Mija już drugi rok od momentu destabilizacji sytuacji w Ukrainie (przez Rosję). Za proeuropejskie dążenia Ukraińcy słono zapłacili - krwią, utratą i zniszczeniem części swojego terytorium.
W Europie, po latach spokoju, przyszły kolejne problemy. Dopiero zapomnieliśmy o wojnie w byłej Jugosławii, gdy przyszedł konflikt jeszcze bliżej naszych granic, no i oczywiście plaga uchodźców. Na tle tych wydarzeń szczególnie ważni są nasi wschodni sąsiedzi. Na tle globalnej rozgrywki politycznej USA-Rosja są ostatnią forpocztą przed postępującym Wschodnim Barbarzyńcą.
Niestety dla światowych mocarstw mniejsze państwa są raczej wymienną monetą. Historia pokazuje, że umów sojuszniczych często nie dotrzymują. Dlatego mimo, że jesteśmy członkiem NATO, a naszym sojusznikiem jest USA powinniśmy zadbać o swoje tyły. W związku z tym coraz bardziej stają się ważne projekty Międzymorza, Prometeizmu. Silny sojusz, głównie Polski i Ukrainy, jako największych krajów regionu zapewni bezpieczeństwo i rozwój całemu regionowi. Reszta krajów Intermarum również jest zainteresowana sojuszem. Ze względu na to, że w większości są to małe państwa, to agresja dużego wschodniego sąsiada jakim jest Rosja stwarza dla nich spore niebezpieczeństwo. Powściągliwość NATO, w tej sytuacji przysparza im nerwów. Bliższa współpraca aktualnych członków aliansu z przyszłymi wydaje się być całkowicie logiczna i sensowna. Wspierając się wzajemnie zwiększamy szanse na przesunięcie orbity wpływu od czołówki Starej Damy, do krajów Młodej Europy. Właśnie takie powinny być zdrowe cele naszych elit politycznych. Chcemy by Polska z Ukrainą w przyszłości decydowały o losach wspólnej Europy, tak jak robią to teraz Niemcy i Francja.
Zrozumienie tego, że Ukraina w tym kontekście może być naszym partnerem jest istotne. W pojedynkę mamy na to nikłe szanse. Nasze kraje dobrze się pod tym względem uzupełniają. Polska ze swoim “europejskim” bagażem doświadczeń, a Ukraina z “radzieckim”. Dlaczego? Bo ta poniekąd niebezpieczna mieszanka zbilansuje/zrównoważy skrajne zapędy, czy to prawo-lewo, czy wschód-zachód.
Dlatego powinniśmy pamiętać o Krymie, Donbasie nie tylko dlatego, że Ukraińcy wspierali nas w 1920, ale bo Przyszłość naszych stosunkach zadecyduje o tym jaką rolę będziemy odgrywać w polityce globalnej.
Wracając do sedna, mija drugi rok, od kiedy Rosyjskie Siły Zbrojne zajęły półwysep Krymski by “bronić nieszczęsnych” rosyjskojęzycznych mieszkańców Krymu przed uciskami “banderowców”. Tak, tylko że rosyjskojęzycznych szkół, bibliotek, literatury - w sumie wszystkiego było tam więcej niż ukraińskiego i krymsko-tatarskiego. Zadbano o to za czasów imperialnych, radzieckich, służby rosyjskie nie odpuściły tematu w czasach dzisiejszych. Przestrzeń informacyjna, środowiska kryminalne, polityczne, wojskowe i inne były całkowicie zinfiltrowane przez FSB i GRU. Janukowycz dał im całkowity dostęp do ukraińskiej przestrzeni. Długotrwale planowana operacja poszła jak po maśle - sprowokowanie krwawych starć na Euromajdanie, szybkie zajęcie Krymu… Ale już później było coraz ciężej. Czynnik ludzki nie da się przecenić. Opór Ukraińców na Wschodzie przekreślił plany na szybkie przejęcie Południowo-Wschodniej Ukrainy i przejście do kolejnego etapu ekspansji. Zasiało to natomiast trwałą niestabilność u naszych wschodnich sąsiadów i stworzyło pewną strefę buforową do międzynarodowej rozgrywki geopolitycznej. Co jest oczywiście bardziej na rękę Rosji niż Ukrainie. Ukraińcy bohatersko próbują wywalczyć sobie podmiotowość. Nikt bowiem nie chce być przedmiotem gry tylko graczem. Dlatego tak dobrze rozumiemy Ukraińców i właśnie dlatego ważne jest by wzajemnie się wspierać! Zapomnieć o krzywdach i przypomnieć sobie lata wspólnego braterstwa broni.
Wszystko to tak, ale po co kontynuować sankcje przeciwko Rosji? A przede wszystkim po to, że działają! Powodują oburzenie narodu ze względu na zubożenie, niezadowolenie ze strony biznesu i części elity politycznej. Sankcje stwarzają możliwość na zmianę zbrodniczego reżimu w Rosji, który uważa szantaż atakiem jądrowym za podstawę polityki zagranicznej.
Andrzej Podgórski
