W najnowszym numerze miesięcznika 'Kurier WNET' w specjalnym dodatku 'Propozycje proobywatalskich zmian systemowych w Polsce' autorstwa Konfederacji na Rzecz Reform Ustrojowych (KoRReUs), w części pt. 'Demokratyzacja mediów' przedstawiona jest ciekawa propozycja pt. 'Nowy system nadzoru mediów publicznych':
'1. Powołanie, w drodze powszechnych wyborów (np. przy okazji wyborów prezydenckich), narodowego organu nadzorczego dla mediów ogólnopolskich, zastępujących dotychczasową Krajową Radę Radiofonii i Telewizji – spośród kandydatów spełniających zdefiniowane kryteria (profesjonalne, etyczne, doświadczenie, itp.).
2. Powołanie, w drodze powszechnych wyborów lokalnych (np. przy okazji wyborów samorządowych), obywatelskich, wojewódzkich organów nadzoru mediów.'
Widać, że w tej interesującej propozycji wyboru bezpośredniego do władz zarządzających 'narodowego organu nadzorczego dla mediów ogólnopolskich' pomieszane są dwa porządki – media publiczne oraz wszystkie media. Jenak sama pomysł warty jest debaty, gdyż obecny system instytucji monitorujących ład medialny w naszym kraju obarczony jest słabościami albo natury przyporządkowania polityczno-partyjnego, albo też słabością instytucjonalną. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która przydziela w Polsce koncesje nadawcze oraz nadzoruje media, według Art. 213.1. 'Konstytucji RP 'Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji', jest z definicji i zgodnie z Konstytucją upolityczniona i upartyjniona: 'Art. 214. 1. Członkowie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji są powoływani przez Sejm, Senat i Prezydenta Rzeczypospolitej.'
Inne ciała publiczne, społeczne i branżowe, takie jak np. Rada Etyki Mediów czy Konfederacja Mediów Polskich, które mogły by się zajmować realizacją obowiązków mediów dot. rzetelnego informowania i prawdziwego przedstawiania przez media i dziennikarzy omawianych zjawisk, wyrażonych w polskim Prawie Prasowym m.in. w Artykule 1. 'Prasa, zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.'; Artykule 6: 'Prasa jest zobowiązana do prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.'; czy Artykule 10: 'Zadaniem dziennikarza jest służba społeczeństwu i państwu. Dziennikarz ma obowiązek działania zgodnie z etyką zawodową i zasadami współżycia społecznego, w granicach określonych przepisami prawa.' - są zarówno zbyt słabe organizacyjnie, jak i zbyt obecnie skonfliktowane, by móc wystarczająco wiarygodnie i profesjonalnie zajmować się regularnie, rzetelnie i bezstronnie analizą mediów i całego polskiego rynku medialnego.
Sądzę, że dzisiaj najlepszą metodą na monitoring i merytoryczną analizę polskich mediów możliwe jest stworzenie Instytutu Medialnego, który opierałby się przede wszystkim na analizach profesjonalnych pracowni analiz medialnych i instytucji uniwersytecko-naukowych badających polskie media, połączonych z czynnikiem społecznym, jakim są strony i portale internetowe zajmujące się na bieżąco manipulacjami i dezinformacjami medialnymi i politycznymi. Dodatkowym czynnikiem obywatelsko-demokratycznym mógłby być zaproponowany powszechny ogolnopolski wybór władz takiego Instytutu Medialnego, wnioskowany przez autorów 'Propozycji proobywatelskich zmian systemowych w Polsce'.
Być może możliwy mógłby być model mieszany – np. wybór Rady Instytutu Medialnego w systemie państwowo-demokratycznym, tzn. część członków Rady delegowana przez Prezydenta, Premiera, Sejm i Senat RP, a druga część wybierana w wyborach powszechnych i ogólnopolskich, a członkowie Rady wybierali by spośród siebie Dyrektora Instytutu? A może lepiej wybory powszechne i ogólnopolskie do Rady Instytutu Medialnego jako swoistego parlamentu wyznaczającego kierunki badań, a wyznaczany przez większość Premiera Rady Ministrów Dyrektor Instytutu, który realizowałby cele wyznaczone i nadzorowane przez Radę? A może odwrotnie – Rada Instytutu Medialnego jako ciało ekspercko-doradcze desygnowane przez ciała publiczno-państwowe, akademicko-naukowe i branżowo-środowiskowe, a sam Dyrektor wybierany w wyborach powszechnych?
Możliwych rozwiązań jest wiele, ale w obliczu powracających pytań i dyskusji dotyczących zarówno rzetelności i wiarygodności polskich mediów, potencjalnego wpływu kapitału zagranicznego na sposób opisywania polskiej rzeczywistości przez kontrolowane przez siebie media w Polsce, etc. - potrzebę powstania w tej czy innej formie Instytutu Medialnego, monitorującego i oceniającego polskie media, dostrzega coraz więcej odpowiedzialnych środowisk obywatelskich w Polsce.
