję. Oby tylko nie zawracanie Wisły kijem.

                W Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich organizujemy – tradycyjnie już - Maj na Foksal. Wkrótce codziennie będziemy zapraszać na spotkania, wspominki, koncerty i w ogóle na niekodowane bratanie się. Ludzi z ludźmi, brata z bratem, a nawet z siostrą. Większość z nich to Panie miłosierne. I jeszcze tak ładnie się uśmiechają. Życie jest piękne – jak śpiewa w Porankach Radia Wnet coraz liczniejsza ekipa Krzysztofa Skowrońskiego, któremu składam niniejszym NAJLEPSZE ŻYCZENIA W ZWIĄZKU Z 51 URODZINAMI.

                                               05.04.2016                                         Stefan Truszczyński

Udostępnij
Komentarze
Disqus

Jest to archiwalna wersja portalu. Nowa wersja portalu SDP.pl, dostępna pod adresem: https://sdp.pl